fot. PAP/Andrzej Lange

W Warszawie odbyły się główne uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Pamięć o nich przetrwała, choć komunistyczny reżim zrobił wszystko, by wymazać ich z kart historii. Dziś Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Główne uroczystości z udziałem prezydenta i premiera odbywały się w Warszawie.

Żołnierskie werble upamiętniały dziś krew przelaną w obronie Ojczyzny. To krew bohaterów; krew tych, którzy po wojnie nie chcieli oddać Polski sowieckiemu oprawcy. Podjęli walkę. Byli więzieni, torturowani. Także przy ul. Świerszcza 2, w Willi „Jasny Dom”, przez której piwnice przeszło około tysiąca osób, w tym żołnierzy Armii Krajowej. Pozostały po nich napisy na więziennej ścianie.

– Napisy będą świadectwem tamtych dni, tamtego cierpienia, tamtego dramatu. Rozpaczliwe: „Jezu, wyratuj!”, nazwiska, krzyże, daty, kalendarze – mówił prezydent Andrzej Duda.

Dziś to świadectwo nie jest zapomniane. Choć komunistyczni zbrodniarze chcieli, by tak się stało. Bohaterów mordowali i grzebali w bezimiennych dołach. Symbolem tej zbrodni stała się Kwatera „Ł”. Dziś w tym miejscu znajduje się Mauzoleum. Żołnierze Wyklęci nie trafili na śmietnik historii – mówił premier Mateusz Morawiecki.

– Nie wylądowali, ponieważ walczyli po dobrej stronie. To oni reprezentowali dobro, a ich oprawcy, oprawcy komunistyczni, ubeccy kaci, byli przedstawicielami zła – podkreślił premier.

To Żołnierze Niezłomni podjęli ostatni rozkaz gen. Leopolda Okulickiego, ostatniego komendanta głównego Armii Krajowej. „Niedźwiadek” pisał, że wojna się nie skończyła – przypomniał szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

– I to, co czynili Żołnierze Niezłomni, aż po roku 1963, było wypełnieniem tych słów. Byli przewodnikami narodu w drodze do wolności – zwrócił uwagę Jan Józef Kasprzyk.

Po upływie kilku miesięcy od rozkazu gen. Leopolda Okulickiego, powstaje Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. To przedstawiciele tej organizacji, IV Zarząd, zginęli 1 marca, dokładnie 70 lat temu. Zostali zamordowani w katowni UB przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Dziś odsłonięta została tablica, która przypomina ich nazwiska.

– Wszyscy ci upamiętnieni na tej tablicy, IV zarząd WiN-u, wszyscy mieli przeszłość w Armii Krajowej. Tak jak większość członków zrzeszenia Wolność i Niezawisłość – wskazywał dr Jarosław Szarek, prezes IPN.

Wśród zamordowanych 70 lat temu był dowódca płk Łukasz Ciepliński. Słowa polskiego bohatera, które napisał w liście do syna, przywołał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Odbiorą mi tylko życie, a to nie jest najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą – pisał w liście płk Łukasz Ciepliński.

To testament, który dziś wybrzmiał w powstającym w dawnej katowni UB Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Wybrzmiał wraz z hymnem Polski, tej Polski, która jest suwerenna, tej Polski, o którą walczyli Niezłomni. Muzeum Żołnierzy Wyklętych przy ulicy Rakowieckiej powstaje z inicjatywy resortu sprawiedliwości. Ma być pomnikiem, którzy przypomni o bohaterstwie żołnierzy antykomunistycznego powstania.

– Młodzi ludzie z całej Polski, którzy tutaj przybywają, dotykają nie tylko historii, dotykają też drogi ku naszej wolności – podkreślił premier Mateusz Morawiecki, który zapalił dziś znicz przed Ścianą Straceń. Dokładnie tam, gdzie komunistyczni zbrodniarze wykonywali egzekucje na Żołnierzach Wyklętych.

Tym Niezłomnym, którzy żyją do dziś, ale też tym, którzy dbają o pamięć o nich, prezydent Andrzej Duda wręczył odznaczenia państwowe.

– Dzisiaj Polska musi pokazywać, że pamięta; pamięta dla swojej historii, ale przede wszystkim pamięta dla przyszłych pokoleń, żeby one widziały, jaka postawa jest postawą prawdziwego patriotyzmu – akcentował prezydent.

Andrzej Duda przypomniał, że ogromną rolę w tym, by podtrzymać pamięć o Niezłomnych odegrał zmarły prezydent Lech Kaczyński. Z jego inicjatywy powstał Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

TV Trwam News

drukuj