Trwa posiedzenie komisji PiS ds. B. Misiewicza

Po godzinie 11 w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie rozpoczęło się posiedzenie komisji ds. wyjaśnienia zarzutów stawianych Bartłomiejowi Misiewiczowi i okoliczności powoływania go na pełnione funkcje.

Sam B. Misiewicz przed wejściem na posiedzenie komisji powiedział dziennikarzom m.in., że gazety napisały na jego temat nieprawdę. Stwierdził, że jest to naruszenie dóbr osobistych i trzeba zastanowić się nad krokami prawnymi.

Z kolei jeden z trzech członków komisji minister, koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński pytany przez dziennikarzy przed rozpoczęciem posiedzenia, podkreślił, że dopiero rozpoczyna ona prace. „I byłoby czymś niestosownym i niewłaściwym gdybym wygłaszał jakiekolwiek komentarze w tej sprawie” – dodał. Zaznaczył jednocześnie, że bierze udział w pracach komisji jako wiceprezes PiS, a nie jako minister, koordynator służb specjalnych.

„Komentarz oczywiście, i rekomendacje w tej sprawie będą przekazane państwu po zakończeniu prac komisji” – dodał Kamiński.

Jak poinformował wcześniej PAP inny z członków komisji, poseł PiS Marek Suski, dziś przed komisją ma się stawić również szef MON Antoni Macierewicz.

O decyzjach ws. zawieszeniu Misiewicza w prawach członka PiS i o powołaniu komisji ds. zbadania stawianych mu zarzutów, poinformowała w środę rzeczniczka PiS Beata Mazurek. W skład komisji weszło trzech przedstawicieli PiS – dwaj wiceprezesi partii Joachim Brudziński i Mariusz Kamiński oraz poseł Suski, który też jest członkiem Komitetu Politycznego partii.

Bezpośrednim impulsem do powołania komisji były doniesienia prasowe, że Misiewicz został zatrudniony w państwowej spółce Polska Grupa Zbrojeniowa, gdzie miałby zarabiać 50 tys. zł miesięcznie. Informacjom dotyczącym wysokości wynagrodzenia zaprzeczał rzecznik PGZ. W środę wieczorem spółka poinformowała o rozwiązaniu umowy o pracę z Misiewiczem za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym. Jak dodano rozwiązanie umowy nastąpiło na wniosek Misiewicza, „któremu nie przysługuje odprawa”.

PAP/RIRM

drukuj