Lech Wałęsa zamieszcza w sieci kolejne wyjaśnienia

Były prezydent Lech Wałęsa twierdzi, że na polecenie kierownika do 1976 r. spotkał się pięć razy z kontrwywiadem, a nie z funkcjonariuszami SB. W internecie napisał, że w tym czasie był też formalnie wzywany na komendę milicji. Oświadczył, że podczas tych spotkań na nikogo nie donosił.

Wałęsa w ostatnich dniach kilkakrotnie zaprzeczał informacjom zawartym w dokumentach, które opublikował Instytut Pamięci Narodowej, a które pochodzą z szafy Czesława Kiszczaka.

Historyk dr Zbigniew Girzyński ocenia, że były prezydent próbuje się nieumiejętnie bronić. Jak zauważa, Wałęsa cały czas zmienia w tej sprawie swoje wersje.

– Były prezydent Lech Wałęsa już wielokrotnie w tej sprawie zmieniał zdanie i wielokrotnie – nazwijmy rzecz po imieniu, chociaż słowo to brzmi smutno – kłamał. Nikt już specjalnie w związku z tym (nawet jego zwolennicy) nie daje wiary jego słowom i myślę, że byłoby najlepiej dla niego, a z całą pewnością dla prawdy, aby wreszcie przyznał się, jak wyglądała jego współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa. Dowody na temat tej współpracy, dokumenty, jakie się zachowały, są na tyle jednoznaczne i precyzyjne, że nie pozostawiają cienia wątpliwości – komentuje dr Zbigniew Girzyński.

Dziś IPN udostępnił także drugą partię dokumentów znalezionych w domu Czesława Kiszczaka. W aktach znajdują się fragmenty wspomnień byłego szefa MSW i jego odręczne notatki, a także dokumenty z wojskowych akt personalnych Kiszczaka.

RIRM

drukuj