fot. PAP/EPA

Wiceministerstwo szczęścia

Jeśli ktoś myśli, że orwellowski świat odszedł w zapomnienie, jest w dużym w błędzie. Nowomowa obowiązuje w wielu miejscach świata, szczególnie tam, gdzie władzę posiadają ludzie o mentalności totalitarnej; którzy utracili kontakt z rzeczywistością. Nie inaczej jest w rządzonej od wielu lat przez skrajną lewicę Wenezueli. ​

Prezydent Wenezueli Nikolas Maduro ogłosił zamiar powołania do życia nowego wiceministerstwa. Będzie się ono nazywać Wiceministerstwem Najwyższego Szczęścia Społecznego. Tak, taka będzie jego oficjalna nazwa. Zostanie ono powołane, aby koordynować projekty socjalne wśród najbardziej zubożałej części społeczeństwa Wenezueli. Urząd ten jest też hołdem, jaki pan prezydent chce złożyć swojemu poprzednikowi, wielkiemu i odwiecznemu wodzowi rewolucji zapoczątkowanej w XIX wieku przez „ojca narodu”, Simona Bolivara – Hugo Chavezowi, które rozpoczął owe projekty, nazywane w Wenezueli misjami.

Hugo Chavez, praktycznie od momentu swojej śmierci stał się osobą, której zaczęto oddawać państwowy kult. Maduro w czasie uroczystości pogrzebowych wielkiego wodza stwierdził, że „w Chavezie sam Chrystus stał się ciałem, stał się nerwem, stał się prawdą.” Umiłowany Przywódca „żył jak święty Franciszek, jak sam Chrystus„, zapewniał Maduro. W czasie kampanii wyborczej Maduro opowiadał o swoich mistycznych doświadczeniach. Otóż telewidzowie mogli się dowiedzieć, jak to kiedyś wleciał do pokoju mały ptaszek, który okrążył siedzącego Maduro trzy razy i kiedy usiadł na drewnianej belce utrzymującej sufit zaczął ćwierkać. Jak mówił wtedy jeszcze kandydat na prezydenta, ten ptasi śpiew był wyjątkowo piękny. Kiedy Maduro zaczął mu odpowiadać śpiewem, ptaszek popatrzył na niego i poderwawszy się do lotu jeszcze raz okrążył jego głowę i odleciał. Sam Maduro opowiada: „Poczułem w tym momencie jego (Chaveza) ducha.” Czy może więc dziwić, że prezydent Maduro ogłosił 8 grudnia dniem „wierności i miłości do Hugo Chaveza”?

Jak się zdaje, Wiceministerstwo Szczęścia będzie miało coraz więcej problemów do rozwiązania i coraz więcej ubogich do uszczęśliwienia. Wskaźniki ekonomiczne tego południowoamerykańskiego kraju nie są zbyt optymistyczne. Jak poinformował Bank Centralny Wenezuelii, w sierpniu wskaźnik inflacji rocznej osiągnął 50 % i jest najwyższy w Ameryce Południowej. Brakuje na rynku podstawowych produktów żywnościowych. Mleko w proszku, cukier czy olej są praktycznie nieosiągalne. Dramatyczna staje się sytuacja w służbie zdrowia. Praktycznie, z braku koniecznych elementów i leków, zawieszono rutynowe diagnozy raka. Środowiska medyczne naciskają na prezydenta, aby ogłosił stan kryzysowy w służbie zdrowia. On jednak nie zamierza tego zrobić. Odpowiedzialnością za wszystkie te problemy obarcza obce siły, które wraz z opozycją próbują zdestabilizować sytuację w kraju. Kilka dni temu Maduro ogłosił reaktywowanie oddziałów złożonych z wojska i cywilów, których zadaniem będzie tłumienie wszelkich ruchów, jakie według prezydenta są częścią wojny ekonomicznej przeciwko państwu.

o. Dariusz Pabiś CSsR,  Argentyna/RIRM

drukuj