fot. PAP/EPA

Polska szantażowana ws. imigrantów

Szantaż i groźby – tak w skrócie można nazwać apele szefa Komisji Europejskiej w sprawie przyjmowania nielegalnych imigrantów przez państwa Unii.  Do Polski miałoby trafić co najmniej 12 tys. osób.

Komisja Europejska chce, aby państwa Unii przyjęły 160 tysięcy nielegalnych imigrantów. Do Polski miałoby trafić niemal12 tys. Szef komisji Jean Claude Juncker stwierdził, że to obowiązek każdego państwa. Odniósł się też do Polski.

– 20 mln potomków Polaków mieszka poza Polską w wyniku emigracji politycznej i ekonomicznej, po wysiedleniach, przesiedleniach podczas bolesnej historii Polski – mówił Juncker.

 Słowa Junckera oburzyły Polskich europarlamentarzystów.

– Szef KE dopuszcza się nadużycia. Zaciemnia przy tym obraz sytuacji.  Idąc tym tokiem rozumowania, można by zapytać, ile poza krajem żyje  Włochów lub Irlandczyków – podkreśla europoseł Mirosław Piotrowski.

 Słów krytyki nie brakował także w Warszawie.

– Polacy, emigrując po II wojnie światowej, wyjeżdżali min. dlatego bo tu byli terroryzowani przez komunizm, dlatego że zdradziły nas państwa zachodnie – zaznaczył poseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski.

Tymczasem Ewa Kopacz spokojnie mówiła wczoraj o potrzebie solidarności.

– Wezwanie Polski do solidarności to nie jest szantaż. To jest nasza trzeźwa ocena sytuacji. Wspólne i skuteczne działanie UE jest dzisiaj w naszym najlepiej pojętym interesie. Miejmy w sobie choć trochę przyzwoitości – twierdzi premier Kopacz.

Wczoraj w Kancelarii premiera odbyło się spotkanie w sprawie uchodźców. Ewa Kopacz zaprosiła na nie liderów partii parlamentarnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że chodziło bardziej o kampanię polityczną niż o prawdziwą debatę.

– Szkoda, że dzisiaj patrzę na te puste krzesła. Nie ma z nami J. Kaczyńskiego i Leszka Millera. Szkoda, że nie znaleźli czasu i dobrej woli – mówiła Kopacz.

Opozycja od samego początku domagała się w Sejmie informacji rządu w sprawie uchodźców.

– Miejscem poważnej dyskusji politycznej nie są zaułki kancelarii premiera, tylko Sejm. Skoro jest to problem narodowy, to polityczną reprezentacją narodu jest parlament – powiedział Leszek Miller.

Rząd informację o sprawie przyjęcia uchodźców przedstawi dopiero w piątek na komisjach sejmowych. Prawo i Sprawiedliwość wskazuje, że Polski nie stać na przyjęcie nielegalnych imigrantów.

– Ich celem nie jest Polska, tylko Niemcy. Mówią o tym wprost. A więc to są emigranci ekonomiczni, a Polski po prostu nie stać, żeby przyjmować imigrantów przy tak dużym bezrobociu, przy tak fatalnej służbie zdrowia – stwierdza Mariusz Błaszczak.

W ocenie prezydenta Andrzeja Dudy – Polska nie może ulegać naciskom.

– Nie zgadzam się na dyktat silnych. Nie zgadzam się na taką Europę, gdzie przewaga gospodarcza czy przewaga ludnościowa będzie powodem, dla którego innym krajom będą w sposób arbitralny narzucone określone rozwiązania – zaznaczył prezydent Andrzej Duda.

W Polskim społeczeństwie rodzą się spore obawy związane z przyjęciem nielegalnych imigrantów. W sobotę w Warszawie miała odbyć się wielka manifestacja przeciwko ich przyjmowaniu. Swoją obecność zapowiedziało 40 tysięcy osób. Zgody nie wydały jednak władze Warszawy. Oskarżyły organizatorów o szerzenie „mowy nienawiści”.

– Warszawa boleśnie doświadczyła w historii czym jest ksenofobia i nienawiść, dlatego dzisiaj nie może być naszej zgody na to, by centrum naszego miasta rozbrzmiewała mowa nienawiści – twierdzi Jarosław Jóźwiak, zastępca prezydenta Warszawy.

Manifestacja miała być także wspomnieniem zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem nad imperium osmańskim. Zatrzymało ono islamską nawałę na Europę.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj