fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

[KOMENTARZE] FIFA World Cup 2018. Jest zwycięstwo, ale niesmak pozostanie na lata

Ostatnie minuty meczu Polska Japonia przejdą na zawsze nie tylko do historii mundiali, ale i do historii piłki nożnej w obu krajach. Azjatów urządzała porażka 0:1, a nasi gracze nie zrobili nic, by przerwać im serię podań.


Dzięki temu, że Japończycy przegrali z Polską tylko 0:1 dostali się do 1/8 finału. W równolegle rozgrywanym meczu Senegal uległ bowiem Kolumbii również 0:1. Drużyny z Azji i Afryki miały identyczny bilans i remis w bezpośrednim starciu, więc o wyższej pozycji w tabeli zadecydowała klasyfikacja fair play. Dzięki dwóm żółtym kartkom mniej z awansu cieszył się zespół Akiry Nishino, choć akurat z fair play miało to najmniej wspólnego.

Rzeczywiście, końcówka meczu była jak z kabaretu. Przyznam szczerze, że za bardzo nie wiedziałem o co chodzi – przyznał Kamil Grosicki.

Bez wątpienia najszczęśliwszy był Jan Bednarek, strzelec jedynego gola. Choć z drugiej strony, trudno dzięki temu zapomnieć mu wszystkie błędy w meczach, w których jeszcze była szansa na awans.

Bardzo chcieliśmy wygrać ostatnie spotkanie, bo dzięki temu wróciliśmy do kraju z podniesioną głową, choć oczywiście mundial jest przegrany. Żałuję, że tak źle weszliśmy w turniej, ale patrzymy w przyszłość – powiedział środkowy obrońca.

Trener Adam Nawałka w ostatnim meczu dał pograć kilku pomijanym do tej pory graczom, m.in. Rafałowi Kurzawie i bramkarzowi Łukaszowi Fabiańskiemu. Obaj spisali się bez zarzutu – Fabiański pewnie bronił, a Kurzawa zaliczył asystę przy golu.

Do pewnego momentu to spotkanie było fajne. Mieliśmy większe oczekiwania, wierzyliśmy, że możemy wyjść z grupy. Zawiedliśmy i z tego powodu jesteśmy niezadowoleni – zaznaczył przed kamerą TVP Łukasz Fabiański nawiązując do „cyrku” w końcówce.

Z tą opinią zgodził się Kamil Grosicki.

Mieliśmy swoje marzenia i swój cel, ale realizacji nie było. Jestem zawiedziony – mówił skrzydłowy.

Jest raczej pewne, że z pracą w roli selekcjonera pożegna się Adam Nawałka. Po ostatnim gwizdku trener reprezentacji zapowiedział, że napisze raport, w którym wyjaśni przyczyny porażki.

W tej chwili nie jest ani czas, ani miejsce, by rozmawiać o mojej przyszłości – dodał szkoleniowiec biało-czerwonych.

W piątek po godzinie piętnastej Polacy powrócili do kraju. Na warszawskim Okęciu zawodników przywitała liczna grupa kibiców. Nie było jednak głośnych okrzyków. Piłkarze rozdali autografy, szybko przemknęli korytarzem, a następnie udali się do autokaru.

Z Wołgogradu Paweł Skraba/Sport.RIRM

drukuj