II. ODPOWIEDŹ FATIMY

W ostatnich latach swego życia Siostra Łucja otrzymała polecenie spisania swoich refleksji na temat objawień w Fatimie oglądanych z zupełnie innej perspektywy: „w świetle czasów i wydarzeń”. Wizjonerka podjęła się tego dzieła jakby świadoma apelu skierowanego przez Jana Pawła II, który mogła odczytać jako prośbę adresowaną przede wszystkim właśnie do niej. Na początku swej fatimskiej misji Ojciec Święty ogłosił, i to w jej obecności, że „Orędzie Najświętszej Maryi Panny należy odczytywać w świetle „znaków czasu”, znaków naszych czasów”.

Wizjonerka z Fatimy spełniła to życzenie. Rok po odejściu Siostry Łucji trafiła do naszych rąk interpretacja Orędzia odczytana przez nią w ten dla naszego pokolenia najważniejszy ze wszystkich sposobów. W swych zapiskach podkreśla, że fatimskie Orędzie jest skierowane do nas – jest na dziś… Bo znaki, w których Siostra Łucja widziała klucz do zrozumienia aktualności Orędzia z Fatimy, sięgają ostatnich lat jej życia. Są wśród nich już znaki znamionujące XXI wiek. Jej przemyślenia zaś układają się przed naszymi oczami (może lepiej powiedzieć: w naszych sercach) w słowa fatimskiego manifestu, który jest osobistym manifestem Siostry Łucji. Oby stały się one dla nas – jak pisze o swych refleksjach sama Siostra Łucja – „błyskiem nowego oświecenia” i programem tych, którzy zostali przez Najświętszą Maryję wybrani i przeznaczeni na twórców „nowego pokolenia”, które zwycięży zło.

„Nowe” – to słowo, które najlepiej definiuje ostatnie spojrzenie Siostry Łucji na Fatimę. „Nowe oświecenie”, „nowe światło”, „nowe nabożeństwo”, „nowe pokolenie”. Zamyślenia wizjonerki nad orędziem fatimskim „wszystko czynią nowym”!
Nic u Boga nie jest przypadkowe. Kiedy Bóg podejmuje jakieś działanie, nigdy nie jest ono jak zbłąkana kula; zawsze wiedzie prosto do celu. Co więcej, Pan nie spocznie, aż Jego „pocisk wszechmocy” wybuchnie nadprzyrodzonością w ludzkich sercach i rozerwie struktury zła, w które jesteśmy uwikłani my, słabi, grzeszni i bezradni. Pamiętamy starotestamentalne zapewnienie: „Moje słowo nie powróci, dopóki nie spełni tego, co zamierzyłem”. A zamierzeniem Boga jest nasze zbawienie.

Na skraju czasu
Tak oto przed naszymi oczami staje w Bożym blasku najwspanialsze objawienie Maryjne, jakim Bóg obdarzył świat. To Fatima, objawienie, które nie odchodzi od nas z upływem czasu, które wkracza w życie kolejnych pokoleń i które dziś ukazuje nam swe niepokojące przesłanie, przesłanie mające dotknąć naszych serc. Nasze serca – oto jego cel. A Maryja nie spocznie, dopóki nie zostanie on osiągnięty! To dlatego Fatima wciąż pozostaje kategorią teraźniejszości, co więcej, w nasze „teraz” zdaje się być ona wpisana głębiej i wyraźniej niż w pierwsze lata czasu fatimskiego. Bo – poucza nas Siostra Łucja – czas się zbliża, odległość, jaką musi jeszcze pokonać Boży splendor łaski, by swym uderzeniem zniszczyć zło, jest tak bliska, że zdaje się już graniczna. Stoimy na krawędzi czasu.
Słysząc te słowa, niektórzy drżą, napełnieni lękiem. Czy jednak mamy się czego bać? U Boga nic nie jest przypadkowe, nic nie jest też niebezpieczne! Przecież Bóg jest odwieczną Mądrością, przecież Bóg jest nieskończonym Miłosierdziem, a to oznacza, że jeśli nie pozostaje obojętny na atak zła, gdziekolwiek by ono nie było, to Boskie rozwiązanie problemu grzechu nigdy nie niesie ze sobą śmierci. Bóg nie chce zabijać, chce ocalić.

