fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

Złośliwość marszałka Sejmu

Marszałek Sejmu – wbrew dobrym obyczajom – wygasił mandat europosła Andrzeja Dudy, gdy ten został wybrany na Prezydenta Polski. Choć Radosław Sikorski mógł wstrzymać się ze swoją decyzją nawet do sierpnia, to nie skorzystał z tej możliwość.

Andrzej Duda jest oficjalnie prezydentem elektem, który zacznie sprawować swoją funkcję w sierpniu bieżącego roku. Obecnie jest bezrobotny. Wszystko za sprawą decyzji marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego.

– Marszałek Sejmu Radosław Sikorski w środę 26 maja na Twitterze poinformował, że wygasił mandat posła do PE Andrzeja Dudy – powiedział Wojciech Kolarski.

Andrzej Duda nie otrzyma odprawy, która przysługuje po ukończeniu pięcioletniej kadencji. Decyzją marszałka Sikorskiego nie otrzyma także uposażenia emerytalnego, które należałoby się Dudzie, gdyby sprawował swój mandat do lipca.

– Ta decyzja jest wyrazem złej woli i braku pewnej politycznej kultury, bo jeżeli prezydent elekt nie otrzymuje wsparcia, wręcz odwrotnie, marszałek Sejmu wykazuje pewną złośliwość, no to mamy do czynienia z psuciem obyczajów – dodał Wojciech Kolarski.

Niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości używają znacznie mocniejszych słów. To czysta złośliwość – mówi Ryszard Czarnecki. Trudno się nie zgodzić bo mimo, że Andrzej Duda będzie mógł przyjmować swoich gości w pałacyku ministerstwa spraw zagranicznych, za wykonywanie obowiązków nie dostanie przysłowiowej złotówki.

Z dnia na dzień bez pracy zostało także szesnaście osób zatrudnianych w biurze europosła. Decyzja Sikorskiego jest także sprzeczna z informacjami przekazanymi przez polski Sejm do europarlamentu.

Jak mówi Wojciech Kolarski, zasugerowano, że Andrzej Duda będzie sprawował swój mandat aż do objęcia funkcji głowy państwa. Być może decyzja polityka Platformy Obywatelskiej Radosława Sikorskiego wpisuje się w wyborcze hasło Bronisława Komorowskiego: wybierz zgodę.

Może być to także ta racjonalna Polska, o której tyle razy mówił właśnie Komorowski.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj