fot. twitter.com

Strażacy z Wielkopolski przypominają: w każdym domu powinna być czujka dymu

W każdym domu i mieszkaniu powinna być czujka dymu. To tanie i proste urządzenie może uratować życie. Tylko w ubiegłym roku w Wielkopolsce wybuchło blisko 2,5 tys. pożarów budynków i mieszkań. Zginęły 24 osoby.

Straż pożarna alarmuje, że rokrocznie w czasie sezonu grzewczego z powodu zatrucia tlenkiem węgla umiera w Polsce kilkadziesiąt osób. W okresie jesienno-zimowym ryzyko śmiertelnego zatrucia czadem wzrasta w domach, w których urządzenia grzewcze, przewody kominowe i wentylacyjne są wadliwe lub źle używane.

O tym, jak ważne są okresowe przeglądy instalacji użytkowych w budynkach, jak ustrzec się przed zagrożeniami sezonu zimowego wielkopolscy strażacy przekonują na rozpoczętych we wtorek w Poznaniu Międzynarodowych Targach Ochrony Środowiska Pol-Eco System.

„Tylko w zeszłym roku w Wielkopolsce powstało blisko 2,5 tys. pożarów budynków i mieszkań. Zginęły w nich 24 osoby, kolejnych 180 zostało rannych. Drastycznie rośnie liczba pożarów w budynkach jednorodzinnych. Dotyczy to głównie pożarów sadzy w kominie. Tragiczne żniwo zbiera też tlenek węgla. 2017 rok był w Wielkopolsce rekordowy, strażacy do zdarzeń związanych z czadem wyjeżdżali 300 razy” – powiedział we wtorek rzecznik prasowy wielkopolskiej straży pożarnej mł. bryg. Sławomir Brandt.

Rzecznik podkreślił, że zamierzeniem strażaków jest zachęcenie każdego właściciela mieszkania czy domu do instalacji czujki. We wtorek w Wielkopolsce zainaugurowano regionalną odsłonę kampanii „Czujka na straży twojego bezpieczeństwa!”.

„Jest to kontynuacja naszych dotychczasowych działań związanych z ochroną przed czadem – nieznośnym, bezwonnym i bezbarwnym gazem atakującym ludzi. Nasze starania przynoszą efekty, ale cały czas jest sporo do zrobienia” – powiedział szef wielkopolskiej PSP bryg. Andrzej Bartkowiak.

Dodał, że problemem wciąż jest niedostateczna edukacja społeczeństwa.

„Ludzie często bagatelizują zagrożenie, zaczynają działać, gdy w otoczeniu dochodzi do nieszczęścia. Stąd tak ważna jest prowadzona przez nas edukacja dzieci i młodzieży” – podkreślił Bartkowiak.

Strażacy deklarują, że chętnie i nieodpłatnie pomogą zainstalować w odpowiednim miejscu czujki.

„Chcemy przekonywać, że mała, kilkudziesięciozłotowa inwestycja daje ogromne zyski, jeśli chodzi o bezpieczeństwo nasze, naszych najbliższych, ale także np. naszych sąsiadów. Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy ktoś zareagował na dźwięk czujki, która odezwała się w mieszkaniu obok. Dzięki temu obyło się bez ofiar śmiertelnych” – powiedział Sławomir Brandt.

Czujka dymu wykrywa dym już w początkowej fazie pożaru, wtedy gdy nie ma jeszcze płomieni. Czujka tlenku węgla alarmuje w razie wykrycia gazu, który jest niewidoczny, nie ma smaku ani zapachu.

„Czujka dymu powinna się znaleźć w mieszkaniu, nawet jeśli nie mamy urządzeń, które wytwarzają ogień. Mało kto pamięta chociażby o okresowym przeglądzie instalacji elektrycznej. Tymczasem ona również może powodować pożary. Z kolei czujka czadu powinna się znaleźć wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia ze spalaniem. Obecność wszelkiego rodzaju kuchenek gazowych, przepływowych ogrzewaczy wody czy pieców powinna być powodem do instalacji takiego urządzenia” – wyjaśnił Brandt.

U progu kolejnego sezonu zimowego strażacy przestrzegają też przed spalaniem w domowych piecach śmieci, butelek z tworzyw sztucznych czy styropianu. Prowadzi to do zatykania przewodów kominowych i może skutkować pożarem.

Ogólnopolska kampania edukacyjno-informacyjna o zagrożeniach związanych z możliwością powstania pożarów w mieszkaniach lub domach jednorodzinnych oraz zatruciem tlenkiem węgla „Czujka na straży twojego bezpieczeństwa!” potrwa do marca 2019 r.

PAP/RIRM

drukuj