fot. wikipedia

R. Czarnecki o przyjmowaniu uchodźców: rząd nie da się sterroryzować

Rząd RP, rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie da się zaszantażować, nie da się sterroryzować. Żadnych uchodźców, żadnych imigrantów wbrew polskiej opinii publicznej do Polski nie będziemy przyjmować – powiedział dziś poseł do Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości.

Ryszard Czarnecki, który był gościem radiowej Jedynki, odnosił się do zapowiedzi Komisji Europejskiej, która na początku marca zagroziła, że rozpocznie postępowania o naruszenie unijnego prawa wobec krajów, które do września br. nie zwiększą liczby przyjmowanych uchodźców w ramach unijnego programu relokacji. We wrześniu 2015 r. kraje UE zobowiązały się do przejęcia od Grecji i Włoch w ciągu dwóch lat co najmniej 98 tys. uchodźców. Każdemu krajowi przypisano liczbę uchodźców, którzy mają zostać przyjęci.

Poseł do Parlamentu Europejskiego podkreślił, że „obawia się ostrych nacisków na Polskę w kontekście przyjmowania imigrantów, głównie spoza Europy, głównie islamskich”.

Rząd RP, rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie da się zaszantażować, nie da się sterroryzować. Żadnych uchodźców, żadnych imigrantów wbrew polskiej opinii publicznej do Polski nie będziemy przyjmować” – powiedział.

We wrześniu br. wygasa przyjęty w 2015 r. program relokacji, w którym kraje Unii Europejskiej zobowiązały się do przejęcia od Grecji i Włoch w ciągu dwóch lat co najmniej 98 tys. uchodźców. Każdemu krajowi przypisano liczbę uchodźców, którzy mają zostać przyjęci. Do tej pory jednak relokowano niespełna 15 tys. osób. Słowacja i Węgry zaskarżyły te decyzje do Trybunału Sprawiedliwości UE, a polskie władze poparły tę skargę. Według decyzji, Polska powinna przyjąć w sumie ok. 6,3 tys. uchodźców.

Według Komisji, Polska, Austria i Węgry nie przyjęły dotąd ani jednej osoby w ramach programu relokacji, z kolei Czechy, Bułgaria, Chorwacja i Słowacja przyjęły bardzo niewielką liczbę uchodźców. Spośród pozostałych państw UE jedynie Malta i Finlandia wywiązują się ze swoich zobowiązań.

Procedury o naruszenie unijnego prawa mogą w ostateczności skończyć się złożeniem przez KE skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE, który może nałożyć kary na państwo niewdrażające prawa czy decyzji UE.

PAP/RIRM

drukuj