fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

Ekstraklasa. Runęła krakowska twierdza, Lechia bliżej lidera

Co za spotkanie! Wisła przegrała przed własną publicznością po raz pierwszy od 26 sierpnia ubiegłego roku. Przez 12 domowych spotkań z rzędu była niepokonana. Tym razem musiała uznać wyższość Lechii Gdańsk, która zwyciężyła po bramce Lukasa Haraslina.


Sobotnie spotkanie budziło podwójne zainteresowanie. Z jednej strony obie drużyny liczą się w walce o awans do europejskich pucharów. Z drugiej – chodziło o kibiców. Do niedawna fani Wisły i Lechii zasiadali na trybunach wspólnie, dziś już tak nie było. Do pojedynku z lepszym nastawieniem podchodzili piłkarze Białej Gwiazdy, którzy u siebie wygrali 10 z 15 spotkań bieżącej edycji Ekstraklasy. Złą passę na wyjeździe chcieli przełamać Lechiści – dziewięć meczów bez wygranej poza Gdańskiem.

Początek widowiska należał do gości, którzy byli bliżsi zdobycia bramki. Pierwszą okazję miał Rafał Wolski. Pomocnik Lechii popisał się silnym strzałem zza pola karnego. Piłka zmierzała do siatki, jednak dobrą interwencją popisał się Łukasz Załuska. Na następną groźną akcję trzeba było czekać dwadzieścia minut. Podwójną okazję do zdobycia gola mieli bracia Paixao. Najpierw strzał Flavio obronił golkiper Wisły. Następnie futbolówkę przyjął Sławomir Peszko, po czym dośrodkował w pole karne, gdzie znajdował się Marco. Portugalczyk nieczysto trafił w futbolówkę, a ta minęła bramkę Załuski.

Druga połowa nie przyniosła zmian w postawie obu drużyn. Nadal górowali biało-zieloni. Kilka sekund po rozpoczęciu Flavio Paixao wpakował piłkę do bramki Łukasza Załuski. Gol nie został jednak uznany, ponieważ Portugalczyk znajdował się na pozycji spalonej. Od 50. minuty gospodarze musieli grać w dziesiątkę po tym, jak drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Tomasz Cywka.

Czerwony kartonik zawodnika Wisły zmotywował podopiecznych Piotra Nowaka. W 58. minucie ich cierpliwość została wynagrodzona. Lukas Haraslin – tak jak w poprzedniej kolejce z Bruk-Bet Termaliką – pokonał bramkarza gospodarzy uderzeniem z ostrego kąta. 1:0! To trzecia bramka reprezentanta Słowacji w tym sezonie. Lechiści poszli za ciosem, ale nie mogli znaleźć sposobu na ponowne sforsowanie defensywy miejscowych.

W 70. minucie swoją pierwszą groźną akcję stworzyli podopieczni Kiko Ramireza. Okazję do wpisania się na listę strzelców miał Jakub Bartosz. W pełni gotowości był tym razem Dusan Kuciak, który obronił próbę Wiślaka. Chwilę później w polu karnym przewrócił się Ivan Gonzalez. Gospodarze domagali się rzutu karnego, ale innego zdania był sędzia. Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry bliski strzelenia gola był Mateusz Zachara. Po krótkim dośrodkowaniu z rzutu rożnego napastnik trafił w boczną siatkę.

W końcówce spotkania emocje wzięły górę. Sędzia Paweł Gil nieraz musiał interweniować przy przepychankach piłkarzy obu drużyn. Sportowa złość nie wpłynęła już jednak na wynik. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Lechii Gdańsk.

Wygrana w grodzie Kraka daje gdańszczanom nadzieję na walkę o najwyższe cele. Biało-zieloni zbliżyli się do Jagiellonii Białystok (tracą punkt). W przypadku Wisły mocno stopniały szanse na awans do przyszłorocznej edycji Ligi Europy. Biała Gwiazda z dorobkiem 23 oczek plasuje się na 5. lokacie.

* * *

Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 0:1 (0:0)
Lukas Haraslin 58’

Wisła: Łukasz Załuska – Maciej Sadlok, Arkadiusz Głowacki, Ivan Gonzalez, Tomasz Cywka – Pol Llonch, Krzysztof Mączyński – Petar Brlek – Patryk Małecki (69’ Jakub Bartosz), Rafał Boguski (53’ Jakub Bartkowski) – Paweł Brożek (66’ Mateusz Zachara)

Lechia: Dusan Kuciak – Jakub Wawrzyniak, Mario Maloca, Rafał Janicki – Sławomir Peszko, Ariel Borysiuk, Simeon Sławczew (62’ Grzegorz Kuświk), Lucas Haraslin (76’ Paweł Stolarski) – Rafał Wolski, Marco Paixao (69’ Joao Nunes), Flavio Paixao

Żółte kartki: Tomasz Cywka, Maciej Sadlok, Arkadiusz Głowacki, Jakub Bartosz (Wisła) oraz Simeon Sławczew, Rafał Janicki, Mario Maloca (Lechia)

Czerwona kartka: Tomasz Cywka 50’ (Wisła)

Sport.RIRM

drukuj