fot. wikipedia

Dyskusja o przyszłości Puszczy Białowieskiej 

Proponując wpisanie Puszczy Białowieskiej w 2014 roku na listę UNESCO było wiadomo o jej katastrofalnym stanie – mówił na antenie TV Trwam prof. Jan Szyszko. Zgodnie z wpisem niedozwolone jest prowadzenie prac ochronnych na terenie puszczy. Teraz UNESCO może zdecydować o wpisaniu Puszczy Białowieskiej na Listę Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu. 

W stolicy Azerbejdżanu Baku trwa 43. sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO. Przedstawiciele 21 krajów dyskutują m.in. o wpisaniu Puszczy Białowieskiej na Listę Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu.

To pokłosie działań pewnych osób w 2014 roku – mówił w programie „Polski punkt widzenia” profesor Jan Szyszko.

 – Zaproponował, aby wpisać całą Puszczę Białowieską, a więc cały obszar „Natura 2000” – całe 60 tysięcy hektarów – obejmujących park narodowy i trzy nadleśnictwa gospodarcze, jako obiekt dziedzictwa przyrodniczego. W związku z tym są pewne reguły działania – akcentował były minister środowiska.

Na takim obszarze dozwolone jest jedynie obserwowanie procesów naturalnych. Według profesora, zdawano sobie wówczas sprawę z katastrofalnego stanu Puszczy. W kwietniowy raporcie UNESCO uznało ochronną wycinkę w Puszczy Białowieskiej realizowaną w latach 2016 – 2018 za sprzeczną ze zobowiązaniami Polski. Sprzeciwiono się usuwaniu martwego drewna, cięciu sanitarnemu oraz sadzeniu drzew. Z drugiej jednak strony Puszcza od 2008 roku włączona jest do sieci „Natura 2000”, a to zobowiązuje nasz kraj do aktywnego działania na rzecz jej dobra. 

– Aby ten stan trwał, ewentualnie można go poprawiać z punktu widzenia siedlisk i gatunków, które są ważne dla funkcjonowania przyrody w układach europejskich – wskazywał prof. Jan Szyszko.

Walka z degradacją Puszczy Białowieskiej przez kornika drukarza doprowadziła do wszczęcia postępowania przez Komisję Europejską. Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE, który nakazał wstrzymanie prac.

Obecnie mamy do czynienia z kolejnymi naciskami na Polskę – zaznaczył Józef Brynkus z Kukiz’15. 

– Te prace w moim przekonaniu oznaczają próbę nacisku na Polskę po to, żeby zrezygnowała z własnych sposobów ochrony Puszczy Białowieskiej, które zostały zaproponowane jeszcze przez ministra Jana Szyszko. W moim przekonaniu to były dobre rozwiązania – podkreślał parlamentarzysta.   

Raport UNESCO krytycznie oceniają mieszkańcy okolicznych miejscowości. W specjalnym liście zaapelowali o uszanowanie społeczności lokalnych i możliwości lokalnego rozwoju.

Należy wznowić prace leśne – mówił Mieczysław Gmiter, prezes Społecznego Ruchu Obrony Puszczy Białowieskiej.

– Człowiek nie może, a szczególnie leśnicy, dbać o tę Puszczę, bo im zabroniono cokolwiek robić. Człowiek nie może również z tej puszczy korzystać, bo ta puszcza praktycznie przestaje pomału istnieć – wskazuje.

Wszystkie działania próbują zablokować środowiska ekologiczne. 

– Jakoś ta natura świetnie sobie radzi bez nas, a wręcz pokazuje, że tam gdzie było za dużo maczania palców, to następują pewne szkody często nieodwracalne – akcentowała Oliwia Hurley, działacz ekologiczny.

Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku Bartłomiej Obajtek podkreślał, że Polska walczy o dalszą możliwość ratowania Puszczy Białowieskiej.

– Nie można stać biernie, bo owad, który zajmuje jedno drzewo, zajmuje potem 30 drzew, czyli zabijając jedno potem zabija 30 i może się pięć razy w ciągu sezonu wegetacyjnego rozmnożyć – mówił.

– Jeżeli chodzi o zapisy w dokumentach związanych z UNESCO była w nich wpisana ochrona bierna czyli nie robienie nic. Natomiast wiem, że procedowane są zmiany, które umożliwiłyby działania – podkreślał Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku.

W latach 2014 – 2018 roku liczba martwych świerków w Puszczy Białowieskiej wzrosła o ponad 1000 procent. Wymierają także brzozy, dęby i wierzby.

TV Trwam News/RIRM

drukuj