fot. PAP/Marcin Obara

Sąd uznał W. Tomczaka winnym; odstąpiono od wymierzenia kary

Dziś warszawski sąd okręgowy uznał Witolda Tomczaka za winnego uszkodzenia rzeźby, ale odstąpił od wymierzenia kary. Były poseł stanął przed sądem za to, że broniąc godności św. Jana Pawła II naruszył obrazoburczą rzeźbę. W. Tomczak musi pokryć koszty procesu.

Witold Tomczak jest oskarżony w związku z uszkodzeniem w 2000 r. obrazoburczej instalacji z głazem przygniatającym Jana Pawła II.

– Moim jednym, tylko i wyłącznym celem tej interwencji było przerwanie tego znieważenia, tej haniebnej instalacji, która wzbudzała protesty moich rodaków. Ich głosy napływały do mnie. Zanim zdecydowałem się na ten fizyczny krok, podejmowałem wiele parlamentarnych działań. Zwracałem się do premiera Polski, do ministrów, do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, ministra sprawiedliwości, jak również rozmawiałem z nimi wielokrotnie. Te moje działania nie przyniosły skutku, wobec tego zdecydowałem się bezpośrednio przerwać tę haniebną instalację – wyjaśnia były poseł.

Sprawa przed sądami i w prokuraturze toczyła się aż 16 lat. Dopiero w lipcu tego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła wniosek o umorzenie sprawy. Prokuratura stwierdziła, że nie było przestępstwa, ale nie wycofała aktu oskarżania.

– Jeżeli faktycznie prokuratura twierdzi, że czyn nie był przestępstwem, to powinna być konsekwentna w swoim twierdzeniu i cofnąć akt oskarżenia – wskazuje Maciej Kryczka, aplikant adwokacji Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

A różnica jest zasadnicza – przyznaje obrońca Witolda Tomczaka.

– Jeżeli prokurator zdecydowałby się cofnąć akt oskarżenia – uzasadniając dokładnie w taki sam sposób, jak uzasadnił wniosek o umorzeniu postępowania – to właściwie sąd jest związany, zakończyłoby się postępowanie, nie byłoby dzisiaj tego wyroku – mówi Maciej Kryczka.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia umorzył dziś sprawę warunkowo na roczny okres próbny.

– Szkodliwość społeczna tego czynu nie była znikoma – choć w ocenie sądu nie była ona znaczna – oświadczył Tomasz Trębicki, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

Dodatkowo sąd obarczył Witolda Tomczaka kosztami procesu.

Jak mówi Witold Tomczak, wyrok„przyjmuje z pokorą”.

– Złożymy teraz z panem mecenasem wniosek o pisemne uzasadnienie – zapowiada były poseł.

Po zapoznaniu się z dokumentem zapadanie decyzja o ewentualnej apelacji.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj