fot. Monika Bilska

Problem niemieckiej prezydencji w Radzie UE

Od 1 lipca rozpoczyna się prezydencja Niemiec w Radzie Unii Europejskiej. Prezydencję składów tej instytucji sprawują na zasadzie równej rotacji przedstawiciele szczebla ministerialnego państw członkowskich Unii. Teraz to bardzo ważny moment, ponieważ to właśnie Rada UE (wspólnie z Parlamentem Europejskim) pełni funkcję prawodawczą i budżetową, a w Brukseli trwają dyskusje w sprawie kształtu wieloletniego budżetu Wspólnoty. 

Objęcie przez Niemcy półrocznego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej będzie dla polityków tego kraju nie lada wyzwaniem. Wielu posłów do Parlamentu Europejskiego ma nadzieję, że to właśnie za kadencji Niemiec dojdzie do owocnego porozumienia w sprawie Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027. Siedmioletni budżet Unii Europejskiej oraz tzw. plan naprawczy to elementy składowe niemieckiej prezydencji. Decyzje związane z planami wydatkowania tych funduszy będą miały związek ze społecznymi i gospodarczymi konsekwencjami kryzysu wywołanego przez Covid-19. Tak się składa, że aby zatwierdzić budżet Wspólnoty na kolejne siedem lat, koniecznością będzie wypracowanie odpowiedniego porozumienia między Radą a Parlamentem Europejskim. Przypomnieć należy, że podczas niedawnej rozmowy Angeli Merkel z szefami grup politycznych Parlamentu Europejskiego Pani Kanclerz podkreśliła znaczącą rolę znalezienia takiego porozumienia przed końcem 2020 roku.

To pierwsza prezydencja Berlina od 13 lat. Teraz Niemcy przystępują z dużym bólem głowy do tych sześciu miesięcy swojego przewodnictwa w Unii, ponieważ nie jest domknięty budżet, co więcej, są bardzo sprzeczne interesy, gdy chodzi o ten budżet siedmioletni. W związku z tym ta walka o pieniądze będzie bardzo ostra. Niemcy chciały, aby sprawę budżetu załatwić za prezydencji chorwackiej, która właśnie dobiegła końca, ale to się nie udało. Myślę, że będą szukać kompromisu, aby nie skończyło się kompromitacją, że za ich prezydencji nie będzie uchwalony budżet. To stwarza Polsce pole do gry – mówił europoseł Ryszard Czarnecki, b. wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Ważną sprawą będzie również podejście Niemiec do realizacji pomysłu Komisji Europejskiej dotyczącego osiągania przez Unię Europejską neutralności klimatycznej do roku 2050.

Dawid Nahajowski, Bruksela

drukuj