Liga Światowa: Faworyci nie zawiedli, wygrane Rosji i Włoch

Pierwszy dzień turnieju finałowego Ligi Światowej siatkarzy, którego gospodarzem jest Florencja, stał pod znakiem zwycięstw faworytów. W meczu otwarcia, obrońca tytułu, reprezentacja Rosji pokonała Iran 3:2, natomiast drużyna Włoch po trzysetowej walce okazała się lepsza od Stanów Zjednoczonych 3:0.

W meczu Rosji z Iranem niespodzianki nie było. Podopieczni Andrieja Woronkowa mimo nie najlepszego początku spotkania,  pokonali po zaciętej walce mistrzów Azji w pięciu setach. Najwięcej emocji dostarczyła kibicom czwarta partia, w której wynik cały czas oscylował wokół remisu i o wszystkim decydowała gra na przewagi. Obie ekipy miały w górze piłki setowe, a sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie więcej nerwów zachowali Irańczycy i to oni skutecznym atakiem, kapitalnie dysponowanego, Amira Ghafoura rozstrzygnęli seta do 35. Tie-break należał już jednak do mistrzów olimpijskich z Londynu, którzy głównie dzięki znakomitej zagrywce Dymitrija Muserskiego pewnie wygrali 15:8 i cały mecz 3:2. Rosjanie górowali nad Azjatami niemal we wszystkich elementach – okazali się mocniejsi w ataku (70 do 68) i bloku (9 do 7), popełniali mniej błędów własnych (28 przy 38 rywali)  Liderami Sbornej byli Nikołaj Pawłow i Muserski. Obaj siatkarze zapisali na swoim koncie 37 punktów (17+20). W szeregach drużyny Slobodana Kovaca tradycyjnie poziom trzymał Ghafour, autor 30 oczek.

Iran Rosja 2:3

(25:18, 18:25, 21:25, 37:35, 8:15)

Iran: Marouflakrani (2), Ghaemi (14), Mousavi (11), Gholami (11), Ghafour (30), Mirzajanpour (4), Alizadeh (libero) oraz Fayazi (1), Zarif (libero), Mahdavi, Tashakori, Ghara, Ebadipour (8)

Rosja: Apalikow, Grankin (1), Pawłow (17), Biriukow (1), Muserski (20), Ilinicz (8), Ermakow (libero) oraz Spiridonow (10), Sawin (12), Wolwicz (11), Zemczenok

Niemniej emocji dostarczył pojedynek w grupie B pomiędzy Włochami a Stanami Zjednoczonymi, który zakończył się wygraną gospodarzy turnieju finałowego LŚ 3:0. Mimo przegranej w trzech setach, gracze z Ameryki Północnej postawili faworytom trudne warunki. Podopieczni Johna Sperawa najbliżej szczęścia byli w ostatniej odsłonie meczu. Prowadzili 17:10, a później 24:21, jednak prawdziwą klasę pokazał wtedy Ivan Zaytsev. Atakujący Dinamo Moskwa posłał aż cztery (!) asy serwisowe i tym samym poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa w niecodziennych okolicznościach. Squadra Azzurra nieznacznie przeważała w ataku (40:36) oraz w bloku (7:4). Również w błędach własnych było całkiem podobnie. Aktualni wicemistrzowie Europy oddali przeciwnikom 21 punktów, dostali 23. W zagrywce natomiast był remis, oba zespoły posłały po sześć asów. Wśród zwycięzców wyróżniał się Zaytsev – zdobywca 21 oczek. Po drugiej stronie siatki rękawice podjął tylko Matthew Anderson (17 pkt.).

Włochy USA 3:0

(25:22, 25:21, 26:24)

Włochy: Kovar (10), Parodi (7), Zaytsev (21), Travica (3), Piano (2), Birarelli (6), Rossini (libero) oraz Buti (1), Baranowicz, Randazzo (3)

USA: Anderson (17), Rooney (6), Sander (4), Lee (8), Christenson (2), Holt (3), E. Shoji (libero) oraz Lotman, K. Shoji (2), Clark (4)

Jutro swój udział w Final Six rozpoczną ekipy Brazylii i Australii. Pierwsi zmierzą się z Rosją, zaś drudzy ze Stanami Zjednoczonymi.

Sport/RIRM

drukuj