fot. PAP/Paweł Supernak

Szydło w spocie wyborczym: dzieci to nie koszt, to inwestycja

Dzieci to nie koszt, to najlepsza inwestycja – przekonuje wiceprezes PiS Beata Szydło w spocie wyborczym zaprezentowanym w czwartek. Spot promuje projekt PiS dot. 500 zł na dziecko. Szydło przekonuje w nim, że do szkół muszą wrócić lekarze i dentyści.

Najnowszy spot PiS, który ma być emitowany od poniedziałku, na konferencji prasowej przedstawili szef sztabu wyborczego PiS Stanisław Karczewski i rzecznik sztabu Marcin Mastalerek.

Pierwszą część materiału wyborczego zmontowano z krótkich fragmentów wypowiedzi premier Ewy Kopacz, Stefana Niesiołowskiego, b. premiera Donalda Tuska, Julii Pitery. Na ich tle pojawiają się napisy „900 tys. dzieci w skrajnym ubóstwie” – na podstawie danych GUS oraz: „Nasze dzieci chodzą głodne”.

W drugiej części spotu wypowiada się kandydatka PiS na premiera Beata Szydło, która mówi: „Dzieci to nie koszt, to najlepsza inwestycja”. Szydło przypomina, że przygotowała ustawę, która pozwoli, by rodziny dostawały 500 zł miesięcznie na dziecko.

Rodzice nie będą musieli już brać kredytów na szkolną wyprawkę. Do szkół muszą wrócić lekarze oraz dentyści, a w szkolnych stołówkach wszyscy uczniowie dostaną posiłek, bo żadne dziecko w Polsce nie może być głodne. Zrobimy to. Damy radę – mówi wiceprezes PiS.

W środę kandydatka PiS na premiera zaprezentowała projekt, zgodnie z którym rodzice otrzymywaliby 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko, a w mniej zamożnych rodzinach również na pierwsze dziecko. To będzie pierwszy projekt, jaki zrealizuję – zapowiedziała.

Wczoraj pokazałam projekt ustawy, koszt programu wyceniliśmy na 21,6 mld zł i to jest realna kwota, która musi znaleźć się w budżecie. Dziecko to nie jest koszt, to inwestycja. Rodzina to jest inwestycja. Jeżeli chcemy myśleć o bezpiecznej przyszłości Polski, musimy inwestować w rodzinę i musimy inwestować w dzieci. To będzie priorytet mojego rządu i ja ten program będę realizować – oświadczyła w czwartek Beata Szydło, która była w Jastrzębiu Zdroju z okazji obchodów 35. rocznicy podpisania Porozumienia Jastrzębskiego.

„Program będzie zabezpieczał rodziny przed ubóstwem, dzieci przed głodem. Chcemy podkreślić, że będzie wspierał dzietność rodzin, zachęcać do tego, żeby rodziło się więcej dzieci. W tej chwili sytuacja demograficzna jest dramatyczna. Współczynnik dzietności wynosi 1,24. To oznacza, że nawet do odtworzenia pokoleń jest bardzo daleko” – podkreślił na konferencji prasowej w Warszawie poseł Henryk Kowalczyk.

Projekt przewiduje 500 zł na każde drugie dziecko bez względu na dochód rodziny. Natomiast w odniesieniu do pierwszego dziecka ta kwota przysługiwałaby, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 800 zł, lub kwoty 1200 zł, jeżeli którekolwiek z dzieci jest dzieckiem niepełnosprawnym.

Świadczenie przysługiwałoby rodzicom, jednemu z rodziców, opiekunowi prawnemu dziecka lub opiekunowi faktycznemu dziecka. Byłoby wypłacane do czasu ukończenia przez dziecko 18. roku życia.

Potencjalny skutek fiskalny w roku 2016 ma wynieść około 21,6 mld zł. Według projektodawców, uwzględniając osoby, które nie wystąpią, mimo posiadanych uprawnień, o przyznanie nowego świadczenia, a także opóźnienia w składanych wnioskach, roczny koszt nowych rozwiązań to około 19,3 mld zł.

Przedstawialiśmy już sposób pozyskiwania środków do budżetu na ten program i na inne planowane wydatki, między innymi obniżenie wieku emerytalnego. Łącznie w przychodach budżetowych wyszacowaliśmy, że po uszczelnieniu podatków, szczególnie podatku VAT, gdzie wydajność jest dużo mniejsza niż chociażby za czasów rządów PiS, można uzyskać 52 miliardy złotych – podkreślił Kowalczyk.

„Planujemy też wprowadzenie podatku od sklepów wielkopowierzchniowych, podatku bankowego, ale również szacujemy, że skoro pieniądze przeznaczymy rodzinom, one jako konsumenci wydadzą je na rynku, a więc podatki z tych wydanych pieniędzy również zasilą budżet” – dodał.

W wystąpieniu programowym podczas czerwcowej konwencji PiS w Katowicach Szydło, przedstawiając priorytetowe projekty, wśród których było 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, ale również podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł oraz obniżenie wieku emerytalnego, zaznaczyła, że źródłem finansowania byłyby dodatkowe wpływy z VAT, z uszczelnienia systemu podatkowego, opodatkowania hipermarketów i banków. Według niej można uzyskać w ten sposób 73 miliardy zł.

PAP/RIRM

drukuj