Rząd D. Tuska w ogniu krytyki po opieszałych działaniach w związku uderzeniem rosyjskiej rakiety na terytorium Polski. Polskie władze domagają się wyjaśnień od Rosji
Polskie MSZ wręczyło notę protestacyjną ambasadorowi Rosji. Ministerstwo domaga się zaprzestania nieprzyjaznych działań wymierzonych w bezpieczeństwo Polski. Rząd Donalda Tuska znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak na Lubelszczyźnie spadła rosyjska rakieta, a mieszkańców nie informowano o tym, co się dzieje, choć w teorii służy do tego alert RCB.
W czwartek nad ranem wykryto niezidentyfikowany obiekt. Wojsko wysłało myśliwce F-16. Po kilku minutach obiekt spadł i eksplodował na polu w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Prokuratura ustaliła, że była to rosyjska rakieta CH-101 wyprodukowana w tym roku w jednym z zakładów w obwodzie moskiewskim. Wiceminister obrony, Cezary Tomczyk, tłumaczył, że rakiety nie zestrzelono, gdyż nie zagrażała mieszkańcom. W innym razie byłoby odwrotnie.
– Ja przede wszystkim, jako wiceminister obrony, od żołnierzy oczekuję zwalczenia tych rakiet, neutralizacji tych rakiet – przekonywał Cezary Tomczyk.
Opinię publiczną wzburzyła reakcja polskich służb. Na ranem na Lubelszczyźnie zawyły syreny, choć nie we wszystkich miejscowościach. Zaniepokojeni mieszkańcy chwycili za telefony, ale przez kilka godzin nie było informacji.
– To jest sytuacja dramatyczna dla wielu ludzi, którzy się boją. Służby reagowały bardzo dziwnie, niekonsekwentnie, opieszale – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.
System informowania zawiódł – przyznał wicemarszałek Sejmu, Szymon Hołownia.
– Tutaj ten łańcuch decyzyjny – bo tam jest kilka osób, żeby uruchomić syrenę, żeby ktoś podjął decyzję, żeby wysłać SMS-a – jest za długi – wskazał Szymon Hołownia.
Szef MSWiA, Marcin Kierwiński, przekonywał, że to RCB decyduje, czy użyć w danym przypadku alertów. Najszybszym sposobem informowania ma być system syren. Za kilka miesięcy zostanie on zintegrowany w jeden ogólnopolski system. Dodatkowo trwa rozbudowa bezpiecznej łączności rządowej.
– Już teraz pokrycie wynosi ponad 60 proc. i wszystkie komendy powiatowe, Straży Pożarnej, Policji mają dostęp do bezpiecznej łączności rządowej. Ale doprowadzimy do tego, że będzie to 100-procentowe pokrycie – zadeklarował Marcin Kierwiński.
Minister zapowiedział także, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni zostanie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności.
Tymczasem rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do Polaków SMS-y o treści: „MSWiA: bądź przygotowany”, wraz z linkiem zachęcającym do pobierania cyfrowej wersji Poradnika Bezpieczeństwa. Jednak kliknięcie w link nie otwierało pożądanej strony. To efekt błędu – zaznaczył minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski.
– Mieliśmy przesilenie, dlatego że RCB wysłało wszystkie SMS-y z linkiem naraz. Powinno to być rozłożone w czasie. Pamiętajcie, że w mObywatelu każdy ma poradnik bezpieczeństwa – podkreślił Krzysztof Gawkowski.
Pytanie jednak, co z osobami starszymi, które nie mają dostępu do internetu lub nie potrafią go obsługiwać. Były wicepremier, Jacek Sasin, zauważył, iż ostatnie wydarzenia tylko pokazują, że rząd i służby nie są gotowe na prowokacje i ataki.
– To wszystko pokazuje całkowitą bezradność państwa w zakresie ostrzegania obywateli, ale też w zakresie ochrony obywateli – ocenił Jacek Sasin.
Premier Donald Tusk chce wyjaśnień od Rosjan. Rzecznik MSZ poinformował, że rosyjski ambasador, Gieorgij Michno, został w piątek wezwany do ministerstwa.
– Pan ambasador otrzymał notę protestacyjną. Usłyszał od nas, że jest jednoznaczne potępienie nieprzyjaznych działań wymierzonych w bezpieczeństwo suwerennego państwa i jego obywateli – oznajmił Maciej Wewiór.
Prezydent Karol Nawrocki oczekuje od rządu raportu. Głowa państwa chce wiedzieć, w jaki sposób rakieta przekroczyła granicę, czy była monitorowana i jakie wnioski wyciągnie rząd. Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, zauważył, że nie każdy przypadek przekroczenia polskiej przestrzeni powietrznej wymaga zwoływania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak podkreślił dr Marcin Adamczyk, sytuacja z rakietą to tylko jeden w wielu takich przypadków.
– W Rumunii są one np. dużo częstsze niż chociażby w Polsce, gdzie tych incydentów było do tej pory raptem kilka. Co prawda, niestety jeden był śmiertelny – przypomniał dr Marcin Adamczyk.
W 2022 roku we wsi Przewodów spadła rakieta, która zabiła dwie osoby. Pocisk wystrzelili Ukraińcy, a śledczy zakwalifikowali go jako nieszczęśliwy wypadek.
TV Trwam News



