fot. facebook.com

Kraków: Prezydent Majchrowski musi stawić się przed komisją transportową rady miasta

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski będzie musiał osobiście stawić się przed nadzwyczajną komisją transportową rady miasta. Dotychczas jej unikał. Mieszkańcy oraz radni zarzucają mu poważne uchybienia w sprawie organizacji strefy parkowania w mieście.

Pierwszy podstawowy zarzut mieszkańców to ingerencja w zabytkową strukturę miasta wpisaną na listę UNESCO – powiedziała Agnieszka Madeja z komitetu „Nic o nas bez nas”.

– Nawiercanie słupków w zabytkowych nawierzchniach, zalewanie kostki asfaltowej czy malowanie powierzchni wielkimi niebieskimi kopertami – to są zmiany, które są nieodwracalne – wskazała Agnieszka Madeja.

Za te działania odpowiada Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie, który – według komitetu „Nic o nas bez nas” – nie uzyskał niezbędnych pozwoleń na prace od wojewódzkiego konserwatora zabytków.

– To jest skandaliczne, bo oznacza lekceważenie prawa – dodała.

Sprawą zajął się już prokurator, a także minister kultury i dziedzictwa narodowego. Wicepremier Piotr Gliński zdecydował, by objąć specjalnym nadzorem wojewódzkiego konserwatora zabytków w Krakowie.

– To wydarzyło się po raz pierwszy w historii urzędów i liczymy na konstruktywne zmiany w tych urzędach – podkreśliła Agnieszka Madeja.

Nieprawidłowościami zajmuje się specjalna komisja transportowa w krakowskiej radzie miasta. Bada kwestie realizacji organizacji ruchu w strefach płatnego parkowania, projektu Mobilny Kraków oraz politykę transportową miasta. Na poniedziałkowym posiedzeniu komisji nie pojawił się prezydent Majchrowski. Obecni byli tylko przedstawiciele zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, którzy nie chcieli odpowiadać na zarzuty mieszkańców.

– Trudno, żeby na taką ilość pytań mówić na gorąco, bo można popełnić błędy. My musimy opierać to na dokumentach – powiedział dyrektor zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie Andrzej Mikołajewski i oświadczył, że na zarzuty odpowie pisemnie.

Do zarządu infrastruktury zwrócił się również Wojciech Wojtowicz, przewodniczący nadzwyczajnej komisji transportowej w Krakowie.

– Mieliście państwo, jako przedstawiciele pana prezydenta, możliwość ustosunkowania się w jakiejkolwiek formie. Mogliście mówić pół godziny, godzinę, ile byście chcieli. Mogliście pokazać dokumenty – mówił Wojciech Wojtowicz.

Członkowie specjalnej komisji transportowej zwracali uwagę, że zarząd infrastruktury oraz inni przedstawiciele prezydenta Krakowa próbują utrudniać jej prace.

– Mamy czekające dokumenty od trzech tygodni. Pan przewodniczący nie wie, czy one będą udostępnione czy też nie. Jeśli udostępnione, to w jakiej formie? Tak się pracować nie da – mówił Włodzimierz Pietrus, szef klubu PiS w Radzie Miasta Krakowa.

– Dostaliśmy zbiór dokumentów od pana prezydenta. Te dokumenty są powyrywane. Nie wiemy, kto to układał. One są niekompletne i nie można z nich wyciągnąć żadnych wniosków – wskazywał z kolei Józef Jałocha, radny PiS z Krakowa.

Ostatecznie radni zarówno PiS, jak i PO jednogłośnie przegłosowali uchwałę wzywającą prezydenta do stawienia się osobiście. Sprawę własnymi siłami próbują też dokładnie wyjaśnić sami mieszkańcy.

– Robimy wszystko, żeby podeprzeć nasze racje argumentami merytorycznymi, których nie brakuje. Choć zajmuje to sporo czasu, to jednak dojście po nitce do kłębka jest fascynującym zajęciem – zaznaczył Marek Gilarski z komitetu „Nic o nas bez nas”.

Poważne zastrzeżenia mieszkańcy mają też do realizowanej przez Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu umowy ws. projektu reorganizacji strefy płatnego parkowania w Krakowie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj