fot. sxc.hu

Polskie firmy pod kontrolą

Nawet 20 instytucji może kontrolować każdą z działających w Polsce firm. Wśród nich są urzędy skarbowe, ZUS, Inspekcja Pracy, urząd miar, czy sanepid. O sprawie napisała jedna z gazet.

Dla małych przedsiębiorców to koszmar gdyż, niejednokrotnie kontrole trwają latami. Z powodu ciągle zmieniających się przepisów, przedsiębiorcy nie znają ani kompetencji służb, ani kar, jakie potencjalni kontrolerzy mogą na nich nałożyć.

Janusz Szewczak, analityk gospodarczy, powiedział, że w tej kwestii Polska jest jednym z najbardziej represyjnych krajów.

– Mamy kilkanaście służb, które regularnie podsłuchują Polaków. Jesteśmy pod tym względem w czołówce europejskiej. Mamy cały szereg instytucji, które mogą uprzykrzać życie przedsiębiorcom – zwłaszcza tym małym i średnim. Tak naprawdę polskie instytucje nie kontrolują wielkich koncernów w Polsce, zagranicznych dużych banków i nie są w stanie im nic zrobić. Cała opresyjność, wszelkie możliwe sankcje, nawet za najdrobniejsze uchylenia dotyczące np. pominięcia kilku groszy w dokumentacji, powodują drakońskie kary – podkreślił Janusz Szewczak.

Prezes Jurajskiej Izby Gospodarczej w imieniu małych i średnich firm zaapelował do ministra gospodarki, wicepremiera Janusza Piechocińskiego, o „stworzenie listy instytucji, mających prawo kontrolować przedsiębiorców, z podaniem zakresu ich kompetencji oraz sankcji”.

RIRM

 

drukuj