fot. PAP/Leszek Szymański

Zamieszanie wokół sytuacji w Sądzie Najwyższym

Trybunał Konstytucyjny – po wniosku marszałek Sejmu – zawiesza posiedzenie trzech izb Sądu Najwyższego, które miały jutro rozstrzygnąć, czy sędziowie powołani przez nową KRS mogą w ogóle orzekać. Wiele wskazuje na to, że część sędziów Sądu Najwyższego nie zastosuje się do decyzji Trybunału.

W ubiegłym tygodniu Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf skierowała do swojego sadu pytanie w sprawie sędziów wyłonionych przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Pierwsza Prezes ma wątpliwości, czy mogą oni w ogóle orzekać.

– To pytanie dotyczy rozstrzygnięcia kompetencyjnego innych organów państwowych, a nie Sądu Najwyższego i w tym jest cały problem – wskazuje prawnik Piotr Gaglik.

Z posiedzenia zostali wykluczeni sędziowie Sądu Najwyższego rekomendowani przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

– Izba Dyscyplinarna, Izba Spraw Publicznych zostały wbrew przepisom ustawy o Sądzie Najwyższym wyeliminowane – mówi rzecznik Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego Piotr Falkowski.

W odpowiedzi na działania prezes Gersdorf marszałek Sejmu Elżbieta Witek zwróciła się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, który powstał między Sejmem a Sądem Najwyższym.

– W tej chwili Sąd Najwyższy urasta do rangi jakiegoś nadzwyczajnego gremium, które decyduje o tym, czy Sejm może przyjmować ustawy, czy prezydent może powoływać sędziów. Tak być nie może, bo to kompletny chaos. Stąd jedyną instytucją, która może to określić, jest właśnie Trybunał Konstytucyjny i dlatego kieruję tę sprawę do Trybunału Konstytucyjnego – podkreśla.

Opozycja przekonuje, że nie ma żadnego sporu kompetencyjnego i krytykuje ruch marszałek Sejmu.

– To jest wyłącznie obstrukcja tego procesu, który powinien trwać – mówi poseł Lewicy Anna Maria Żukowska.

– Nie mamy absolutnie do czynienia z żadnym sporem kompetencyjnym – twierdzi poseł Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk- Pihowicz.

– Ja nie widzę tutaj sporu kompetencyjnego – dodaje prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Według prezydenta Andrzeja Dudy Sąd Najwyższy w ogóle nie powinien się tą sprawą zajmować.

– Były wielokrotne orzeczenia zarówno Trybunału Konstytucyjnego, jak i Najwyższego Sądu Administracyjnego, które w jednoznaczny sposób stwierdzały, że powoływanie sędziów jest prerogatywą prezydencką, a więc aktem prezydenckim wyłącznym i w związku z tym nie podlega żadnej kontroli – zaznacza Andrzej Duda.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska po wpłynięciu wniosku marszałek Sejmu wszczęła postępowanie w sprawie i wydała postanowienie zabezpieczające. To oznacza, że jutrzejsze posiedzenie trzech izb Sądu Najwyższego nie powinno się odbyć.

– Będziemy to wszystko starannie, spokojnie i w prawniczy sposób oceniać – mówi rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski, który przekonuje, że nie ma żadnego sporu kompetencyjnego i sędziowie zbiorą się jutro na posiedzeniu.

– Zadaniem sądu jest przestrzeganie i stosowanie prawa, które zostało uchwalone w normalnej procedurze przez Sejm – mówi prawnik Piotr Żyłko.

Podważenie statusu sędziów powołanych w ostatnich latach może mieć nieprzewidywalne konsekwencje – mówi politolog Bartosz Brzyski.

– Podważą ich legalność i te wyroki, które do tej pory były przez nich wykonywane. Może to spowodować, że dojdzie do daleko idącego chaosu – podkreśla.

Nie wiadomo, kiedy Trybunał Konstytucyjny zajmie się wnioskiem marszałek Sejmu dotyczącym sporu kompetencyjnego. Tymczasem jutro Sejm rozpatrzy nowelizację ustaw sądowych, które odrzucił Senat – mówi poseł Marek Ast.

– Myślę, że Sejm te propozycje Senatu większością głosów odrzuci i ta ustawa po podpisaniu przez prezydenta w krótkim czasie wejdzie w życie – zaznacza poseł Marek Ast.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości deklarują, że reforma wymarciu sprawiedliwości zostanie przeprowadzona tak, jak oczekuje tego społeczeństwo.

TV Trwam News

drukuj