NIK o policyjnym systemie poszukiwania osób zaginionych

Najwyższa Izba Kontroli prześwietliła system poszukiwania osób zaginionych przez policję. W ocenie NIK ma on wiele wad, które mogą przekreślić szansę na odnalezienie zaginionej osoby.

Liczba osób zaginionych z każdym rokiem dramatycznie rośnie. Jeszcze w roku 2011 było takich zgłoszeń ponad 15,5 tys. W ubiegłym roku to już blisko 21 tys.

Najwyższa Izba Kontroli prześwietliła działania policji w wypadku zaginięcia. Policja od kilku lat tworzy spójny system poszukiwania zaginionych, nie jest on jednak idealny.

– Przyjęte procedury bywają niedokładne, stosowane przez nie zawsze dobrze przygotowanych policjantów, którzy też nie zawsze właściwie klasyfikują zaginięcia – wyjaśniał rzecznik NIK Paweł Biedziak.

Pierwsze decyzje i działania tuż po zaginięciu mają kluczowe znaczenie dla poszukiwań. Niestety, opieszałość funkcjonariuszy może przekreślić szanse na zdobycie dowodów kluczowych w odnalezieniu zaginionej osoby.

Niedoświadczeni policjanci często przypisywali do złej kategorii osoby zaginione, przez co nie uruchamiano odpowiednich procedur.  NIK wskazała też, że funkcjonariusze nie uzupełniają baz danych, przez co system nie działa skutecznie.

– NIK zauważa, że poszukiwanie zaginionych byłoby skuteczniejsze, gdyby szpitale były zobowiązane ustawowo do automatycznego informowania policji o przyjętych osobach o nieustalonej tożsamości, czyli nieprzytomnych lub niezdolnych do zrozumienia informacji, względnie takich, które nie ukończyły 16. roku życia – powiedział Paweł Biedziak.

NIK nie ma zastrzeżeń do spraw tzw. porwań rodzicielskich, gdzie policjanci w większości przypadków działali skutecznie. Bardzo dobrze ocenia też system „Child alert”, który uruchamia natychmiastową akcję w wypadku porwania dziecka. Izba zaleciła policji, aby ta zwiększyła liczbę szkoleń dla swoich funkcjonariuszy.


TV Trwam News/RIRM  

drukuj