Nieoczekiwanie inne
Taka właśnie jest Fatima! To także pierwsze „nowe” przesłanie dla nas, zaangażowanych przez Boga w walkę z rozrastającą się wokół nas cywilizacją zła. Uczy Siostra Łucja: „Kiedy ludzie pragną zwyciężyć przeciwnika, przygotowują narzędzia wojny. Natomiast Bóg przygotowuje narzędzia pokoju, modlitwy i poświęcenia, które wypełniają wolę Ojca przez podążanie za Chrystusem w wyrzekaniu się samych siebie” (PF1 58).
Zatrzymajmy się na chwilę, spowolnijmy czas; niech nie biegnie on szybko i beznamiętnie, niech będzie sposobnością, by wsłuchać się w Orędzie przyniesione od Boga przez Maryję. Słyszymy słowa: pokój, modlitwa, poświęcenie, wyrzeczenie się siebie… Naśladowanie Chrystusa pełniącego wolę Ojca, nawet jeśli prowadzi ono na krzyż… Kiedy pytamy o treść fatimskiego Orędzia wpisanego w nasze czasy – w nasz graniczny czas – musimy wypowiedzieć tych kilka słów i nauczyć ich na pamięć nasze serca. Zawoła ktoś ze zdumieniem: Nie znamy takiego przesłania z Fatimy! Gdzie mowa o Różańcu? Gdzie nabożeństwo pierwszych sobót? Gdzie błędy Rosji?
Odpowiedź daje nam sama Siostra Łucja, a nam nie pozostaje nic innego, jak uznać autorytet jej słów i z wdzięcznością myśleć o niej jako o bezcennym darze, jaki Bóg zachował dla nas aż po początek trzeciego tysiąclecia. Siostra Łucja ogłasza swój niezwykły manifest. Dziś Fatima to apel o wzięcie do ręki czterech narzędzi, skutecznych w konfrontacji z tymi, którzy, atakując Kościół i Ewangelię, sięgnęli po brutalne narzędzia wojny. Nie zwyciężymy zła złem, przemocy przemocą. Pokonamy przeciwnika inaczej: mocą z wysoka, siłą, która niesie nawrócenie, potęgą, która rodzi tęsknotę za Niebem i budzi taką wrażliwość serca, że brud zła staje się nie do zniesienia i trzeba zmienić otaczający świat. A wówczas, jak uczy reguła fatimska – zło zapada się do środka, świat zmienia się od wewnątrz, a wszystko dzieje się bez rozlewu krwi.
Dzieło to, które spełnia się na naszych oczach, zaczęło się przed wiekami, nim ziemia powstała. Tak twierdzi Siostra Łucja, która była pilną uczennicą Niepokalanego Serca.

Odwieczne
Wielu ludzi uważa, że objawienia fatimskie są „zbyt stare”, by mogły jeszcze nieść dla naszych czasów jakiekolwiek wiążące przesłanie. Ich zdaniem, były one ważne tylko do momentu, kiedy Kościół nie uznał za wiarygodne kolejnych objawień – więc tylko 14 lat, do końca 1932 r., kiedy w Banneux ukazała się „Matka Ubogich”, a w Beuraing „Matka Boża ze Złotym Sercem”. Jednak Siostra Łucja twierdzi coś przeciwnego: Objawienia z Fatimy są nadal aktualne! Dopóki nie spełni się to, co Pan zamierzył, misja Fatimy pozostanie ważna dla świata. Jak ważna? Kto wraz z Siostrą Łucją przyłoży ucho do Serca Bożego, zrozumie, że słyszy słowa Kogoś, kto wie wszystko i w czyich rękach spoczywają losy całego świata. Zrozumie, że dziś najważniejsza jest misja Fatimy!
A może nawet pojmie coś więcej? Niedługo przed śmiercią Siostra Łucja, spisując swe przemyślenia związane z objawieniami w Fatimie oglądanymi z nowej perspektywy, „w świetle czasów i wydarzeń”, ogłosiła, że Fatima to odwieczny plan Boga. Czytamy zdumieni: refleksje wizjonerki rozpoczynają się uwagą przekraczającą najszerszy nawet krąg czasowy, z jego wszystkimi znakami i wydarzeniami! Wizjonerka stwierdza zdecydowanie, że Bóg zaplanował odwiecznie, iż kiedyś nadejdzie dzień największego Maryjnego objawienia w całych dziejach świata, a jego data i jego treść zostały przez Niego wpisane w Jego odwieczne zamiary i stały się integralną częścią Jego Boskiej Opatrzności. Czytamy w zapisach wizjonerki: „Postrzegam Przesłanie od zawsze obecne w Bezkresnym Jestestwie Boga, by wysłać je na ziemię w dzień i godzinę przez Niego wyznaczone, w znakach i planach Jego nieskończonego miłosierdzia, jako jeszcze jeden apel o wiarę, nadzieję i miłość” (PF 12). „Bezkresne Jestestwo Boga”, owe w języku ojczystym Siostry Łucji „Imenso Ser de Deus”, będzie pojawiać się w najważniejszych refleksjach zapisanych dla nas – spadkobierców jej ukochanej Fatimy. Bo przesłanie Fatimy wyszło z Niego i ma nas do Niego doprowadzić…

