fot. PAP/EPA

Będzie wniosek o zmianę daty debaty PE ws. stanu demokracji w Polsce?

Kiedy Polacy będą obchodzić bolesną 35. rocznice wprowadzenia stanu wojennego, Parlament Europejski będzie debatował o stanie demokracji w Polsce. To oburzające – mówi część polityków. Wniosek o zmianę daty debaty chce złożyć eurodeputowany SLD Janusz Zemke.

Noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. – grupa generałów pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego i za akceptacją I sekretarza KC KPZR Leonida Breżniewa wprowadza w Polsce stan wojenny. Była to brutalna rozprawa z „Solidarnością” – powiedział dr Karol Nawrocki z IPN.

– To rzeczywiście 10 tys. osób internowanych w ponad 50 ośrodkach odosobnienia. Osób internowanych – jak regulowało prawodawstwo stanu wojennego – za rzeczy, których miały dopuścić się w przyszłości – wskazał.

Poza tym, 10 tys. działaczy opozycji – jak dodał historyk – skazano na niekiedy długoletnie więzienie. Dziesiątki tysięcy osób zwolniono z pracy. Ale stan wojenny to nie tylko aresztowani i internowani. To przede wszystkim osoby zamordowane przez zorganizowaną grupę przestępczą, która wprowadziła stan wojenny.

Ofiar śmiertelnych stanu wojennego było, co najmniej 100, w tym 9 górników z kopalni „Wujek”. Dlatego dla Polaków data 13 grudnia jest symboliczna i bolesna.

W tym roku 13 grudnia w Parlamencie Europejskim ma odbyć się debata o stanie demokracji w Polsce. Jak podkreślił Paweł Zalewski z PO, Parlament będzie debatował o łamaniu przez PiS polskiej Konstytucji, gdyby Jarosław Kaczyński i PiS jej nie łamali, to tej debaty by nie było.

Taka debata i zwłaszcza w tym dniu to paranoja – stwierdził polityk Prawa i Sprawiedliwości i jednocześnie wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki.

– 13 grudnia była wojna Jaruzelskiego z „Solidarnością” i z Polską, a teraz część establishmentu elit Unii Europejskiej walczy z Polską – zaznaczył polityk.

To będzie już czwarta debata w Parlamencie Europejskim dotycząca demokracji w Polsce. Zainicjowali ją deputowani z frakcji liberałów, związanej z Nowoczesną. Ryszard Czarnecki powiedział, że te debaty tracą coraz bardziej na znaczeniu.

– Już mało kto traktuje tego typu debaty na poważnie. Pierwsza wzbudziła zainteresowanie opinii publicznej. Byli wtedy wszyscy ważni w Parlamencie w Strasburgu. Kolejne przypominały takie uchodzenie powietrza – wskazał.

Wyznaczenie debaty o stanie demokracji w Polsce na 13 grudnia stawia Parlament Europejski, ale także opozycję, w niekorzystnym świetle – zauważył politolog Marcin Adamski.

– Jest to problem dla opozycji, która już dystansuje się od tej debaty, więc tak naprawdę może to osiągnąć efekt przeciwny od zamierzonego. Polacy nie tylko nie przejmą się stanem demokracji w Polsce, ale i opozycja straci kolejne punkty – powiedział Marcin Adamski.

Opozycja jednak liczy, że właśnie poprzez działania na arenie międzynarodowej, a także na ulicach polskich miast, zyska poparcie społeczne. Dlatego 13 grudnia organizuje także manifestacje antyrządowe.

. „(…) Dziś nadeszła chwila, by wypowiedzieć posłuszeństwo tej władzy. 13 grudnia wyjdźmy na ulicę wszystkich polskich miast i miasteczek i pokażmy, że nie zgadzamy się na niszczenie Polski. Zaprotestujmy przeciwko aroganckiej wszechwładzy PiS (…)” – to fragment odezwy, z jaką zwrócił się do swoich zwolenników i do zwolenników opozycji lider KOD Mateusz Kijowski, a podpisali się pod nią Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru i Lech Wałęsa oraz płk Adam Mazguła, który tak wypowiada się o stanie wojennym.

A sam stan wojenny. Czy oprócz tego, że byli ludzie internowani, to przecież byli internowani w sposób – nie powiem, były tam jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia – generalnie rzecz biorąc jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu – mówił płk Mazguła.

Wzywanie do nieposłuszeństwa wszystkich obywateli to próba rozchwiania kraju – wskazał wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

– To jest haniebne, żeby 13 grudnia wychodzić na ulice i manifestować przeciwko rządowi, wypowiadać posłuszeństwo i podpisywać się pod deklaracją, gdzie z jednej strony jest płk Mazguła, który mówi, że w sumie to kulturalnie ten stan wojenny się odbył – zaznaczył.

W tym roku minie 35 lat od wprowadzenia stanu wojennego. Mimo, że sąd prawomocnym wyrokiem uznał, że jego autorzy działali w grupie przestępczej i działali nawet wbrew komunistycznemu prawu, skazał jedynie gen. Kiszczaka. Wielu zbrodniarzy, którzy strzelali do opozycjonistów albo zakatowali działaczy opozycji, uniknęło kary.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj