episkopat.pl

[TYLKO U NAS] Ks. kard. K. Nycz: Wśród cnót ks. kard. S. Wyszyńskiego wybija się: wiara, nadzieja i miłość. Prymas był człowiekiem Kościoła, on kochał Kościół

Wśród cnót na pewno wybija się na pierwszym miejscu: wiara, nadzieja i miłość. To był człowiek heroicznej, głębokiej wiary. (…) Prymas był człowiekiem Kościoła, on kochał Kościół – powiedział podczas sobotniej katechezy „Z Kościołem w III Tysiąclecie” na antenie Radia Maryja ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, wspominając ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

7 czerwca 2020 r. o godz. 12.00 w Warszawie odbędzie się beatyfikacja ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Ks. kard. Kazimierz Nycz zwrócił uwagę, że w ramach duchowego przygotowania do tego wydarzenia bardzo ważne jest, „byśmy przybliżyli sobie postać ks. kard. Stefana Wyszyńskiego – przyszłego błogosławionego”.

– Ks. kard. Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia w 1901 r. w Zuzeli, dzisiejszej diecezji łomżyńskiej, tam mieszkał i chodził do szkoły. Jego ojciec był organistą. Potem, kiedy jego ojciec przeniósł się do Andrzejewa i wreszcie bliżej Warszawy, tam toczyło się jego życie, życie młodego Stefana Wyszyńskiego. Szkołę podstawową i gimnazjum kończył w różnych miejscowościach: w Andrzejewie, w Łomży, we Włocławku, ale także w Warszawie.  Do seminarium wstąpił w Warszawie. W 1923 r. przyjął święcenia diakonatu. Później w czerwcu w 1924 r. miał być święcony na kapłana, niestety choroba przeszkodziła. Święcenia się opóźniły. Był wyświęcony we Włocławku 3 sierpnia 1924 r – wspominał.

– Krótko pracował w duszpasterstwie. Został posłany na studia specjalistyczne na Katolicki Uniwersytet Lubelski, gdzie studiował prawo kanoniczne i nauki społeczne. Ukończył te studia z doktoratem i wrócił do Włocławka, gdzie podejmował różne dziedziny życia duszpasterskiego, naukowego. W seminarium także prowadził czasopisma, które powstały za jego czasów – dodał ks. kard. Kazimierz Nycz. 

Metropolita warszawski zaznaczył, że ks. kard. Stefan Wyszyński jako kapelan Armii Krajowej, a następnie Powstania Warszawskiego, udzielał się także w podziemnej działalności.

– Po wojnie wrócił do Włocławka, by dalej organizować życie w diecezji zdruzgotanej przez Niemców. Ta praca trwała bardzo krótko, ponieważ w 1946 r. został powołany na biskupa lubelskiego i tam przez dwa lata przyszło mu duszpasterzować w tej diecezji, która się nazywa dzisiaj archidiecezją lubelską. Natomiast w 1948 r. w Warszawie umarł dość niespodziewanie prymas Polski ks. kard. Hlond. I po dwóch latach pasterzowania został jego następcą, nie bez przyczyny, został arcybiskupem warszawskim, gnieźnieńskim i prymasem Polski w 1948 r. Po to, żeby być nim aż do swojej śmierci, czyli do 28 maja 1981 r., kiedy zakończył swoje życie w Warszawie – podkreślił ks. kard. Kazimierz Nycz.  

Duchowny zaznaczył, że „życie prymasa Polski, arcybiskupa Gniezna, arcybiskupa Warszawy miało swoje różne etapy”.

– Pierwszy etap to był etap dialogu, ciężkich zmagań z komunistycznym reżimem z czasów stalinowskich w latach 1948-1953. To było zagospodarowywanie duszpasterskie ziem zachodnich, które zostały przydzielone dla Polski. Poświęcił tym ziemiom ogromnie dużo czasu i ogromnie dużo serca. Miał także specjalne uprawnienia od papieża Piusa XII, ponieważ zostały zerwane stosunki dyplomatyczne, nie było nuncjusza, a więc był takim delegatem, de facto quasi-nuncjuszem na Polskę w tamtym czasie. W 1953 r. musiał wypowiedzieć zawarte porozumienie w 1950 r., bo chciał się ustabilizować i dogadać z tą okrutną władzą, dać Kościołowi w Polsce czas. Musiał to zerwać, wtedy, kiedy wypowiedział te sławne słowa w Krakowie: „Non possumus” i poszedł do więzienia na 3 lata – wspominał metropolita warszawski.

Gość Radia Maryja zaakcentował, iż drugi etap w życiu ks. kard. Stefana Wyszyńskiego charakteryzowało to, że „prymas w swym myśleniu był bardzo dalekosiężny, strategiczny, jego program był programem przemyślanym i przemodlonym”. Ks. kard. Stefan Wyszyński wiedział, że Polska musi być dobrze przygotowana na Tysiąclecie Chrztu Polski. Prymas uczestniczył w uroczystościach w 26 diecezjach. Ks. kard. Stefan Wyszyński doczekał wyboru Jana Pawła II na Papieża i przeżyli razem pierwszą pielgrzymkę.

– Trzeci etap jest najważniejszy dla beatyfikacji. Do niego będziemy wracać i przy przygotowaniach do beatyfikacji i w czasie samej beatyfikacji, ale będziemy wracać także po beatyfikacji, kiedy zostanie nam ukazany Prymas jako pośrednik, orędownik, będzie się wstawiał za nami, będziemy się modlić do niego, ale będziemy także patrzyć i wpatrywać się w jego życie, w jego cnoty, żeby próbować na miarę swoich słabości i współpracy z Bożą Łaską także je naśladować. Wśród tych cnót na pewno wybija się na pierwszym miejscu: wiara, nadzieja i miłość. To był człowiek heroicznej, głębokiej wiary. Mimo przeciwności, mimo trudności ufał Pani Bogu, nie tylko w więzieniu, ale we wszystkich trudnych momentach swojego życia. Był człowiekiem wielkiej nadziei. Nawet było czasem tak, że zarzucano mu, że za bardzo wierzy w to, że się to wszystko potrafi ułożyć, zmienić z tym ustrojem, w którym żyje. On wyciągał rękę do każdego człowieka, on pięknie rozróżniał między człowiekiem a jego grzechem. Zawsze potępiał grzech, zło, natomiast nigdy nie potępiał człowieka i myślę, że to jest ta cnota, która by się nam dzisiaj bardzo przydała. Był człowiekiem niewątpliwie szalonej miłości Boga i bliźniego w tym znaczeniu, że całe spektrum miłości bliźniego, które zawarł w ABC Krucjaty Miłości – takie 10 przykazań miłości, to jest pozytywny wykład tego, co miał do powiedzenia i czym żył – podsumował ks. kard. Kazimierz Nycz.

– Prymas był człowiekiem Kościoła, on kochał Kościół, co było widać podczas soboru i po soborze. […] Jego nauka o Maryi w Kościele i jego Maryjny kult, jego Maryjna pobożność była w Polsce znana i ona w jakiś sposób wyznaczała drogi Kościoła w Polsce. (…) Potrafił się także upominać o ludzi, którzy byli dalej od Kościoła czy całkiem daleko od Kościoła, bo doskonale wiedział, że wszyscy są ludźmi – dodał metropolita warszawski.

Całą katechezę z cyklu „Z Kościołem w III Tysiąclecie” można odsłuchać [tutaj]. 

radiomaryja.pl

   

  

drukuj