fot. PAP

Jamał II nie ma sensu

Z Michaiłem Korczemkinem, założycielem i dyrektorem East European Gas Analysis, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Co Pan sądzi o planach rosyjskiego koncernu Gazprom wybudowania drugiej nitki gazociągu jamalskiego? Komu ta inwestycja może przynieść największe korzyści?

– Osobiście nie dostrzegam żadnych finansowych czy ekonomicznych korzyści, jakie mogłyby wypłynąć przy okazji budowy rurociągu Jamał – Europa II. W tym kontekście odbieram go jako czysto polityczny projekt. I na razie tylko jako projekt, gdyż nie wydaje mi się, aby w najbliższym czasie podjęto próby jego urzeczywistnienia. Nie wiem bowiem, kto mógłby być beneficjentem tego pomysłu.

Być może ktoś na takim projekcie jednak straci?

– Wydaje mi się, że stracić może wielu. Przede wszystkim Jamał – Europa II zwiększyłby przepustowość eksportową rurociągów należących do Gazpromu do co najmniej 333 mld m sześc. rocznie. Oczywiście, jeśli uwzględnimy w tym kontekście także ciągle powstający South Stream. Dziś rosyjski gigant donosi, że zagwarantowane kontraktami dostawy na lata 2020–2025 to 158 mld m sześc. rocznie. Dodatkowa inwestycja doprowadzi jedynie do wzrostu kosztów eksportu rosyjskiego gazu do krajów Unii Europejskiej. W tym kontekście może się okazać, że zyski z transferu błękitnego paliwa dla Gazpromu spadną praktycznie do zera. Wiemy jedynie, że w tym wypadku rura ma omijać Ukrainę, ale tak jak wspomniałem wcześniej, z punktu widzenia ekonomicznego nie ma to najmniejszego sensu.

Jak Pan ocenia fakt, że premier polskiego rządu nie miał pojęcia, że polskie firmy podpisały memorandum z Gazpromem?

– Pozwoli pan, że pozostawię tę kompromitującą materię bez komentarza.

Być może ofensywa Gazpromu wynika z obaw przed utratą konkurencyjności gazu w perspektywie inwestycji łupkowych państw Europy Zachodniej?

– Dodanie nowej, zupełnie niepotrzebnej rury nie zredukuje kosztów ani nie zwiększy zysków. Wręcz przeciwnie, zbyt duża przepustowość prowadzi tylko i wyłącznie do wzrostu wydatków na transport gazu. Analizując ostatnie lata działalności Gazpromu, możemy zauważyć jedną tendencję – koncern ten zużywa coraz więcej swoich aktywów po to, żeby sprzedawać coraz mniej gazu. Jeśli ten trend się utrzyma, w 2020 r. wyprodukowanie metra sześciennego gazu będzie kosztowało Gazprom więcej niż jego cena na rynku.

Oczywiście w dzisiejszej Europie nikt nie chciałby, żeby Gazprom zbankrutował. Jednakże w mojej ocenie, zarówno szef firmy Aleksiej Miller, jak i jego podwładni prowadzą tę firmę w złym kierunku. Wszystkie ostatnie projekty tej ekipy, w tym South Stream czy właśnie Jamał – Europa II, są zupełnie pozbawione logiki.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj