fot. PAP/EPA

Spór w sprawie pracowników delegowanych

Szefowie rządów Austrii, Francji, Czech i Słowacji na wczorajszym spotkaniu w Salzburgu opowiedzieli się za osiągnięciem porozumienia w sprawie pracowników delegowanych w Unii Europejskiej. Ma się to odbyć do unijnego szczytu w październiku.

 W ubiegłym roku Komisja Europejska przedstawiła propozycję nowelizacji dyrektywy w sprawie delegowania pracowników w Unii Europejskiej. Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju Unii Europejskiej, miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę. Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, lecz także inne obowiązkowe składniki wynagradzania, takie jak premie czy dodatki urlopowe. Obecne rozwiązanie, zgodnie z którym polska firma płaci składki na świadczenia społeczne od delegowanych pracowników według stawek kraju pochodzenia, Macron i wielu innych polityków na Zachodzie nazywają „dumpingiem socjalnym”.

Dyrektywa w sprawie delegowanych pracowników, jaka obecnie funkcjonuje, jest zdradą europejskiego ducha w jej podstawach. Jednolity europejski rynek i swoboda przepływu pracowników nie mają na celu faworyzowania krajów, które promują słabsze przepisy prawa socjalnego – mówi prezydent Francji Emmanuel Macron. 

Macron uważa, że na dumpingu socjalnym korzystają kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Według pozostałych zapisów, gdy okres delegowania pracownika przekroczy dwa lata, zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej ma być on objęty prawem pracy państwa goszczącego. Dla polskich firm, które delegują prawie pół miliona pracowników, to skrajnie niekorzystne zapisy.

Kwestia dumpingu socjalnego i wynagrodzenia jest w istocie ważnym pytaniem w Europie. Naszym zdaniem, w Austrii jest to wyzwanie, które trzeba spełnić. Dlatego w Radzie Europejskiej w październiku chcemy dotrzeć do kompromisowych rozwiązań – wyjaśnia kanclerz Austrii Christian Kern.

Z prezydentem Francji i kanclerzem Austrii rozmawiali też premierzy Czech i Słowacji. Jak zaznaczył premier Słowacji, proponowany kompromis „byłby dobrą wiadomością dla Europy”. Dodał, że chciałby, aby dołączyły do niego Węgry i Polska, czyli kraje przeciwne zaostrzaniu zasad delegowania pracowników.

– Zrobimy wszystko, aby cała Grupa Wyszehradzka zgodziła się na nasze stanowisko. Oczywiście nie mogę mówić za każdego, ale ze strony Republiki Słowackiej zrobimy wszystko, aby dyrektywa w sprawie oddelegowanych pracowników została przyjęta w październiku 2017 r – podkreśla premier Słowacji Robert Fico.

Najbliższy szczyt przywódców Unii Europejskiej odbędzie się w Brukseli 19 i 20 października.

TV Trwam News/RIRM

drukuj