„Objawione” przez Jana Pawła II
Jak ważna musi być Fatima! Przyznajmy, że wciąż nie jesteśmy tego świadomi; może dopiero publikacja refleksji Siostry Łucji jest w stanie potrząsnąć nami tak gwałtownie, że obudzi nas z niebezpiecznego letargu, który uniemożliwia naszym sercom pełne zaangażowanie w duchowej walce po stronie Najświętszego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi. Zdumiewające, ale nawet świadectwo Jana Pawła II nie wystarczyło, by przekonać nas, że już czas odłożyć na bok wszystko inne i sięgnąć po „odwieczne” Orędzie fatimskie. Czy nie rozumiemy jeszcze tych „znaków i wydarzeń”: zamachu w dniu Matki Bożej Fatimskiej i zatrzymania Papieża przez dłoń Maryi, gdy ten przekraczał próg śmierci? Czy nie widzimy, że był to dar dla współczesnego świata, coś jak wzmacniacz Orędzia fatimskiego, tak bardzo potrzebny, skoro głos Fatimy pozostawał skutecznie zagłuszany przez otaczający nas zgiełk? Czy nie rozumiemy, że Fatima jest Orędziem pisanym z wielkiej litery, i że staje się to dla nas bardziej oczywiste, gdy słyszymy, że w życiu Jana Pawła II były obecne dwie figury Matki Bożej Fatimskiej – jedna towarzyszyła mu nocą, druga podczas dnia, jedna stała na nocnym stoliku w sypialni papieskiej, a Ojciec Święty całował przed snem dłonie i stopy Maryi, druga stała na biurku, przy którym pracował? To na niej spoczywał wzrok Papieża szukającego pomocy Nieba do znalezienia właściwych słów, które mogłyby dotknąć ludzkich serc. Czy nie rozumiemy, że we wszystkich papieskich tekstach, o czymkolwiek by one nie były, jest do końca czasów obecna Maryja – Pani z Fatimy; i że na kartkach papieru Jan Paweł II nie tylko wycisnął ciemny ślad swego pióra, ale też Maryja wyciskała na nim niewidoczny ślad łaski?; i że jeśli nie przemówią papieskie słowa, przekona potęga z Nieba otwierająca szczelnie zamknięte drzwi serc?
Ile razy trzeba przypominać, że Papież uważał, iż jego pontyfikat trwał zaledwie trzy lata; reszta to czas, który dała mu Maryja, by Ojciec Święty zrealizował to, co Bóg wpisał odwiecznie w Orędzie z Fatimy? Czy zapomnieliśmy już o znaku z października 2000 r., kiedy całe następne tysiąclecie zostało zawierzone przez Papieża Polaka nie komu innemu tylko właśnie Matce Bożej z Fatimy, którą Jan Paweł II nazywał „Madonną de Messagio” – „Panią Orędzia”? Tego wielkiego, jedynego, odwiecznego Orędzia… A misja Maryi sprowadza się dziś do przynoszenia nam tego odwiecznego przesłania pęczniejącego w czasie, dojrzewającego gdzieś w ukryciu serc. Tak, bo on wiedział, że dziś Maryja to Matka przynosząca Orędzie. I nie trzeba dodawać przymiotnika „fatimskie”, skoro jest ono od wieków wypisane w Sercu Boga i od wieków przygotowane jako ratunek dla dziś żyjących pokoleń. Czy trzeba dodawać, że to ratunek jedyny? Tak zresztą uważa sama Siostra Łucja, która nie pisze o Orędziu fatimskim, ale o Orędziu. Pokazuje to już tytuł, jaki nadała swoim ostatnim refleksjom: „Jak widzę Orędzie w świetle czasów i wydarzeń”. Dla niej przesłanie z Fatimy to po prostu Orędzie! To jedyne, najważniejsze, odwieczne. Orędzie naglące, wywracające trony władców, wywyższające pokornych, karmiące głodnych i odprawiające z niczym współczesnych bogaczy. To samo, co Siostra Łucja, wiedział Jan Paweł II. W pierwszych słowach na temat Orędzia, które otrzymaliśmy od Boga w Fatimie, powiedział, że jest ono „w swej istocie jak Ewangelia”.

