fot. Tomasz Strąg

Ks. bp. W. Śmigiel: Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski w trudnej sytuacji znalazł dla siebie przestrzeń do bycia harcerzem, kapłanem i dobrym człowiekiem. Nie myślał o sobie, tylko dostrzegał innych uwięzionych i im pomagał

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski nie narzekał, nie załamywał się, nie obwiniał innych o to, że został uwieziony. W trudnej sytuacji znalazł dla siebie przestrzeń do bycia harcerzem, kapłanem i dobrym człowiekiem. Pomagał tak, jak umiał. Był w trudnej sytuacji, ale nie myślał o sobie, tylko zaczynał dostrzegać swoich współbraci, dostrzegał innych uwięzionych i im pomagał. Kto miał potrzebę, służył pomocą sakramentalną jako kapłan, ale potrafił również podać pomocną dłoń, podzielić się jedzeniem, którego porcje były głodowe i wreszcie bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski potrafił pomagać ludziom chorym, co przepłacił życiem – męczeńską śmiercią – wspominał  ks. bp Wiesław Śmigiel, ordynariusz diecezji toruńskiej.

W Kościele wspominamy dziś bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego. Poniósł śmierć 76 lat temu, 23 lutego 1945 r., w niemieckim obozie KL Dachau. Jest jednym z patronów diecezji toruńskiej oraz patronem polskich harcerzy.[czytaj więcej]

Ordynariusz diecezji toruńskiej przypomniał, że bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski był harcerzem, który przez całe swoje życie kształtował charakter i uczył się dobrze żyć we wspólnocie harcerskiej.

– Gen. Robert Baden-Powell (twórca skautingu) powiedział kiedyś: „Czuwajcie, to znaczy postępujcie tak, by móc szczęśliwie żyć”. Chyba każdy chce być szczęśliwy i szczęśliwie żyć. Kiedy popatrzymy na to, co dzieje się dookoła, na pandemię, na różnego rodzaju problemy, kryzysy, niepokoje, które nam towarzyszą, pewnie bez względu na to, w jakim kraju żyjecie i tworzycie wspólnoty harcerskie, to wszędzie są te problemy. Niektóre wspólne, a inne bardzo specyficzne dla danego kraju, dla danego regionu, ale wszędzie one występują. Co zrobić, aby być szczęśliwym w trudnych sytuacjach? To pytanie jest ciągle aktualne. Szczęście to nie tylko przyjemność, to nie tylko wygoda i rozrywka. Moglibyśmy powiedzieć, że to przede wszystkim nie to. Szczęście to umiejętność pracy, odpowiedzialność, troska o drugiego człowieka, ale również zdolność do tego, żeby człowiek bardzo roztropnie, rozumnie kierował swoim życiem. Dopiero, kiedy wszystkie elementy zaistnieją razem, możemy mówić o szczęśliwym życiu powiedział ks. bp Wiesław Śmigiel.

Patron harcerzy, bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski, bardzo dokładnie pokazał, co trzeba zrobić, aby być szczęśliwym, jak żyć, by każdy dzień prowadził do szczęścia.

– Nie da się uniknąć krzyża, trudności, cierpień i przeszkód. One po prostu są. Trzeba stawić im czoła, problemy należy rozwiązywać, a pomocą jest nam patron bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski. Zawsze był blisko wspólnoty harcerskiej, swój mundur nosił z dumą, zawsze był wierny swoim przekonaniom, które były zbudowane na fundamencie bardzo solidnej wiary. Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski kochał rodzinę, kochał ludzi. Był zakochany w świecie przyrody i bardzo troszczył się o świat, który go otaczał, ale jednocześnie był gotowy pomagać drugiemu człowiekowi podkreślił ordynariusz diecezji toruńskiej.

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski w seminarium duchownym służył harcerzom, ale także innym klerykom i uczył się być człowiekiem odważnym.

– W pierwszych latach kapłaństwa pomagał młodzieży oraz ludziom starszym. Każdy, kto do niego się zwrócił, mógł liczyć na pomoc. Wreszcie przyszedł czas wielkiej próby, kiedy uwięziony w 1939 roku (po wybuchu II wojny światowej) trafił do więzienia, a później do obozu koncentracyjnego, gdzie doznał bardzo wielu cierpień. Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski nie narzekał, nie załamywał się, nie obwiniał innych o tę sytuację. W trudnej sytuacji znalazł dla siebie przestrzeń do bycia harcerzem, kapłanem i dobrym człowiekiem. Pomagał tak, jak umiał. Był w trudnej sytuacji, ale nie myślał o sobie, tylko zaczynał dostrzegać swoich współbraci, dostrzegał innych uwięzionych i im pomagał. Kto miał potrzebę, służył pomocą sakramentalną jako kapłan, ale potrafił również podać pomocną dłoń, podzielić się jedzeniem, którego porcje były głodowe i wreszcie bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski potrafił pomagać ludziom chorym, co przepłacił życiem – męczeńską śmiercią mówił ks. bp Wiesław Śmigiel.

– Pod koniec II wojny światowej wojska zbliżały się do wyzwolenia obozu, w którym był uwięziony bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski, który ciągle pomagał chorym współwięźniom. Chorym na bardzo łatwo zakaźny wirus, na tyfus. W trudnej sytuacji wielu mu mówiło, że warto oszczędzać siły, warto zachować zdrowie i życie, bo kiedy wróci do wolnej Polski, to ludzie będą potrzebowali posługi kapłańskiej. Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski odpowiadał na to bardzo prosto, zwyczajnie: „Ale ja jestem księdzem nie na jutro, nie na przyszłość, jestem księdzem dzisiaj”. To jest odpowiedź na to, jak szczęśliwie przeżyć swoje życie. Trzeba być tu i teraz dobrym człowiekiem, dobrym harcerzem, a jeśli w naszym sercu jest wiara, to trzeba być dobrym chrześcijaninem podsumował, pozdrawiając wszystkich harcerzy, ordynariusz diecezji toruńskiej.

Organizacje harcerskie w Polsce i na całym świecie obchodziły wczoraj (22 lutego) [Dzień Myśli Braterskiej]. Prezydent Andrzej Duda spotkał się w Warszawie z przedstawicielami organizacji harcerskich i skautowych. [więcej]

radiomaryja.pl

drukuj