fot. PAP/Marcin Gadomski

Ekstraklasa. 17-letni debiutant ratunkiem dla Arki

17-letni Mateusz Młyński okazał się ratunkiem dla Arki Gdynia w starciu z Górnikiem Zabrze. Młody pomocnik wszedł na boisko po przerwie przy wyniku 0:1. Jedna z jego akcji zakończyła się czerwoną kartką dla rywala, a grający w przewadze gospodarze zdołali uratować jeden punkt dzięki trafieniu Michała Janoty.


W pierwszym kwadransie gospodarze dwukrotnie byli bliscy pokonania Tomasza Loski. Najpierw nieznacznie obok słupka przymierzył Michał Nalepa, a następnie niebezpieczną sytuację sprowokował sam Loska. Golkiper przyjezdnych wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu Andrii Bogdanova, ale w ostatniej chwili zdołał naprawić swój błąd. Następnie gra miejscowych nieco siadła, a kolejne fragmenty meczu to przede wszystkim wymiana piłek w środku pola.

W 28. minucie bliski szczęścia był Dani Suarez. Obrońca Górnika główkował po centrze Daniela Smugi centymetry od słupka. Precyzji zabrakło też Michałowi Janocie, który próbował zaskoczyć Loskę z pierwszej piłki. W doliczonym czasie gry po raz kolejny strzału głową spróbował Suarez. Tym razem wszystko poszło już po myśli Hiszpana. „Szczupak” po wrzutce Smugi – tym razem z kornera – okazał się zabójczy i dał zabrzanom bramkę do szatni.

Po przerwie zmuszona do odrabiania strat Arka szukała swoich okazji. Na boisku pojawił się 17-letni Mateusz Młyński, dla którego był to debiut w Ekstraklasie. Młokos nic sobie jednak z tego nie robił i był bardzo aktywny. W 59. minucie miał nawet okazję do zdobycia gola, ale jego strzał zablokował Kacper Michalak. Dobitka Damiana Zbozienia okazała się natomiast niecelna. Po okresie bezbarwnej gry ponownie pokazał się młody Młyński. Jego rajd zakończył się faulem na skraju szesnastki. Sędzia sprawdził jeszcze sytuację, by zdecydować, czy gdynianom należy się rzut wolny czy karny. Ostatecznie podyktował rzut wolny i wyrzucił z boiska winnego sytuacji Adriana Gryszkiewicza.

Arkowcy próbowali wykorzystać liczebną przewagę i ruszyli szturmem na rywali. Gdy wydawało się, że jedyne co da się ugrać to rosnące statystyki z dystansu huknął Michał Janota. Futbolówka posłana precyzyjnie w dolny róg bramki ugrzęzła w siatce i żółto-niebiescy mogli powalczyć o pełną pulę. Gdynianie byli tego bardzo bliscy. Raz skutecznie, choć z problemami, interweniował Loska, a po chwili groźnie blisko celu było po rzucie rożnym.

To trzeci remis Arki w tym sezonie. Podopieczni Zbigniewa Smółki nie zdołali wygrać jeszcze meczu, a  zebrane dotychczas trzy punkty dają gdynianom 12. miejsce. Lepiej radzi sobie Górnik, który z sześcioma oczkami na koncie plasuje się na 4. pozycji.

***

Arka Gdynia Górnik Zabrze 1:1 (0:1)
Michał Janota 88’ – Dani Suarez 45’

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Luka Marić, Frederik Helstrup, Adam Marciniak – Dawid Sołdecki (81’ Robert Sulewski), Andrii Bogdanov (65’ Goran Cvijanović), Michał Nalepa (46’ Mateusz Młyński), Maciej Jankowski, Michał Janota – Rafał Siemaszko

Górnik: Tomasz Loska – Kacper Michalak, Paweł Bochniewicz, Dani Suarez, Arian Gryszkiewicz – Daniel Smuga (77’ Adam Wolniewicz), Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Maciej Ambrosiewicz (90’ Wiktor Biedrzycki), Jesus Jimenez (76’ Michał Koj) – Igor Angulo

Żółte kartki: Adam Marciniak, Rafał Siemaszko (Arka) oraz Adrian Gryszkiewicz, Adam Wolniewicz (Górnik)

Czerwona kartka: Adrian Gryszkiewicz 74’(Górnik)

Sport.RIRM

drukuj