Ich miłością był Chrystus i Kościół

Siedząc u stóp jednej z wielkich kolumn na placu Świętego Piotra,
zastanawiam się nad dwoma postaciami, które wspierały Kościół nie tylko w
Polsce. Myślę o ks. kard. Stefanie Wyszyńskim iJanie Pawle II. Do beatyfikacji
tego drugiego szykuje się cały świat. Widać to tutaj na każdym kroku. A
pierwszy… Jest jak Jan Chrzciciel, który przygotował drogę, a później już
tylko czekał, aby ten drugi "wzrastał".

Tak jak Chrystus podkreślał rolę Jana, tak Jan Paweł II wspominał ks. kard.
Stefana Wyszyńskiego: "Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka,
gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem,
Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby
nie było Jasnej Góry – i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej,
który jest związany zTwoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem".
W Rzymie o ks. kard. Wyszyńskim mówiono "Lew Kościoła", bo był uosobieniem
dostojeństwa, a jednocześnie dawał poczucie bezpieczeństwa Kościołowi
prześladowanemu i atakowanemu.
Od chwili wyboru Ojca Świętego Jana Pawła II ks. kard. Wyszyński w każdej Mszy
Świętej, w każdym Apelu Jasnogórskim, w każdym Różańcu wspierał Go modlitwą. Gdy
13 maja 1981 r. na łożu śmierci dowiedział się o zamachu na życie Ojca Świętego,
w swoim ostatnim przemówieniu odtwarzanym z taśmy magnetofonowej podczas Mszy
Świętej przed kościołem Świętej Anny prosił: "I dlatego proszę Was, aby te
heroiczne modlitwy, które zanosicie w mojej intencji na Jasnej Górze i w
świątyniach warszawskich i diecezjalnych, gdziekolwiek, abyście to wszystko
skierowali w tej chwili wraz ze mną ku Matce Chrystusowej, błagając o zdrowie i
siły dla Ojca Świętego. Czyńmy te niewielkie ofiary, aby nasz "wdowi grosz"
wyjednał miłosierdzie Boże, aby Chrystus rozeznał ogromną miłość, którą mamy do
Jego Zastępcy na ziemi" (14maja 1981 r.).

Nigdy przeciwko sobie
Byli różni, ale przy wzajemnym szacunku i otwartości to właśnie ich wzbogacało.
Ówczesne władze, tak samo jak czasem współcześni, lubiły ich przeciwstawiać. Oni
jednak nie myśleli inaczej. Ich miłością był Chrystus i Kościół. Dali tego
świadectwo swym życiem. Jako najbezpieczniejszą drogę do Chrystusa wybrali
Maryję. To Jej powierzyli wszystko w swym życiu. W wyborze na Stolicę Piotrową
Polaka też widzieli dzieło Matki Najświętszej. Ksiądz kardynał Wyszyński po
powrocie do kraju na Jasnej Górze mówił: "Uwierzcie, że było to dzieło Boga,
dzieło Chrystusa w Duchu Świętym i Oblubienicy Ducha Świętego – Matki
Chrystusowej! Wszyscy tak to zrozumieli. Nikogo nie zdumiał wybór cudzoziemca,
nawet Polaka. Wszystkich uradował. I to tak wielką radością, że nie można się
było obronić od jej oznak. Łzy są chyba najlepszym interpretatorem uczuć…
Gdy podszedłem do Jana Pawła II z pierwszym homagium, usta nasze niemal
jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: To Jej dzieło!
Wierzyliśmy w to mocno iwierzymy nadal".
Można bez problemu znaleźć cechy, które ich łączyły. Chociaż władze
komunistyczne próbowały ich skłócić i przeciwstawiały sobie, wszystkie te
zabiegi kończyły się fiaskiem. Dzisiaj dzięki dokumentacji, która znajduje się w
Instytucie Pamięci Narodowej, widzimy wielość tych przedsięwzięć. Jednak
wszystkie one były bezskuteczne. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa próbowali
różnych działań. W czasie Soboru Watykańskiego II postanowili np. metropolicie
krakowskiemu dać paszport na wyjazd do Rzymu, a odmówić Prymasowi Wyszyńskiemu.
Jednak nawet to stało się okazją do pokazania jedności, ponieważ ks. kard.
Wojtyła w proteście również nie pojechał do Rzymu. Przypisano im "łatki". Do
dzisiaj można spotkać spadkobierców tych tendencyjnych ocen "konserwatywnego"
Prymasa Wyszyńskiego i"postępowego" ks. kard. Wojtyły. Oni nigdy jednak nie
stanęli przeciwko sobie.

Chrystus,
Kościół, człowiek

Łączył ich szacunek do człowieka i miłość do Boga. Ojciec Święty Jan PawełII sam
wielokrotnie mówił, że zabrał polskie doświadczenie wiary na Stolicę Piotrową,
zabrał całe bogactwo wiary, cierpienia i męstwa. Jeden prostował ścieżki, drugi
wołał na pustyni, by słowa ich Mistrza usłyszał cały świat. Czy można wyobrazić
sobie świat bez Papieża Jana Pawła II? Czy możemy zapomnieć jednocześnie o tym
Prymasie? Czy zapomnieć o tej prośbie Jana Pawła II: "Oby Kościół w Polsce
pozostał mocny dziedzictwem Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Oby to dziedzictwo
trwało w nas". Ale czym jest to dziedzictwo? To nasza historia, nasza wiara to
też Jan Paweł II.

 

Katarzyna Ciemięga
 


Autorka jest historykiem Kościoła.

drukuj