fot. PAP/EPA

Syria woła o pomoc

Na Bliskim Wschodzie trwa zima stulecia. Organizacje humanitarne biją na alarm. Zimno, które tam panuje, zbiera już śmiertelne żniwo i z dnia na dzień dramatycznie pogarszają się warunki życia syryjskich uchodźców. Potrzebują oni wsparcia, doraźna pomoc jest niewystarczająca.

Na skutek wojny sytuacja w Syrii od dłuższego czasu jest bardzo trudna. – Teraz doszła tragedia związana z zimnem, brakiem żywności, brakiem opału – podkreśla ks. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Dodaje, że w ostatnich dniach na przykład cena chleba wzrosła tam o ponad 500 proc. w porównaniu z okresem sprzed wojny. – Widzimy więc, jak dramatyczne są warunki. Dodajmy do tego bezrobocie i brak środków, bo ci ludzie żyją w większości z niewielkich oszczędności, jakie mają – mówi ks. Cisło.

Przed śniegiem i mrozem uchodźcy mogą chronić się jedynie w namiotach i barakach. Przewodniczący Caritas Liban ks. prałat Simon Faddoul ocenia, że tysiącom uchodźców grozi śmierć z powodu głodu, a także pożarów wywoływanych paleniem w obozach dla uchodźców ognisk, które mają ochronić przed zimnem.

Ksiądz Cisło podkreśla, że natychmiastowej pomocy potrzebuje większość Syryjczyków. Organizacje humanitarne oszacowały koszt tej operacji na 6,5 mld euro. – Widzimy, jak bardzo dramatyczna jest sytuacja ofiar wojny w Syrii. Trzeba wyrażać solidarność z tymi, którzy najbardziej cierpią. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy na różne sposoby włączają się w pomoc dla cierpiących Syryjczyków – mówi ks. Cisło.

Jednocześnie nuncjusz apostolski w tym kraju ks. abp Mario Zenari podkreśla, że Syria potrzebuje nie tylko pomocy humanitarnej, ale także wsparcia modlitewnego. Zaznacza, że to już trzecie wojenne Boże Narodzenie będzie dla Syryjczyków szczególnie trudne, ponieważ miniony rok był naznaczony ogromnym cierpieniem. – Dotyka nas tsunami cierpienia – oświadczył ksiądz arcybiskup.

drukuj