Pośrodku zła
Objawienie fatimskie to objawienie zaplanowane odwiecznie. Nim Bóg stworzył świat, już chciał, by zeszła na ziemię Jego wysłanniczka, a miało się to stać w południe, w środku maja, w trzecim roku wojny, która po raz pierwszy w historii ogarnęła cały świat i która miała trwać jeszcze wiele długich lat, aż wykrwawi się cała ludzkość i stanie się żerem dla kręgów przygotowujących się do przejęcia władzy. Bóg chciał objawić swój odwieczny plan w czasie, kiedy będą trwały ostatnie przygotowania do wybuchu wielkiej rewolucji mającej przekazać najpierw Rosję, a potem cały świat w ręce największych wrogów Boga. Objawienie miało zacząć odliczać Boży czas wśród bluźnierczych manifestacji masonów obchodzących w sercu Kościoła dwusetną rocznicę swego powstania i krzyczących, że teraz Kościół zniknie z powierzchni ziemi. Miało się to stać w kraju, gdzie masoni właśnie przejęli władzę i wprowadzali „nowy ład” – bez Boga i Jego Kościoła… W tym fermencie wywołanym przez zło uderza z nieba światło, w którym dostrzegamy zapowiedź zwycięstwa Boga i klęskę szatana. Fatima ogłasza: Nic nad Boga! Do niego należy zwycięstwo! Ono przyjdzie! Ale – dodaje Maryja w odwiecznym Bożym przesłaniu – ma ono przyjść przez nas, przez naszą współpracę z Bogiem, naszą, współczesnych ludzi.

Prośba o pomoc
Syn Boży mógł odkupić świat bez współpracy człowieka. A jednak przyszedł, by prosić Maryję o pomoc – o Jej „tak” na zaangażowanie w realizację planów Bożych. Bóg mógł sam zetrzeć głowę szatana w proch. A jednak dobra nowina, jaką ogłosił na granicy Raju, mówi o Niewieście i Jej potomstwu, które – samo poranione – zabije węża piekielnego. Bóg mógł na naszych oczach zesłać na ziemię swoich aniołów, którzy oddzieliliby dobro od zła i to ostatnie spaliliby w ogniu. Ale nie czyni tego. Pracę nad oczyszczeniem ziemi pozostawia nam… To właśnie ogłasza ustami Matki Bożej z Fatimy. Kiedyś prosił Maryję o współpracę, dziś wysyła Matkę Jezusa, by Ona prosiła nas o współpracę. Chce, abyśmy stanęli do walki ze złem. Bo zwycięstwo, które przyjdzie, przyjdzie przez Maryję. Ale będzie to zwycięstwo Maryi otoczonej ludźmi, którzy czerpiąc siłę z Jej Serca, będą stanowić „nowe pokolenie”. A zadaniem tego pokolenia jest rozlać Fatimę po całym świecie i wszystko uczynić „nowe”. Fatima bowiem – pisze wizjonerka – „to kanał łaski, który podlewa całą ziemię spragnioną pokoju, czystości, światła i miłości” (PF 14).
W jaki sposób ma odbywać się walka, która zakończy się zwycięstwem Jej i Jej z nami? Co mamy zrobić, by atak zła zakończył się klęską, by w roku 2017 świat obchodził święto zwycięstwa Kościoła, a nie zwycięstwa nad Kościołem? O tym pisała Siostra Łucja w swych ostatnich zapiskach, kiedy drżącą ręką kreśliła dla nas ostatnie słowa, ostatnie zdania, ostatnie wskazówki. To jej testament. To jej refleksja nad przesłaniem z Fatimy, jej manifest i manifest nowego pokolenia. Oby był to i nasz program…

