fot. sxc.hu

11. runda negocjacji między UE a USA ws. umowy o wolnym handlu

Negocjowana umowa, w założeniu ma znieść zbędne bariery w handlu, m.in. poprzez likwidację np. cła. TTIP ma być odpowiedzią na rosnącą rolę krajów BRICS, czyli Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz RPA, w handlu międzynarodowym.

Eksperci podkreślają jednak, że umowa jest korzystna tylko dla wielkich korporacji.

Senator Grzegorz Bierecki, wiceprzewodniczący senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych oprócz ryzyka widzi też pewne szanse.

– Świat gospodarczy i polityczny będzie wyglądał zupełnie inaczej. Oczywiście istnieje pewne ryzyko dla naszych przedsiębiorstw, będą musiały stawić czoła nie tylko konkurencji z krajów Unii Europejskiej, ale także konkurencji firm ze Stanów Zjednoczonych. W zamian otwiera się także wielki rynek, więc zważenie korzyści zagrożeń jest w tej chwili bardzo trudne bez znajomości treści porozumienia na ile te produkty i usługi będą mogły się swobodnie przemieszczać pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi – powiedział senator Grzegorz Bierecki.

Dzisiejsze negocjacje mają dotyczyć ofert taryf celnych. Pierwsze propozycje w tej sprawie Unia przedstawiła w lutym. Zakładały one m.in. zniesienie 96 proc. taryf importowych i zachowania ochrony taryfowej w przypadku „wrażliwych” produktów takich jak wołowina, wieprzowina czy drób. USA nie były gotowe na przyjęcie takich propozycji.

Sam traktat o wolnym handlu TTIP wywołuje protesty na całym świecie. Ponad 500 organizacji chce wstrzymania negocjacji a ponad 3 mln mieszkańców UE domaga się niepodpisywania porozumienia.

RIRM

drukuj