Sophia Gavino

fot. https://www.instagram.com/sophiag24_/

Zgodziła się na tzw. aborcję w wieku 15 lat. Teraz w tym samym ośrodku ratuje matki przed decyzją o zabiciu dziecka

Sophia Gavino zaszła w ciążę w wieku 15 lat. Za namową przyjaciółki poddała się tzw. aborcji w Planned Parenthood. Po wielu latach zrozumiała, że pozwoliła zabić swoje dziecko. Obecnie działa w organizacji Love Life i pod tym samym ośrodkiem, w którym stała się ta zbrodnia – pomaga matkom uniknąć tragedii, jakiej sama doświadczyła.

Sophia dowiedziała się o ciąży, gdy miała 15 lat. Nie wiedziała, kto jest ojcem dziecka – jej chłopak czy mężczyzna, który ją zgwałcił. Przyjaciółka poradziła jej, by dokonała tzw. aborcji. Poszła do ośrodka Planned Parenthood i „pozbyła się problemu”.

„Kiedy w końcu wróciłam do domu, chciałam po prostu być sama. Nigdy więcej nie postawiłam stopy w tej klinice i zerwałam z moim chłopakiem. Tego dnia coś we mnie umarło” – podkreśla w rozmowie z Live Action News.

Po tym wydarzeniu przez lata miała do siebie żal, zmagała się z syndromem poaborcyjnym. Nosiła w sobie poczucie winy, że zabiła nienarodzone dziecko. W 206 roku – gdy już została chrześcijanką – usłyszała kazanie pastora na temat ochrony życia. Wezwał wówczas, by chrześcijanie ruszyli w teren walczyć z tzw. przemysłem aborcyjnym, tak jak Dawid walczył z Goliatem.

Kiedy nadszedł czas modlitwy, położyłam się twarzą do ziemi i zaczęłam płakać, prosząc Boga, by przebaczył mi mój grzech aborcji i że jeśli uzna to za stosowne, może się mną posłużyć. To było tak, jakby strup został zerwany i nadszedł czas, aby się uleczyć – wspomina Sophia Gavino.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Sophia Gavino (@sophiag24_)

Zaangażowała się w działalność pro-life. Po pewnym czasie poznała „Love Life” – organizację, której wolontariusze rozmawiają z kobietami przed ośrodkami aborcyjnymi i pomagają znaleźć schronienie matkom w potrzebie.

„Kiedy usłyszałam (…), że >>Love Life<< wierzy, iż Bóg powołał swój Kościół, by wyszedł na zewnątrz i zburzył >>giganta<<, jakim są ośrodki aborcyjne, zaczęłam płakać” – wyznaje.

Obecnie wraz z nastoletnim synem regularnie pracuje przed Planned Parenthood, w którym zabito pierwsze jej dziecko. Podkreśla, że tzw. aborcja jest walką duchową i tylko z Bożą pomocą można ją wyeliminować.

„Aborcja to śmierć, a śmierć jest ostateczna. W życiu jest tylko nadzieja. Bóg nosi każde dziecko w łonie matki i dla każdego dziecka ma plan i cel (…).  Aby ten grzech prawie 50-ciu lat zalegalizowanej aborcji został wykorzeniony, potrzebne jest Boże działanie. Poprzez modlitwę możemy ocalić dusze i dzieci. Widzimy to każdego tygodnia w miastach w całym kraju” – zaznacza Sophia Gavino.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Sophia Gavino (@sophiag24_)

marsz.info

drukuj