O roli Maryi
By cokolwiek zrozumieć ze słów Siostry Łucji, by przeczuć „nowość” jej nauki, musimy najpierw spełnić pewne kryterium, które nazwijmy „granicznym” – owe minimum, bez którego nie przekroczymy progu poznania istoty Orędzia. Trzeba poznać i pokochać prawdę mówiącą o tym, że Bóg chce posłużyć się Maryją w swych współczesnych planach ratowania świata. Przywołajmy słowa karmelitanki z Coimbry, które układają się w piękną litanię chwały. Dla Siostry Łucji Maryja jest „Matką ludu Bożego, zbawczą bramą, bramą Niebios, ucieczką grzeszników, którzy zwracają się do Niej z wiarą, nadzieją i miłością. Ona jest Wspomożeniem chrześcijan, Matką Zbawiciela, która poprzez swoje wstawiennictwo u Boga dosięga nas swoją łaską nawrócenia oraz łaską wybaczenia dla tych, którzy szczerze żałują i o tę łaskę proszą. Ona jest Matką Bożej Łaski, Matką Bożej miłości, której symbolem jest Jej Niepokalane Serce, jest Naczyniem Bożej miłości oraz dusz zbawionych przez Jezusa Chrystusa, Jej Syna, w dziele odkupienia. Jezusa, który powierzył te dusze Jej matczynej opiece na Górze Kalwaryjskiej, mówiąc w ostatnim tchnieniu, przybity do krzyża: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19, 26)” (PF 51-52).
Jeżeli Siostra Łucja powtarza wielokrotnie w swoich listach: „Pamiętajcie, wszystko jest warunkowe”, to w tym miejscu dotykamy chyba najbardziej podstawowego warunku, bez którego spełnienia Orędzie przez kolejne lata bezowocnie będzie czekało na stosowny czas, kiedy będzie czekało na chwilę, gdy zaczną pojawiać się w świecie owoce „nowej” świętości. Maryja powiedziała w czerwcowym objawieniu: „Jezus chce, abym była bardziej znana i miłowana”. To jest właśnie ten warunek: nikt nie przekroczy progu Fatimy, jeśli nie będzie znał i kochał Najświętszej Maryi Panny i nie przyjmie do swego serca prawdy o współczesnej roli Jej Niepokalanego Serca. Granice minimum zostały nakreślone w przywołanym przed chwilą cytacie. Dajmy z siebie tyle, przynajmniej tyle, na początek tyle… Zacznijmy Maryję poznawać, zacznijmy Ją miłować. Więcej niż siebie…

