fot. PAP/Jacek Turczyk

PiS zrówna liczbę okręgów wyborczych do Sejmu i Senatu?

Prawo i Sprawiedliwość szykuje zmiany w ordynacji wyborczej. Prezes Jarosław Kaczyński miał o nich rozmawiać wczoraj z posłami. Na razie żaden z polityków partii rządzącej nie chce ujawniać, w jakim kierunku mają iść zmiany. Jak nieoficjalnie dowiedziała się TV Trwam, liczba okręgów wyborczych do Sejmu i Senatu miałaby zostać zrównana. Inaczej także miałyby być organizowane wybory samorządowe.

Część posłów PiS po wczorajszym spotkaniu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim mówiła, że gotowy jest już projekt zmian w samorządowej ordynacji wyborczej. Taka deklaracja miała paść z ust prezesa partii. Obecnie oficjalnie niczego nie można potwierdzić – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin.

– Nie będę ujawniał informacji, które na tym spotkaniu padły, natomiast nie jest tajemnicą, bo o tym wielokrotnie mówiliśmy, że pracujemy nad zmianami w ordynacji samorządowej, bo wybory samorządowe tuż, tuż, za rok – wskazuje poseł.   

Przypuszczalnie rozpatrywane propozycje mogą dotyczyć np. zakazu kandydowania do dwóch szczebli samorządu jednocześnie, ale pomysłów jest więcej – zapowiada Wojciech Skurkiewicz z Prawa i Sprawiedliwości.

„Przezroczyste urny, kamery w lokalach wyborczych (…), czy powinny być wybory bezpośrednie, np. starostów czy może marszałków wojewódzkich. Pomysłów jest całe mnóstwo – podkreśla poseł PiS.  

To jednak propozycje kosmetyczne. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, główną zmianą w wyborach samorządowych jest zmiana organizacyjna. Organ, do którego wybierany byłby kandydat, nie mógłby tych wyborów organizować. Na przykład to nie gmina organizowałaby wybory na burmistrza. Pytanie „kto miałby to robić” na razie jest bez odpowiedzi; być może sejmik, marszałek albo wojewoda.  To ukróci nadużycia – przekonuje dr Bartłomiej Orzeł.

– Do tej pory wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci mieli jakiś wpływ na samą organizację wyborów samorządowych, w których też byli później najczęściej wybierani. Teraz ta zmiana spowoduje to, że takiej możliwości już nie będzie, tak że wydaje się, że przynajmniej w teorii będzie uczciwiej – mówi dr Bartłomiej Orzeł, ekonomista.

Zmianie ma ulec także ordynacja do Sejmu i Senatu. Prawdopodobnie zwiększeniu uległaby liczba okręgów wyborczych do Sejmu. Obecnie jest ich 41. Z każdego do Sejmu trafia od kilku do kilkunastu kandydatów. Teraz prawdopodobnie liczba okręgów wzrośnie do 100, czyli tylu, z ilu kandyduje się do Senatu. Zmniejszenie wielkości okręgów oznacza większą świadomość wyborców na kogo głosują – zauważa profesor Rafał Ożarowski z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni.

– Jeśli okręg jest duży i wybiera się dużą liczbę posłów, to z reguły tak naprawdę społeczność nie do końca ma rozeznanie na kogo może głosować i często wybiera osoby, które są najbardziej znane, chociaż one nawet dla ich dzielnicy czy miejsca zamieszkania niewiele w swojej historii zrobiły – wskazuje profesor.

Większa liczba mniejszych okręgów wyborczych do Sejmu to promocja miejscowych kandydatów, ale z większych ugrupowań. Kłopot z ujednoliceniem okręgów wyborczych do Sejmu i Senatu jest jednak inny – przypomina dr Agnieszka Zaręba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

– Jest inny system wyborczy do Sejmu, a inny system głosowania do Senatu. Do Senatu mamy głosowanie na poszczególne twarze (…) i jest to system większościowy, a w przypadku Sejmu mamy system proporcjonalny. To jest zupełnie inny podział mandatów – zwraca uwagę dr Agnieszka Zaręba.

Szczegóły zmian w ordynacjach wyborczych do Sejmu i Senatu oraz samorządowej poznamy prawdopodobnie dopiero po uchwaleniu ustaw reformujących sądy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj