fot. PAP

Polskie dzieci najbiedniejsze w Europie

Dane, które opublikował UNICEF, ale także dane podawane przez Polski Czerwony Krzyż, czy Caritas Polska są zatrważające.

 

Niby są to tylko liczby, ale za każdą z tych liczb stoi jedno głodne dziecko. Bardziej  zatrważającą liczbą jest ten milion dzieci głodnych, a sześćset pięćdziesiąt tysięcy dzieci skrajnie niedożywionych. W dobie dwudziestego pierwszego wieku, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki, to pokazuje, że coś jest nie tak w naszym kraju. Ten głód dzieci jest przede wszystkim wynikiem bardzo złej polityki państwa i tak jakby marginalizowanie spraw rodziny i spraw dzieci. Bo przecież głodne dzieci  żyją w biednych rodzinach, gdzie nie starcza pieniędzy na podstawowe potrzeby, w których w pierwszej kolejności rodziny oszczędzają na żywności, by mieć środki do zapłacenia za czynsz. Dzieci głodne to dzieci osłabione, mające problemy w nauce, które nie mają szansy na rozwój.

Sytuacja ta wcale się nie polepsza. Wręcz przeciwnie, statystyki, a tym bardziej rzeczywista sytuacja dotycząca głodu wśród dzieci, pogarsza się. Z roku na rok liczba dzieci głodnych i liczba rodzin zagrożonych ubóstwem wzrasta. Szacuje się, że czterysta tysięcy osób co roku zwiększa grono tych ludzi, którzy żyją poniżej poziomu egzystencji. A co to znaczy poniżej poziomu egzystencji? To oznacza, że nie wystarcza na  zapłacenie za mieszkanie i zakup podstawowych produktów żywnościowych. Ludzie oszczędzają na wszystkim, na ubraniu, na żywności. Mamy co prawda rządowy program dożywiania dzieci w szkołach, on na pewno pomaga, ale nie rozwiązuje całej sytuacji z różnych powodów. Sto dziesięć milionów złotych zostało wykorzystane na stypendia socjalne (…) czyli trzydzieści procent wszystkich środków na ten cel nie zostało wykorzystanych. Możemy zadać pytanie – dlaczego? Po pierwsze dlatego, że rząd zmienił koncepcję wkładu własnego i obciążył tym samorządy (…). Nie zmieniane od lat progi dochodowe też spowodowały, że pieniądze na stypendia socjalne nie zostały wykorzystane. (…) Samorządy podejmują decyzje, szukając oszczędności, np. likwidują stołówki szkolne i zastępują je cateringiem. To potencjalnie zwiększa opłaty za dożywienie dzieci nawet o dwadzieścia, trzydzieści procent.

By kwestia dążenia do likwidacji głodu wśród dzieci szła w dobrym kierunku, potrzebnych jest kilka kluczowych zmian: przede wszystkim należy zrównać szanse Polaków w wieku przedprodukcyjnym. Jeżeli zadbamy o to, aby dzieci w Polsce, po pierwsze nie były głodne, po drugie miały równy dostęp do nauki, żeby nie było wykluczenia (…), możemy się spodziewać, że po całym procesie edukacyjnym będziemy mieli mądre, wykształcone pokolenie. Według danych zaprezentowanych przez UNICEF gorzej jest tylko w Bułgarii i Rumunii.

 

Wypowiedź poseł Małgorzaty Sadurskiej

Audio MP3
Pobierz

RIRM

drukuj