fot. PAP/Grzegorz Michałowski

F. Starzyński: Chimeryczność to nasza największa bolączka

Chimeryczność to nasza największa bolączka. Jeden mecz jest dobry, drugi słaby, przez co tracimy dużo punktów. Naszym celem jest oczywiście górna ósemka. Wiadomo, że chcielibyśmy grać w pucharach, ale to trochę się od nas oddaliło – powiedział w rozmowie z redakcją sportową Radia Maryja Filip Starzyński, pomocnik Zagłębia Lubin.


ŁKS pokazał się z dobrej strony, grał szybko, natomiast „Miedziowi” mieli nieco problemów z tworzeniem dogodniejszych sytuacji. Czego zabrakło Zagłębiu?

Na pewno zabrakło trochę agresji w odbiorze. ŁKS grał dobrze, ale my im na to powalaliśmy – nie było doskoku, kompaktu u nas w drużynie, przez co oni mieli dużo miejsca i dobrze to wykorzystali. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że musimy więcej pracować, żeby odbierać piłki. Nie wychodziło nam dzisiaj za wiele.

Ostatnio Zagłębie grają w kratkę. Jaki jest wasz obecny cel w ekstraklasie?

Nikt nie jest zadowolony. Ta chimeryczność to nasza największa bolączka. Jeden mecz jest dobry, drugi słaby, przez co tracimy dużo punktów. Naszym celem jest oczywiście górna ósemka. Wiadomo, że chcielibyśmy grać w pucharach, ale to trochę się od nas oddaliło. Będziemy musieli walczyć i na pewno ciężko będzie znaleźć się w grupie mistrzowskiej.

W jaki sposób pracujecie, żeby tę chimeryczność zniwelować?

Cały czas staramy się dokładać jakości na treningach, żeby to lepiej wyglądało w meczu. Na razie się to nie przekłada, ale miejmy nadzieję, że będzie.

Dziś często schodził Pan do lewej strony, kiedy rozpoczynaliście rozegranie od bramki. Z czego to wynikało?

Tam było trochę więcej miejsca. Myślę, że jednak powinienem grać – jak w drugiej połowie – trochę wyżej. Tak po prostu wyszło z meczu i tak jakoś się to ułożyło, że tak grałem. Nie przyniosło to żadnego efektu, bo przegraliśmy.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Sport.RIRM

 

drukuj