Fatima pociąga
Dla większości spełnienie tego warunku nie wymaga większego trudu. Nasze serca intuicyjnie czują, że w Maryi mieszka potęga łaski, że jest Ona najpełniejszym naczyniem wypełnionym Bożym darem, postawionym tuż przy nas, na wyciągnięcie ręki. Człowiek z natury lgnie do Niej, podświadomie czuje, że tylko Ona może zmienić ten świat, zło zamienić w dobro. Nikt tego nie potrafi, nikt nawet nie wie, jak to zrobić. Ona wie. „Czy właśnie dlatego przychodzi teraz do nas Nasza Pani, by nas ocalić?” – pyta wizjonerka. I ukazuje reakcję ludzi na objawienia w Fatimie, nadając jej ponadczasową wartość, czyniąc symbolem tego, co cechuje każde pokolenie: „Modlili się i śpiewali z zapałem: „Ocal, szlachetna Opiekunko, Twój lud przez Ciebie chroniony, wybrany spośród wszystkich ludów na lud Pana”. I przybywając z miast, miasteczek i wsi, z wiarą, nadzieją i miłością, przybiegają, by dowiedzieć się, co się stało”. Siostra Łucja czyni z tego marszu tłumów ku Fatimie symbol szukania przez nas wszystkich ocalenia w Maryi. Najpierw pokazuje, kto szuka pomocy u Maryi. To „biedni i bogaci, uczeni i ignoranci, jedni z wiarą inni bez niej, ciekawi cynicy”. Po co przyszli? Siostra Łucja odpowiada: Przyszli, bo „szukali najlepszego środka, by skończyć z tym wszystkim!” (PF 42).
Wizjonerka pisze, że do Fatimy trwał – i trwa do dziś – „napływ ludzi, ciągle narastający, ludzi, którzy zmęczeni i rozczarowani materializmem i oszustwami ziemi przybiegają spragnieni w poszukiwaniu nadprzyrodzoności” (PF 59). Te słowa brzmią jak początek manifestu: Fatima jest Orędziem podświadomie oczekiwanym przez ludzi, oczekiwanym przez nasze serca. Gdy wypowie się słowo „Fatima”, rozpoczyna się marsz tysięcy ludzi. Fatima działa jak magnes. Wyglądamy jej i pragniemy. Jest jak szeroko otwarta brama pozwalająca opuścić krainę kłamstwa, w której żyją – jak pisze Siostra Łucja – ludzie „rozczarowani materializmem i oszustwami ziemi”. Duszą się oni w świecie, którzy sami współtworzą, a którego cechy to: „niewiara, materializm, egoizm, nieuczciwość, nienawiść, urazy, zemsta, niesprawiedliwość, brak lojalności i miłosierdzia wobec najbliższych” (PF 15). Szukają innego, lepszego świata. Wizjonerka pisze: „W tym potoku(…)który nie ma końca, ciągle narasta i coraz bardziej się powiększa, widzę jakby to było w lustrze, lud spragniony Boga, rozczarowany i zmęczony oszustwami i pośpiechem świata na nowo pogańskiego, zmaterializowanego, egoistycznego i agresywnego, pozbawionego celu i przewodnika, który by go przeniósł do wejścia do portu zbawiennego, który by go zaprowadził do źródła wody żywej, które tryskają i gaszą pragnienie życia wiecznego” (PF 48).
Orędzie płynące z Fatimy jest jak światło, które nie pozwala zginąć i które ukazuje ludziom wyjście z cywilizacyjnego potrzasku. Co ciekawsze, Fatima pociąga najróżniejszych ludzi, nawet takich, których nigdy nie podejrzewalibyśmy o szukanie nadprzyrodzoności. Również oni szukają najlepszego środka, by położyć kres temu, co zamknęło ich w pułapce materializmu. Oni też chcą „skończyć z tym wszystkim”. Siostra Łucja tłumaczy: „Przez ten okres czasu zbiegali się ludzie pochodzący z bliska i z daleka, biedni i bogaci, uczeni i ignoranci, wierzący i niewierzący, bezbożni, ciekawi, gwałtowni, agresywni, poruszeni wokół trzech pokornych pastuszków” (PF 48). Wszyscy oni otwierają swe serca na przesłanie z Fatimy.
Dlatego Siostra Łucja mogła z mocą pisać dalej: „Widzę Boga, który pragnie podać nam swoją dłoń, aby nas zbawić, oraz przepaść grzechu, gdzie pogrzebana jest ludzkość zagubiona, zwodzona i oszukana, poszukująca na ziemi tego, co tylko u Niego można znaleźć” (PF 49). To dla niej, dla zagubionej ludzkości: „Przesłanie jest jeszcze jednym nowym światłem, które błyszczy w ciemnościach, które błyszczy pośród ciemności błędów ateizmu, tak by nie zdołał on zgasić światła wiary, które jeszcze świeci w sercach i duszach wybranych, tak by oni, podążając za tym światłem, mogli znaleźć w Jezusie Chrystusie drogę prawdy, sprawiedliwości, pokoju i miłości, jedyne wartości, które prowadzą do Życia, którego Ojciec jest źródłem – źródłem gaszącym pragnienie i upajającym wszystko na zawsze” (PF 26).
Fatima ma za zadanie ocalić wiarę… Ma zacząć budować nowy świat. Ma być to owoc współdziałania Nieba i ziemi: Maryi i tych, których Łucja nazywa „wybranymi”. Choć nieliczni, nawróceni i zjednoczeni z Bogiem staną się narzędziem pokojowej zmiany świata.

