fot. twitter.com

KE kolejny raz stosuje podwójne standardy wobec państw członkowskich UE

Komisja Europejska kolejny raz stosuje podwójne standardy wobec państw członkowskich Unii Europejskiej. Unijni urzędnicy brutalnie stłumione antyrządowe protesty w Rumunii uznali za wewnętrzną sprawę tego kraju.

KE nie komentuje też użycia gazu przez rumuńską policję, ani pobicia austriackich dziennikarzy przez służby podczas demonstracji w Bukareszcie.

Brak reakcji KE ws. sytuacji w Rumunii jest bulwersujący, zwłaszcza w kontekście ataków Komisji wymierzonych m.in. w Polskę. KE reformę systemu sądownictwa w naszym kraju uważa za ustawiczne „łamanie prawa” i w tym przypadku nie szczędzi komentarzy i wydawania ostrzeżeń.

To jawne stosowanie podwójnych standardów przez KE – powiedział europoseł prof. Karol Karski.

– W Rumunii mamy zamieszki, bicie dziennikarzy. Ogromny kryzys polityczny spowodowany nieprawidłowościami wewnętrznymi. Są to dla KE sprawy wewnętrzne. Jeśli w Holandii rozpędza się demokrację poprzez policję konną, w ogóle nie ma nawet zająknięcia się, że coś jest nie tak. Wolnością zrzeszania się jest wolność prezentowania swoich poglądów. W Niemczech mamy do czynienia z konstrukcją wymiaru sprawiedliwości, w której to politycy mianują sędziów. Natomiast jeśli Polska chce usprawnić swój wymiar sprawiedliwości, transferuje w znacznej części swój budżet do Niemiec, to wówczas okazuje się, że jest tutaj coś nie tak – podkreślił prof. Karol Karski.

Według Reutera w piątkowych protestach w stolicy Rumunii wzięło udział 100 tys. osób. Protest przerodził się w zamieszki, uczestnicy wzywali do dymisji rządu i zwołania przedterminowych wyborów.

Rumuńskie służby medyczne podały, że 440 osób, w tym kilkudziesięciu policjantów, zostało poszkodowanych. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. [czytaj więcej]

Prezydent Rumunii Klaus Iohannis, krytyk lewicowego rządu, potępił „brutalną interwencję policyjnych oddziałów prewencyjnych”.

RIRM

drukuj