Zbliża się koniec lekarskiego Bizancjum? Rząd przyjął projekt ustawy o zarobkach lekarzy, w myśl którego wynagrodzenia mają trafiać do systemu razem z numerami PESEL
Rząd przyjął projekt ustawy o zarobkach lekarzy. Wynagrodzenia mają trafiać do systemu razem z numerami PESEL. To odpowiedź na skandaliczny przypadek z Warszawy, gdzie lekarz bez specjalizacji, za to z legitymacją partyjną Koalicji Obywatelskiej, zarobił w zeszłym roku grubo ponad półtora miliona złotych. Opozycja mówi o aferze i przedstawia szereg rozwiązań.
Dawid Kacprzyk to 29-letni lekarz bez specjalizacji, który w Szpitalu Południowym w Warszawie pełni funkcję kierownika SOR-u, a po godzinach pełni funkcję radnego warszawskiej dzielnicy Ursus i wieloletniego działacz Koalicji Obywatelskiej. W przeszłości młody rezolutny lekarz-polityk bez kozery krytykował rząd Prawa i Sprawiedliwości.
– W Polsce jest bieda, a Kaczyński nas wysyła na grzyby – mówił Dawid Kacprzyk.
Młody milioner-lekarz z KO narzekał m.in. na niskie zarobki.
– Proszę sobie wyobrazić, że do niedawna młody lekarz stażysta, taki jak ja, zarabiał 26 zł za godzinę – przekonywał Dawid Kacprzyk.
Jak się okazało, w minionym roku zarobił ponad milion sześćset tysięcy złotych. Informacja o jego zarobkach wywołała powszechne oburzenie.
– Szanowni Państwo, pan Kacprzyk to tak naprawdę nie jest lekarz, to biznesmen w kitlu – powiedział Łukasz Kmita, poseł PiS.
Sprawa jest bulwersująca nie tylko ze względu na tak gigantyczne zarobki. W czasie pełnienia dyżurów – za które pobierał wynagrodzenie – miał przebywać poza pracą i prowadzić działalność polityczną – zwrócił uwagę Mateusz Morawiecki, wiceprezes PiS.
– Człowiek bardzo mocno powiązany z elitami Platformy Obywatelskiej, człowiek, który był przez 3 lata szefem Nowej Generacji, czyli młodzieżówki Donalda Tuska, młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, ten człowiek po prostu wydoił państwo polskie – zaakcentował Mateusz Morawiecki.
To wszystko w sytuacji, kiedy w Narodowym Funduszu Zdrowia brakuje pieniędzy, a Polacy mają ograniczony dostęp do leczenia. Zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej złożyła Naczelna Izba Lekarska. Kontrolę rozpoczął też stołeczny ratusz.
– Mam nadzieję, że pan poniesie tego konsekwencje i jedną z konsekwencji było to, że zrezygnował i nie będzie członkiem Koalicji Obywatelskiej – powiedziała wicemarszałek Sejmu z Koalicji Obywatelskiej, Dorota Niedziela.
Premier Donald Tusk wskazał, iż rząd nie ma możliwości weryfikowania, który lekarz ile i w jaki sposób zarabia. Państwowa Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dostaje od szpitali zanonimizowane dane. Wkrótce ma się to zmienić.
– Przyjmiemy dzisiaj bardzo króciutki projekt ustawy, który umożliwi Agencji Rządowej – ogłosił Donald Tusk.
Przygotowany już wcześniej projekt Ministerstwa Zdrowia zakłada powiązanie informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL. Dzięki tym zmianom system wynagrodzeń ma być bardziej transparentny. Kilka tygodni temu takim pomysłom sprzeciwiała się Naczelna Izba Lekarska.
– Można sobie naprawdę wyobrazić scenariusz, że występuje jakiś lekarz, mówiąc, jak jest i natychmiast oprócz kontroli z NFZ-u wjeżdża informacja prasowa: Niech doktor tak nie opowiada, bo zarabia 60 tysięcy na przykład. Jest to dyskredytacja przez podawanie tego typu danych wrażliwych – stwierdził dr n. med. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, w „Super Ring”.
W tym przypadku może dojść do ponad politycznej zgody. Opozycja zaproponowała podobny system. Do rządowej agencji miałyby trafiać kontrakty lekarzy [czytaj więcej].
– Tak, żeby wszyscy obywatele mieli rzetelny obraz tego, ile dany medyk, dany lekarz czy ktokolwiek inny zarabia w różnych miejscach z pieniędzy publicznych – podsumował Mateusz Morawiecki, wiceprezes PiS.
Były premier zaproponował także, by ogłoszenia pracy dla medyków były jawne, a czas pracy – rejestrowany. Ponadto opozycja apeluje o likwidację tzw. kominów płacowych i zwiększenie liczby lekarzy poprzez zwiększenie naboru na studia i miejsc specjalizacji.
TV Trwam News




