fot. tvp.info

A. Macierewicz: WOT odpowiedzią na zaniedbanie przez PO wojska i bezpieczeństwa Polski

Nie milkną zarzuty opozycji stawiane obecnej władzy wobec zapowiedzi utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej. Antoni Macierewicz w programie „Dziś wieczorem” na antenie TVP Info dementował nieprawdziwe informacje i wyjaśniał istotę przyszłego powstania WOT.

Sejm skierował do prac w komisji obrony rządowy projekt ustawy powołującej Wojska Obrony Terytorialnej jako samodzielny rodzaj sił zbrojnych. Wnioski o odrzucenie go w pierwszym czytaniu złożyły Platforma Obywatelska i Nowoczesna, jednak nie uzyskały one wystarczającego poparcia.

– Były tylko dwie osoby, które rzeczywiście chciały dyskutować (poza kolegami z Prawa i Sprawiedliwości, którzy przedstawiali ważne problemy): poseł Anna Siarkowska i poseł Robert Winnicki. Cała reszta była kakofonią absurdów. Trudno uznać za poważny zarzut twierdzenie, że tworzone jest wojsko Antoniego Macierewicza, które ma być wyodrębnione i niepodporządkowane strukturze hierarchicznej armii – wskazywał szef resortu.

Antoni Macierewicz w rozmowie z red. Krzysztofem Ziemcem zaprzeczył, jakoby Wojska Obrony Terytorialnej miały funkcjonować poza armią polską.

– Od początku mówiłem (…), że obrona terytorialna ma być częścią armii polskiej podporządkowaną wszystkim strukturalnym zasadom hierarchicznym, które kierują i decydują o funkcjonowaniu armii polskiej. A stawiającym zarzuty, że „jest to odrębny rodzaj sił zbrojnych” – przypominam, że dotychczas są cztery takie rodzaje. Natomiast dowódca będzie trzecim dowódcą, który jest bezpośrednio podległy ministrowi obrony narodowej mianowanym przez prezydenta RP. Nie tylko płk. Kukuła będzie podległy szefowi MON. Podlegli są także Dowódca Generalny wojsk oraz Dowódca Operacyjny. Kolegom z opozycji chcę powiedzieć gorszą informację: wszyscy żołnierze są podlegli ministrowi obrony narodowej – oznajmił Antoni Macierewicz.

WOT będzie „armią Prawa i Sprawiedliwości skierowaną przeciwko opozycji na wypadek ewentualnych demonstracji” – tak brzmiał kolejny zarzut opozycji do którego odniósł się minister.

– To tak samo, jakby powiedzieć, że batalion w Lublińcu, GROM czy 16. Dywizja to armie PiS-u – zupełny absurd. Prawdziwa obawa polega na czymś zupełnie innym: to będzie formacja bardzo związana ze społecznościami lokalnymi, emanacja rzeczywistego i patriotycznego poruszenia, z jakim mamy do czynienia od ponad dwóch lat. Dzieje się tak na skutek powstania organizacji proobronnych, które zareagowały na to, że ówczesne władze PO nie dbały o wojsko i bezpieczeństwo Polski. Ludzie sami zaczęli dążyć do tworzenia struktur parawojskowych. My tylko wyciągnęliśmy do nich rękę oraz stworzyliśmy im możliwość realizacji dążeń patriotycznych i obronnych. To bardzo ważna formacja, która na świecie jest bardzo wysoko ceniona – akcentował polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Kolejnym absurdalnym pomysłem, jak mówił minister Macierewicz, był wniosek Polskiego Stronnictwa Ludowego sugerujący, iż można by zapisać, że ta formacja nie będzie mogła być użyta przeciwko obywatelom,

– Proponuję, żeby taki zapis wprowadzić do Konstytucji tam, gdzie jest mowa o polskiej armii. Przecież to jest absurd! Czy w przypadku policji wprowadzamy podobne absurdy? Nie. Nie ma cienia podstaw do takich zapisów. Być może są jeszcze ludzie, którzy pamiętają o swoim udziale w stanie wojennym. Być może tacy ludzie myślą podobnymi kategoriami – nie mogę tego wykluczyć. Pamiętam o tych, którzy wychwalali Kiszczaka i Jaruzelskiego jako ludzi honoru – zaznaczał szef resortu.

Były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak twierdził, że istnieje obawa, iż do Wojsk Obrony Terytorialnej przenikną różne grupy polityczne. W informacjach zawartych w Internecie można było przeczytać, np. że w ćwiczeniach wojskowych „Anakonda” brały udział formacje polityczne.

– Wielokrotnie mówiłem, że nie jest to prawdą. Problem polega na tym, że są dziennikarze, którzy wielokrotnie powtarzają dementowane bzdury. Przy powtarzaniu zawsze jest szansa, że ta informacja zapadnie komuś głębiej. Żadne formacje polityczne nie brały udziału w ćwiczeniach „Anakonda” – to jest kłamstwo – dodawał Antoni Macierewicz.

W programie TVP minister obrony narodowej zapewniał, że w przyszłym roku liczba wojska polskiego wzrośnie o 30 tys. osób, czyli 1/3 tego, co mamy obecnie.

– To jest dużo za mało, jeżeli weźmiemy pod uwagę współczesne zagrożenia. Są to konsekwencje niedociągnięć, błędów, a czasami złej woli, jaka cechowała moich poprzedników – podkreślał szef resortu.

Według zapowiedzi ministra obrona terytorialna będzie liczyła w tym roku co najmniej 3 tys., a w 2018 roku łącznie 21 tys., by w 2019 roku uzyskać końcowy efekt – 53 tys. osób.

– Chodzi o to, by cała armia była silna. Rola Wojsk Obrony Terytorialnej polega na nasyceniu pola walki tak, żeby przestrzeń między wojskami operacyjnymi była skutecznie wypełniona. Bardzo ważne jest współdziałanie ze strukturami paramilitarnymi (…) i współdziałanie z administracją lokalną – poinformował Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej.

RIRM

drukuj