fot. PAP/EPA

Piłkarska LE. Hit w Porto, ciekawie w Londynie i Turynie

W szlagierowym meczu 1/8 finału Ligi Europejskiej zagrają w czwartek drużyny, dla których te rozgrywki są pocieszeniem po odpadnięciu z Ligi Mistrzów – Porto i Napoli. Emocji nie zabraknie też m.in. w starciu Tottenhamu z Benficą i Juventusu z Fiorentiną.

W spotkaniu z Napoli piłkarzy FC Porto poprowadzi tymczasowy szkoleniowiec Luis Castro, który niedawno zastąpił zwolnionego po dziewięciu miesiącach pracy Paulo Fonsecę.

Tymczasem trener SSC Napoli Rafael Benitez ma szansę po raz drugi z rzędu wygrać Ligę Europejską. W poprzednim sezonie dokonał tej sztuki jako… tymczasowy szkoleniowiec Chelsea Londyn. Początek spotkania w Porto o godz. 19.

Ponad dwie godziny później (21.05) Juventus, na którego stadionie odbędzie się finał obecnej edycji LE, po raz drugi w ciągu pięciu dni zagra u siebie z Fiorentiną (Rafał Wolski nie jest zgłoszony do rozgrywek UEFA). W minioną niedzielę podopieczni Antonio Conte w Serie A wygrali 1:0, a bramkę na wagę trzech punktów zdobył reprezentant Ghany Kwadwo Asamoah.

„Przegraliśmy, ale myślę, że zagraliśmy bardzo dobrze w drugiej połowie. Musimy szybko zebrać się po tej porażce. W czwartek mamy szansę pokazać, na co nas stać” – stwierdził trener Fiorentiny Vincenzo Montella.

Nie będzie jednak łatwo – piłkarze z Turynu wygrali sześć kolejnych meczów, a pięć ostatnich bez straty gola. Kolejno – 2:0 z Trabzonsporem u siebie, 1:0 z Torino u siebie, 2:0 z Trabzonsporem na wyjeździe, 2:0 z Milanem na wyjeździe i wspomniany z ekipą z Florencji 1:0.

Pucharowy sezon Juventus zaczynał w Champions League. Podobnie jak Benfica Lizbona, która poleci do Londynu na spotkanie z Tottenhamem (godz. 21.05).

O tej samej porze dojdzie do derbowego spotkania w Hiszpanii, gdzie Sevilla zmierzy się z Betisem, drużyną Damiena Perquisa. Jeśli wyznacznikiem ma być Primera Division, w roli faworyta należy upatrywać gospodarzy czwartkowego meczu.

Podopieczni Unai Emery’ego (w kwalifikacjach wyeliminowali Śląsk Wrocław) wygrali ostatnio cztery mecze, w tym trzy ligowe i zajmują siódme miejsce, tymczasem Betis zamyka tabelę hiszpańskiej ekstraklasy, mając osiem punktów straty do bezpiecznej lokaty. W Lidze Europejskiej zespół Perquisa gra jednak znacznie lepiej, w 1/16 finału wyższość ekipy z Hiszpanii musiał uznać Rubin Kazań.

Warto zwrócić uwagę na bułgarską rewelację rozgrywek – Łudogorec Razgrad (zagra u siebie z Valencią) oraz notujący ostatnio niesamowitą serię FC Salzburg. Austriacki zespół, który zmierzy się na wyjeździe z FC Basel, wygrał 16 meczów z rzędu (licząc również dwa towarzyskie w styczniu, m.in. 3:0 z Bayernem Monachium). W poprzedniej rundzie LE strzelił łącznie sześć goli Ajaksowi Amsterdam – 3:0 na wyjeździe i 3:1 u siebie.

Rewanże odbędą się tydzień później. Ćwierćfinały zaplanowano na 3 i 10 kwietnia, półfinały na 24 kwietnia i 1 maja, a finał na 14 maja w Turynie.

PAP

drukuj