fot. PAP/EPA

Co dalej z problemem emigrantów?

Kary za nieprzyjmowanie emigrantów – to główny pomysł zakończonego wczoraj nieformalnego spotkania kilkunastu przywódców państw Unii Europejskiej. Miniszczyt został zwołany przez Jeana-Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej, wbrew wszelkim procedurom i przepisom.

W spotkaniu nie uczestniczyły Polska i kraje Grupy Wyszehradzkiej.

Niedzielne spotkanie kilkunastu unijnych przywódców to próba powrotu do niemieckich planów przymusowej relokacji emigrantów. Trudno się zatem dziwić, że nie przyniosło żadnych konkretnych rozwiązań, czego oczekiwał Berlin przed formalnym unijnym szczytem zaplanowanym na czwartek i piątek.

Po spotkaniu kanclerz Niemiec Angela Merkel złożyła niepokojącą zapowiedź – skoro nie można przeforsować tego pomysłu gremialnie, to będzie on przepychany w relacjach międzypaństwowych.

– Wiemy, że na szczycie Rady Europejskiej niestety nie będziemy mieli kompletnego rozwiązania kwestii migracji, dlatego też będą umowy dwustronne i trójstronne, w jaki sposób możemy pomóc innym – mówiła Angela Merkel.

Państwa UE chcą przyspieszenia decyzji o zmianach w polityce migracyjnej. Włochy, które zamknęły w ostatnich dniach swoje granice, zamierzają teraz – pod groźbą kar obcięcia funduszy unijnych – podzielić się z innymi krajami wpuszczonymi już do UE migrantami.

Podobnego zdania jest prezydent Francji Emanuel Macron. Hiszpania zaś po zmianie władz zapowiedziała politykę otwartych drzwi. Oba kraje uważają, że należałoby stworzyć centra na terenie UE, w których migranci byliby identyfikowani i ewentualnie odsyłani do swoich ojczyzn.

Rozważane jest także zwiększenie pomocy dla państw afrykańskich. O wdrożenie polityki pomagania emigrantom w miejscu ich zamieszkania apeluje od dawna Polska, która wraz z jedenastoma innymi państwami nie uczestniczyła w spotkaniu. Jednak dla Platformy Obywatelskiej takie stanowisko to błąd – mówił poseł Jerzy Borowczak.

– Kiedy przychodzi już do formalności, to nie mamy żadnych możliwości negocjacji, ponieważ tam już zapadają decyzje. Można było być na tym nieformalnym szczycie i o tym rozmawiać, że my możemy zgodzić się na niektóre kwestie i zaproponować swoje propozycje. Może Wspólnota by tego nie przyjęła, ale złożylibyśmy swoje propozycje pod dyskusję – przekonywał Jerzy Borowczak.

Nasze stanowisko jest znane w Europie i coraz bardziej respektowane – podkreślił dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.

– Polska przedstawiła wielokrotnie to, że nie zgodzi się na żadne przymusowe narzucanie polityki migracyjnej. Stąd ograniczenie Polski do udziału w spotkaniach formalnych, gdzie będą dyskutowane te kwestie – zaznaczył dr Tomasz Teluk.

Dotychczas Europa przyjęła ponad milion migrantów. Społeczeństwa państw unijnych nie chcą już kolejnych relokacji – zauważył ekspert do spraw międzynarodowych Dariusz Sobków.

– Bawarczycy już po prostu nie chcą przyjmować więcej emigrantów. Domagają się zablokowania granic. Austria powiedziała, że oni też będą blokować granice, jeśli Niemcy zrobią to samo. To jest bardzo korzystna dla nas wiadomość – mówił Dariusz Sobków.

We wtorek unijna Rada do Spraw Ogólnych przeprowadzi wysłuchanie Polski w ramach art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Chodzi o praworządność. To szansa na ponowne przedstawienie naszych racji – stwierdził politolog dr Grzegorz Piątkowski.

– Myślę, że spotkanie będzie bezproduktywne, ponieważ KE nie ma dostatecznej siły politycznej, aby postawić Polsce te zarzuty. Oczywiście, takie spotkanie musi się odbyć i oby więcej tego typu spotkań organizowano na wielu szczeblach, ponieważ wtedy jesteśmy w stanie przekonać wszystkich unijnych urzędników, że racja stoi po naszej stronie – powiedział dr Grzegorz Piątkowski.

Sprzeciw wobec uruchomienia art. 7. dla Polski deklarują już m.in. Węgry i Litwa. Wysłuchanie pokaże, czy działania KE zyskują zwolenników – wskazał poseł do Parlamentu Europejskiego Marek Jurek.

– Dyskusja w Radzie UE przygotowuje decyzję bezpośrednio na Radzie Europejskiej, czyli między rządami, ale to jest pierwsze podejście – badanie gruntu, jakie poparcie mają działania KE – mówił Marek Jurek.

Uruchomienie art. 7. grozi także Węgrom. Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego przegłosowała dokument, w którym podkreślono, że na Węgrzech istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności.

TV Trwam News/RIRM

drukuj