Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Środa, 24 maja
Najświętszy i najcięższy bój

Śpiewając Litanię loretańską, nie możemy wyjść z podziwu, ile piękna ukrył
Bóg w Matce swego Syna. Wszak "Łaski pełna" skupiła w sobie wszystkie przymioty
ducha, posiadła wszystkie cnoty: to Matka najczystsza, Matka dobrej rady, Panna
roztropna, Panna wierna, Zwierciadło sprawiedliwości, Róża duchowna, Arka Przymierza,
Uzdrowienie chorych, Ucieczka grzesznych, Pocieszycielka strapionych… Bez
końca i granic. Poeta chrześcijański Dante, gdy doszedł w swych wzlotach do
imienia Matki Boga, nic więcej nie mógł powiedzieć: "Na imię Maryja – ustaję…"
Tak piękna jest Królowa Polski. A my? Jej dzieci?… Stańmy przed Matką naszą!
Czy światło z oblicza Maryi pada na duszę naszą? Czy odmienia nam serce? Może
byłoby nam przykro usłyszeć: Dzieci moje, zaledwie was poznaję!
Jednak przyznajemy się do Ciebie, Matko! Prawdziwie, jesteśmy bardzo utrudzeni
życiem! Na obliczu naszym wypisane są wszystkie klęski i męki ciężkiej drogi
dziejowej narodu. Jesteśmy obrzuceni błotem przez wszystkie burze świata. Siedzimy
na rozdrożu wielkich zmagań narodów. Matko! niełatwe nasze życie. Ileż wad
i nałogów naszych jest odpryskiem cudzych win. Chociaż bardzo biedni, wołamy
do Ciebie: Matko miłosierdzia – one miłosierne oczy obróć ku nam.
Czy mamy wyliczać nasze wady? Uchodzimy za naród spokojny, pracowity, cierpliwy,
zgodny, dobrotliwy, gościnny, bezinteresowny, ludzki. Niezawodnie! Nie jesteśmy
"samą raną". Nie brak w duszy narodu wielu pięknych zalet. A jednak zarzucają
nam i polskie niedbalstwo, i lekkomyślne "jakoś tam będzie", i brak wytrwałości
w wielkich sprawach, i dziwne rozproszenie, i bierność umysłu, i powierzchowność,
i płytkość, i lenistwo, i zmienność, i wygodnictwo, i rozrzutność, i nietrzeźwość,
i niewierność, i rozwiązłość. To prawda, że nie byliśmy nigdy narodem wielkich
zbrodni, głośnych w dziejach innych ludów. Ale te rozliczne wady, nabyte tak
często w czasie długiej niewoli i wśród szczęku oręża wszystkich frontów wojennych,
wielce utrudniają nam spokojną pracę, wydobycie się z nędzy i niedostatku,
podniesienie się na wyższy poziom duchowy.
Zwalczyć lenistwo i lekkomyślność nie jest łatwo, gdyż wydaje nam się, że pracujemy
wiele i wytrwale. Prawdziwie, zawsze mieliśmy wiele do roboty, gdyż każda wojna
pozostawiała w kraju tyle ruin, że zaledwie zdołaliśmy je odbudować do wojny
następnej. Górnicy nasi słyną w świecie z pracowitości. Rolnicy zapracowują
się od świtu do nocy na własnym zagonie. Umiemy być dobrymi rzemieślnikami.
Ale zobaczmy, ile wokół nas nieładu i nieporządku. Ile dróg błotnistych, które
moglibyśmy sami naprawić. Ile płotów rozwalonych. Ile chat i domostw brudnych.
Toniemy w błocie i w śmieciach. Nawet mieszkania nasze często są bez ładu i
składu.
Marnotrawstwo i pijaństwo jest naszą specjalnością narodową. Nie tylko za czasów
Sasa! Ongiś przepijali Polskę magnaci. A dziś – wszyscy! Naród tak biedny,
naród, który szuka grosza na każdą większą pracę w drogich pożyczkach u sąsiadów,
ten naród umie wydać ciężkie pieniądze na zbytek, by dogodzić próżności albo
po prostu – bezmyślnie puścić przez gardło. Zobaczcie wokół siebie, jak umiecie
niszczyć ubranie, obuwie, sprzęty domowe, drogie narzędzia pracy. Zobaczcie,
jak blade są wasze dzieci, dla których nie ma ani na cukier, ani na masło.
Ale zawsze jest na wódkę. Czy to słabość, czy bezmyślność? A ile najlepszych
sił i zdrowia niszczeje w tej rozrzutnej gospodarce. I na to wszystko patrzą
głodne, obdarte dzieci, wynędzniałe matki i żony…
Plamą straszliwą naszego życia jest niewierność małżeńska, rozwiązłość i nieczystość.
To niemal sport i zabawa. A że niszczeją charaktery i zdolności! A że ginie
pokój rodzin i dzieci! A że rozbija się ład moralny i społeczny – cóż to kogo
obchodzi? Ciężkie to są porachunki! Ale każdy z nas może paść ofiarą cudzego
upadku. Zatrute dusze tylu ludzi wyuzdanych to z kolei trucizna dla rodzin,
to obłęd niemal narodowy! Najlepsi ludzie, niewinne dzieci, całe środowisko
może paść ofiarą ludzi rozwiązłych. Świadkiem tego jest: kino, zabawa, teatr,
książka, ulica, pismo, życie towarzyskie, a nawet biura i warsztaty pracy.
Gdy słuchamy tych twardych słów, spoglądajmy ku Matce naszej i wołajmy: Ucieczko
grzesznych! Zawiniliśmy! Może nie wszyscy jednakowo! Ale wszyscy przyrzekamy
Ci "stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami
narodowymi". Wiemy, że najtrudniejsza to walka. Ale niezbędna dla ocalenia
narodu. Bijemy się w piersi, lecz nie upadamy na duchu, Matko Baranka Bożego,
który gładzi grzechy świata. Wspomożenie wiernych, dodaj nam mocy!

drukuj