fot. PAP/EPA

Zachód po kolejnych zamachach terrorystycznych

Bruksela, Londyn, Paryż – w tych trzech europejskich stolicach doszło wczoraj wieczorem do ataków. Napastnicy używali noży, maczet i koktajli Mołotowa.

Bruksela, piątkowy wieczór. 30-letni Somalijczyk krzycząc „Allahu akbar!” Rzuca się z maczetą na żołnierzy. Terrorysta zostaje zastrzelony. Rannych jest dwóch żołnierzy. Tego samego wieczoru w stolicy Belgii dochodzi do jeszcze jednego ataku. Koktajlami mołotowa zostaje obrzucony jeden z posterunków policji. Na szczęście nikt nie został ranny. Sprawca zbiegł. Poziom zagrożenia terrorystycznego pozostaje niezmieniony. Na terenie Belgii obowiązuje wciąż trzeci stopień zagrożenia w czteropunktowej skali.

Następny był Londyn. W pobliżu królewskiego Pałacu Buckingham policjanci zatrzymują mężczyznę z mieczem. W trakcie interwencji, mężczyzna rzuca się na funkcjonariuszy raniąc dwóch z nich. Napastnik zostaje aresztowany

– Podejrzany wielokrotnie krzyczał „Allahu Akbar”. Został zatrzymany. Jest nim 26-letni mężczyzna z okolic Luton – poinformował Dean Haydon, szef policyjnej jednostki antyterrorystycznej.

Do ataku doszło też w Paryżu. Mężczyzna zaatakował koktajlami mołotowa w okolicach stacji jednej ze stacji metra. Napastnik został aresztowany. Do ataku doszło po godzinie 20.00. Świadkowie mówią, że to prawdziwy cud, że nikt nie ucierpiał. Ulice w dzielnicy, w której doszło do ataku są o tej porze pełne turystów.

Patrząc na ostatnie wydarzenia w Europie, warto postawić pytanie co jest powodem wzmożonej aktywności terrorystów.

– Im bardziej kurczy się Państwo Islamskie na swoich pierwotnych terenach – czyli Syrii, Iraku, tym bardziej jego bojownicy będą się rozpraszać w tych najbardziej newralgicznych punktach świata, a niestety, jednym z najbardziej newralgicznych punktów świata jest obecnie Europa – wskazuje dr Wojciech Wosek, specjalista ds. kryminalistyki i bezpieczeństwa wewnętrznego.

Inny ekspert, dr Łukasz Kister, ocenia, że coraz częściej może dochodzić do mniejszych ataków.

– Terrorystom nie zależy na zabijaniu setek czy tysięcy ludzi, im zależy na tym, żeby zabić jednego, a przestraszyć miliony – przekonuje dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Europa płaci teraz za błędy polityki migracyjnej – mówi politolog dr Lech Jańczuk. Jak podkreśla, najważniejsze są teraz uszczelnienie granic, odpowiedzialna polityka migracyjna i monitorowanie sytuacji wewnętrznej.

– Co zrobić z tymi ludźmi, którzy już przyjechali? Bo zamachy dokonywane są głownie przez drugie, trzecie pokolenie, a więc przez osoby, które mają obywatelstwo w państwach UE, ale z drugiej strony mają prawa wyborcze. W związku z tym mogą w sposób polityczny i zupełnie legalny wywierać presję na społeczeństwa pro-imigranckie. Europa Zachodnia jest teraz w wielkim kryzysie. Myślę, że tutaj nie ma prostych dróg rozwiązań. Na szczęście Polska i państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie poddała się tej psychozie migracyjnej i dopóki będzie prowadziła taką odpowiedzialną politykę migracyjną, myślę, że takim państwem pozostanie – zaznacza dr Lech Jańczuk, politolog.

Przyjęcie jakiejkolwiek grupy nieznanych nam przybyszów z innego świata kulturowego, religijnego czy społecznego – jak podkreślają eksperci – zwiększa zagrożenie terrorystyczne. Co więcej, wyraźnie widać, że celem zamachów nie są te kraje, które sprzeciwiają się przyjmowaniu nielegalnych migrantów, ale te, które najbardziej otwierają się na nich i traktują ich lepiej niż własnych obywateli.

– To tam dochodzi do zamachów. Być może to jest ten religijny fanatyzm, z którego wynika, że atakujemy tych, którzy są najbardziej podatni. Tych, którzy są najmniej konserwatywni, tradycyjni. A więc największymi wrogami dla islamu nie są ci najbardziej konserwatywni, tradycyjni chrześcijanie, ale te państwa, te narody, które najdalej odeszły od pewnych tradycji, tym samym burząc także to islamskie spojrzenie na porządek i ład w państwie. Być może jest to „zemsta” za to – mówi dr Łukasz Kister.

Dlatego Polska będzie sprzeciwiała się przymusowej relokacji migrantów. Nasz kraj, jak podkreśla polski rząd, będzie organizował pomoc dla uchodźców znajdujących się w obozach na Bliskim Wschodzie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj