Przesłanie śp. ks. abp. Kazimierza Majdańskiego do uczestników IV Światowego Kongresu Rodzin


1.
Pragnę najpierw powitać Uczestników Kongresu, a na pierwszym miejscu Księdza Kardynała Alfonso López Trujillo, przewodniczącego Papieskiej Rady Rodziny w Watykanie. Mieliśmy radość gościć Księdza Kardynała w naszym Instytucie, także na wspólnych obradach, za co raz jeszcze dziękujemy.


2.
Małżeństwo i rodzina z niego powstała są dziełem Boga. Stworzył On człowieka na Swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26). Stworzył jako mężczyznę i kobietę (Rdz 1, 27), by byli rodzicami. Obdarzył ich w ten sposób zaproszeniem do współdziałania w Jego stwórczym dziele powoływania do życia człowieka. Bóg się cieszy tym dziełem. Cieszył się radosnym napełnianiem ziemi Swoim niezwykłym stworzeniem, wyjątkowym wśród wszystkich stworzeń, gdyż będącym obrazem Boga. To wielki przywilej człowieka i wielka jego misja: „Abyście napełnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28).

3.
Pozazdrościł tego dzieła przeciwnik Boga i człowieka, „kłamca i zabójca od początku” (por. J 8, 44) – szatan. I wytłumaczył człowiekowi: „Na pewno nie pomrzecie” (Rdz 3, 4), wiedząc, że tym oszustwem odbiera człowiekowi nieśmiertelność, by wolny człowiek stał się niewolnikiem śmierci. Mówi Księga Syracydesa: „Bóg śmierci nie uczynił… Weszła ona na świat przez zawiść diabła” (Mdr 1, 13; 2, 24). I tak obok Bożej cywilizacji życia powstała anty-Boska cywilizacja śmierci.

Bóg nigdy swoich zamiarów nie odwołuje, ale człowiek, obdarowany wolną wolą, stale te zamiary profanuje. Doszło w tej dziedzinie do jakiegoś zenitu za naszych dni. Człowiek każe życie ludzkie zabijać na wojnie, poprzez zrelatywizowanie Przykazań Bożych, poprzez styl życia, który się nie liczy z odpowiedzialnością przy śmierci: „Żyć, jakby śmierci nie było – i jakby Boga nie było”, styl konsumpcjonizmu i hedonizmu. To wszystko prowadzi do egoizmu we dwoje, do zabijania nienarodzonych (aborcja), słabych i chorych (eutanazja), a nawet zajęcia postawy wrogiej wobec mających się począć i narodzić dzieci (antykoncepcja).

Pan Jezus mówi o radości z tego, że się człowiek narodził na świat (J 16, 21). Błogosławił i miłował dzieci. Był na weselu w Kanie Galilejskiej i tam rozpoczął swoją wielką misję Nauczyciela narodów, bo byli z Nim Jego uczniowie i zobaczyli wielki znak, wyjednany przez Matkę Jego. To jest Matka życia i miłości.

O co tu chodzi?

Powiedział po tysiącu lat chrześcijańskiego wydarzenia św. Ireneusz z Lyonu: „Gloria Dei vivens homo – Chwałą Boga jest żyjący człowiek”. – To właśnie rozstrzyga o przyjaźni i nieprzyjaźni wobec rodzącego się człowieka, wobec człowieka słabego i schorowanego i wobec budzącego lęk mającego się narodzić człowieka. Czy jesteśmy jeszcze, nawet w krajach chrześcijańskich – chrześcijanami, czy też raczej neomaltuzjanami? Jakie poglądy podzielają duchowni i świeccy w tej dziedzinie? Jak się wypowiadają ustawodawcy? Czy nie wydaje się im, że posiadają znacznie większy autorytet i wiedzę, niż Bóg-Stwórca?


4.
Przyjechaliście do Warszawy z wielkiej przyjaźni dla naszego kraju, choć także pewnie z przyjaźni dla Papieża Jana Pawła II. Wiedzieliśmy od dawna, że u fundamentu naszego istnienia i całej naszej przyszłości znajduje się rodzina i to rodzina „Bogiem silna”. Ale zaczęły się też debaty: Kto ma rację, czy Bóg, czy nowoczesny, „postępowy” człowiek? I znacie pewnie dramatyczne napięcie takich debat. Polska już nie jest, jak życzliwie o tym napisaliście, krajem wiernym cywilizacji życia. Polska jest krajem „zimy demograficznej”. Może ktoś się mści na nas za to, że wyszedł stąd Papież życia i rodziny. Uczył, że „przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę” („Familiaris consortio”, 86) i że „rodzina jest najważniejszą drogą Kościoła” (por. List do Rodzin, 2).

Przyszliście tu, Drodzy Przyjaciele, ze szczerej przyjaźni do nas. Niech z tej przyjaźni narodzi się troska i modlitwa o to, by nasz kraj zasługiwał na nowo na miano Polonia semper fidelis.

Po blisko tysiącu lat po św. Ireneuszu, lat nieomylnego nauczania Magisterium Kościoła, zjawił się Papież z Polski i wprowadził nas do następnego tysiąclecia.

Pewnie się modli, a z Nim wszyscy nasi Patronowie, a z nimi Królowa Korony Polskiej.

Podąża z nami Chrystus Miłosierny ze Swojego, głośnego wszędzie, sanktuarium w Krakowie. Do Niego wołamy: „Jezu, ufamy Tobie!”.

drukuj