Dr J. Hajdasz: Trudno nie wracać myślą do dnia zamachu na św. Jana Pawła II, nie da się nie dostrzegać wyjątkowej wymowy wszystkiego, co wiąże się z datą 13 maja 1981 roku
Trudno nie wracać myślą do tamtego dnia, nie da się nie dostrzegać wyjątkowej wymowy wszystkiego, co wiąże się z datą 13 maja 1981 roku. Byłam wtedy nastolatką, ale dobrze pamiętam ten dzień i tamten strach, tamten chłód w sercu. „Chcieli zabić naszego Papieża. Mogą wszystko, skoro zdołali znaleźć człowieka, który odważył się wejść na Plac Świętego Piotra z bronią w ręce i strzelać do Papieża, stojąc w tłumie modlących się osób”. Racjonalne myślenie pojawiło się trochę później, gdy już wiedzieliśmy, że Jan Paweł II przeżył: „Oni nie mogą niczego”. Pan Bóg jest silniejszy, bo go ocalił – mówiła w swoim felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” dr Jolanta Hajdasz, dziennikarka, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
13 maja 1981 r. na Placu Świętego Piotra w Rzymie doszło do [zamachu na św. Jana Pawła II].
– W tym roku to już 45. rocznica – okrągła, a więc skłania do podsumowań i refleksji. W tym roku ten dzień także przypada w środę, czyli w dzień, gdy wierni gromadzą się na Placu św. Piotra, by spotkać się z Ojcem Świętym. Trudno nie wracać myślą do tamtego dnia, nie da się nie dostrzegać wyjątkowej wymowy wszystkiego, co wiąże się z datą 13 maja 1981 roku. Byłam wtedy nastolatką, ale dobrze pamiętam ten dzień i tamten strach, tamten chłód w sercu. „Chcieli zabić naszego Papieża. Mogą wszystko, skoro zdołali znaleźć człowieka, który odważył się wejść na Plac Świętego Piotra z bronią w ręce i strzelać do Papieża stojąc w tłumie modlących się osób”. Racjonalne myślenie pojawiło się trochę później, gdy już wiedzieliśmy, że Jan Paweł II przeżył: „Oni nie mogą niczego”. Oni, czyli komuniści. Pan Bóg jest silniejszy, bo go ocalił, choć po ludzku rzecz biorąc, nie było to możliwe. Wtedy mieliśmy tylko wiarę, dziś mamy wiedzę. Nowoczesna broń tureckiego zabójcy w tamtej strasznej chwili zacięła się, a kula jakby zmieniła prawa fizyki, bo zmieniła swoją trajektorię lotu i ominęła o milimetry główną tętnicę – mówiła dr Jolanta Hajdasz.
Dziennikarka zaznaczyła, że od samego początku, jeszcze zanim zostało podjęte śledztwo, wszyscy wiedzieli, że za zamachem stoją komuniści. W swojej książce „Pamięć i tożsamość” Papież Polak napisał, że zamach na jego życie był jedną z ostatnich konwulsji ideologii przemocy XX wieku. Do dziś nie udało się jednak ustalić, na czyje dokładnie zlecenie działał Mehmet Ali Agca.
– Wiemy, ile błędów popełnili włoscy śledczy w latach osiemdziesiątych. Włosi ograniczyli się wyłącznie do wyjaśnienia roli bezpośrednich współpracowników Agcy. Nie zadawali przy tym pytań, dlaczego zleceniodawcy Agcy – Bułgarzy – to robili, ponieważ pytanie o mocodawców zamachu musiałoby doprowadzić do szukania śladów sowieckich, a Włosi tego nie chcieli. Dziś znane są dowody nacisku przedstawicieli rządu włoskiego na sędziów i na śledczych. Jednak nie ma bezpośrednich dowodów udziału Rosjan, bo władzom włoskim nie zależało na udowodnieniu powiązania Bułgarów i Rosjan z tą sprawą. Te wątki są szeroko opisane w polskich książkach red. Andrzeja Grajewskiego i prok. Michała Skwary z katowickiego IPN. Oni także opisali, jak próbowano zacierać ślady po zamachu na papieża Jana Pawła II i jakie operacje dezinformacyjne na ten temat prowadziły służby specjalne: bułgarskie, wschodnioniemieckie i sowieckie. Odnalezione w czasie pracy naukowej i dziennikarskiej dokumenty świadczą o tym, że działania bezpieki bułgarskiej były inspirowane i kontrolowane przez Rosjan. Ale w setkach codziennych informacji rozmywa się to i umyka. Ta wiedza pozostaje niszowa – zwróciła uwagę felietonistka Radia Maryja.
Sam zamachowiec, Ali Agca, wielokrotnie zmieniał wersję wydarzeń dotyczącą zlecenia zabójstwa. Podkreślał jednak, że żałuje swojego czynu. Cieszył się, że św. Jan Paweł II przeżył zamach i uważał Papieża Polaka za „brata i najbliższego przyjaciela”.
Całości felietonu dr Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




