Z misją na Wschód

W Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie dziś kończy się VIII spotkanie formacyjne 19 misjonarzy, którzy wyjadą na Wschód.

Od środy misjonarze świeccy i duchowni uczestniczyli w cyklu wykładów, we wspólnej modlitwie. Spotkanie zakończy Msza Święta pod przewodnictwem ks. bp. Tadeusza Pikusa, przewodniczącego Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski. Posługę na Wschodzie pełni 250 kapłanów diecezjalnych i prawie 550 sióstr zakonnych z Polski. Odnowę Kościoła na Wschodzie wspiera również ponad 400 przedstawicieli męskich instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego; wśród nich jest 3 biskupów, 376 księży i 29 braci. Wyjeżdżający misjonarze muszą więc zmierzyć się nie tylko ze specyfiką życia Kościoła i wspólnoty parafialnej, ale także z inną kulturą, mentalnością, językiem i codziennymi problemami ludzi. – Ewangelizacja zaczyna się od własnej osoby, poznania drugiego człowieka, zrozumienia jego i trudności, jakich doświadcza – mówi „Naszemu Dziennikowi” br. Jan Matuszyk OMI, który dotychczas posługiwał w Tywrowie, a przygotowuje się na wyjazd do Obuchowa na Ukrainie. – Pojawia się zasadnicze pytanie, jak dotrzeć do ludzi i jak zachęcić ich do zmiany życia – dodaje.

Rzeczywistość misyjna na Wschodzie
– Diecezja irkucka jest rozległa, a parafie dzielą ogromne odległości. Wielkie obszary Syberii zamieszkują różne narody wyznające również wierzenia ludowe, animizm, większość jest niewierząca – mówiła podczas wykładu wprowadzającego świecka misjonarka Barbara Zięba, która od 12 lat pracuje na Syberii. Tam zajmuje się m.in. pomocą ludziom uzależnionym. – Jadąc na misje, musimy zdawać sobie sprawę, że nikt nie czeka na ewangelizację – zaznacza. Zwraca uwagę na wielkie trudności finansowe, zdrowotne, bardzo powszechny problem alkoholizmu, a także narkomanii i wiążące się z tym choroby, m.in. zakażenia wirusem HIV, z którymi borykają się ludzie zamieszkujący Syberię. Podobne problemy społeczne dotykają również ludzi zamieszkujących Ukrainę. Jak mówi br. Matuszyk, opieki duszpasterskiej i pomocy potrzebują dzieci, młodzież, które są na drodze dokonywania wyborów życiowych. – Duże bezrobocie prowadzi do nałogów, istnieje potrzeba uleczenia wzajemnych relacji w rodzinie – opowiadał kapłan. Wskazał, że ludziom tym pomagają kapłani, z których prawie 80 proc. stanowią Polacy.

Blisko ludzi i ich problemów
Oprócz konkretnej materialnej pomocy czy porad ludzie są wdzięczni za posługę kapłańską. Jak podkreśla ks. Roman Kaźmierczak posługujący w diecezji kamieniecko-podolskiej na Ukrainie, jednym z największych zadań jest ratowanie rodziny. – W minionych latach rodzina została bardzo zniszczona, chcemy odnowić szacunek do sakramentu małżeństwa, pomóc odnaleźć autorytet ojca i przywrócić właściwe miejsce matce – dodaje. – Bardzo ważna jest sprawa szacunku do życia, które było tak masowo niszczone – zwraca uwagę. Pomoc niosą kapłani i zgromadzenia sióstr, które pomagają wypełnić formalności, znaleźć pracę i przede wszystkim rozwiązać podstawowy problem – uzależnienia. Ta pomoc przynosi efekty. – Oczywiście często jest trudno, ale cieszę się, widząc, kiedy alkoholicy podejmują leczenie i np. od 5, 6 lat nie piją i próbują odbudować rodzinę, chcą się pojednać z porzuconymi kiedyś dziećmi, z byłą żoną i jednocześnie wchodzą w proces zdrowienia. To daje radość. To również Boża łaska – podsumowuje Barbara Zięba.

drukuj