D. Tarczyński: Hasła opozycji podobne do języka stosowanego przez sekty

Widziałem wiele wspólnych cech w języku, który był używany przez polityków opozycji z tym, jak działają sekty – mówił Dominik Tarczyński o „Marszu wolności” podczas „Gościa poranka” w TVP info. Poseł ocenił także wybór nowego prezydenta przez Francuzów.

6 maja ulicami Warszawy przeszedł „Marsz wolności” zorganizowany przez partie opozycyjne.

– Była to hucpa polityczna. My nie mówiliśmy o tym [Prawo i Sprawiedliwość podczas organizowania swoich marszów-red.], że wolność jest ograniczana, że jesteśmy zamykani. Do środowisk, które protestowały – strzelano i mówiono, że to tylko gumowe kule. Przypomnijmy, policja strzelała do protestujących górników Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Teraz nikt nie strzela. Gdyby tej wolności nie było, to spacerowaliby po spacerniaku, a nie po ulicach Warszawy (…). Policja ochraniała tych, którzy w wolnej Polsce mają ochotę maszerować – wyjaśnił polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Poseł zwrócił uwagę, że istnieją wspólne cechy między hasłami głoszonymi na „Marszu wolności” a tymi stosowanymi przez sekty.

– Używanie górnolotnych haseł jest manipulacją. Pisałem magisterium w Katedrze Kryminologii nt. sekt – reinterpretacji rzeczywistości i manipulacji. Widziałem wiele wspólnych cech w języku, który był używany przez polityków opozycji z tym jak działają sekty. Jeżeli mówi się, że w Polsce łamane są podstawowe prawa wolnościowe i pyta się o przykład, to protestujący mówią: „nie wiem”; albo na pytanie, po co przyjechali, odpowiadają: „tak ogólnie”. Był to wiec partyjny, który zakończył się porażka – mówił Dominik Tarczyński.

Platforma Obywatelska nie ma żadnego konkretnego planu – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

– Konkretem jest to, że chcą podnieść wiek emerytalny; kobiety mają pracować do 67 roku życia. Różnica między nami jest taka, że my realizujemy reformy, które zapowiedzieliśmy w kampanii wyborczej, a oni, jak kłamali, tak kłamią dalej. Mówią, że chcą zmienić program Rodzina 500 plus, a zakończy się tym, że 500 plus przestanie w Polsce istnieć, jeśli oni wygrają wybory – wskazał polityk.

Gość TVP Info odniósł się także do wyborów prezydenckich we Francji, w których wygrał Emmanuel Macron zdobywając 66,06 proc. głosów. Poseł Dominik Tarczyński wskazał, że przed nowym prezydentem stoi przede wszystkim wyzwanie zapewnienia obywatelom  bezpieczeństwa.

– Francuzi – ale nie tylko – potrzebują bezpieczeństwa. To, co dzieje się na ulicach Paryża jest dramatyczne. Polityka przyjmowania nielegalnych emigrantów okazała się być błędną. Kanclerz Merkel już się z niej wycofuje. Herkulesy, wojskowe samoloty, odsyłają już nielegalnych emigrantów. Myślę, że to jest główne wyzwanie – powiedział parlamentarzysta.

Gość TVP Info zaznaczył, że zatrzymanie zalewu nielegalnej emigracji wciąż znajduje się pod znakiem zapytania.

– Nie mówimy o uchodźcach, a o nielegalnych emigrantach. Każdy z nas, gdyby przekroczył granicę w taki sposób, jaki przekraczają ją nielegalni emigranci – zostałby zastrzelony. Fakt, że przekraczają granicę nielegalnie i jest to akceptowane pod płaszczykiem humanitaryzmu, solidarności społecznej, nie zmienia faktu, że jest to realne zagrożenie. Dwóch na pięciu zamachowców w Belgii, to byli tzw. uchodźcy, którzy otrzymali dokumenty na Lampedusie. Nie ważne, czy jest ich jeden czy 100 tys., wystarczy dwóch, żeby mordować Europejczyków. Ta polityka musi się zmienić – zaznaczył Dominik Tarczyński.

Polityk przypomniał, że rząd Prawa i Sprawiedliwości wydaje pieniądze na pomoc Syryjczykom tam, gdzie ten konflikt ma miejsce.

– My pomagamy na miejscu, ale nie zgodzimy się na to, aby w Polsce jakikolwiek nielegalny emigrant zagrażał naszym kobietom i dzieciom – podkreślił gość TVP info.

RIRM

drukuj