Wybrani
Wiara „jeszcze świeci w sercach i duszach wybranych”… W tych słowach Siostry Łucji znajdujemy pierwszą wzmiankę o ograniczeniu misji Orędzia. Choć skierowane do wszystkich i pociągające wielu, to jednak nie wszyscy staną się dziećmi Maryi. Ci, którzy przyjmą je do swych serc, otrzymują nazwę „wybranych”. Z jednej strony to ludzie uprzywilejowani, z drugiej – jednak nieliczni. To na tych wybrańcach spoczywa misja doprowadzenia do zwycięstwa dobra nad złem, Kościoła nad antykościołem. Do wybrańców Maryi należy zwycięstwo. Łucja, przywołując na pamięć życie błogosławionych Franciszka i Hiacynty i powołując się na swoje osobiste doświadczenie, przypomina obietnicę Matki Bożej: „”Nigdy Cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga” – „Będziecie musieli wiele cierpieć, lecz łaska Boża będzie waszym pocieszeniem””. To właśnie łaska i matczyna opieka Niepokalanego Serca Maryi, której Bóg ich powierzył, sprawiła, że oparli się gwałtownym falom burzliwego morza, które wzburzyło się wokół nich. I prowadzeni jakby niewidzialną ręką, szli tam spokojni i cisi, stąpając po ziemi, którą Bóg wybrał, aby stamtąd zabrać odbicie swojego Bezkresnego Światła aż po krańce ziemi. Jak wielki jest Bóg! I tylko On jest w stanie dokonać takich cudów!” (PF 48).
Obietnica opieki Niepokalanego Serca Maryi jest złożona każdemu z nas. Matka Najświętsza, Matka Jezusa i nasza sprawi, że nie złamie nas nic, że już jesteśmy zwycięscy. Siłę czerpiemy z Serca, które zwyciężyło. I choć zaatakują nas gwałtowne fale, w sercach zachowamy pokój. Wbrew wszystkiemu zaniesiemy Światło Boga aż po krańce ziemi!
Tą wiedzą dzieli się z nami Siostra Łucja. Czyni to jeszcze wtedy, gdy ponownie pisze o swych niezwykłych doświadczeniach: „Pójdę, Panie, przed Twój ołtarz, złożyć ten kwiat zerwany w ogrodzie Twojej miłości, choć zerwany z krzaka różanego pełnego kolców, by obrywając rozsypywać jego płatki na Twoich i moich drogach, płatki rozproszone, unoszone i wleczone przez wiatr na ziemi, deptane przez wędrowca” (PF 11).
Jej miłość oznaczała ból, bo ofiarowanie Bogu pięknego kwiatu oznacza kaleczenie się o różane kolce. Jej miłość nie dbała o to, co stanie się z darem ofiarowanym Bogu. Nie przywiązywała do niego kartki z opisem, do czego ma być wykorzystany jej dar. To Bóg sam ma decydować, nie ona. A jeśli płatki jej miłości zostaną porwane przez wiatr i podeptane przez przechodnia? Siostra Łucja wierzyła, że nawet w tym, co po ludzku nie miało sensu, co było zmarnowaniem daru, jest ukryty najgłębszy sens. Zna go Bóg. Dlatego Siostra Łucja była w swym dawaniu Bogu dowodów miłości tak wolna i radosna.
Czy trzeba dodawać, że jest to umiejętność nielicznych – tych „wybranych”?

Wincenty Łaszewski


1 Irmč Lúcia, Como vejo a Mensagem através tempos e dos acontecimentos. Carmelo de Coimbra 2006. Przekład polski: Przesłanie z Fatimy. Jak postrzegam Przesłanie przez pryzmat czasów i wydarzeń. Zakon Karmelitanek w Coimbrze, 2006. W odnośnikach umieszczonych w artykule posługuję się skrótem „PF”.
drukuj