fot. sejm.gov.pl

Niezłomna walka o Polskę

Żołnierze nazwani przez komunistów „wyklętymi”, dziś jawią się jako niezłomni. Za niepodległą i suwerenną Polskę byli gotowi oddać życie. 1 marca cała Polska czci pamięć bohaterów.

Prof. dr hab. Mirosław Golon, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, przypomina, że Żołnierze Niezłomni najczęściej wywodzili się z podziemia niepodległościowego z czasu II wojny światowej.

– Armia niemiecka przegrywała, do roku ’45 została całkowicie wyparta z ziem polskich. Kontrolę militarnie przejęła na tym obszarze armia państwa sowieckiego. To był protest przeciwko już tej nowej władzy – wskazuje historyk.

Naukowcy spierają się, czy było to powstanie – mówi prof. Krzysztof Kawalec, historyk.

– Nie było tutaj jednolitego kierownictwa, ani jednolitej struktury. Część środowiska historycznego ma wątpliwości, czy można mówić tutaj o powstaniu antykomunistycznym czy po prostu o zbrojnym oporze przeciwko narzuconej władzy – zaznacza Krzysztof Kawalec.

Podziemie antykomunistyczne tworzyły dwa nurty. Jeden wywodzący się z ruchu narodowego, drugi – z Polskiego Państwa Podziemnego, spośród którego wyróżniało się Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Ostatnim dowódcą WiN-u był podpułkownik Łukasz Ciepliński.

– Poszedł na wojnę 1 września 1939 roku walcząc z Niemcami. Wspaniale się zapisał w Virtuti Militari za bitwę nad Bzurą, a następnie ponad 11,5 roku prowadzi walkę, do 1 marca 1951, gdy poniósł śmierć – akcentuje prof. Mirosław Golon.

To na pamiątkę tego wydarzenia obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z pokazowego procesu Cieplińskiego i jego towarzyszy broni zachowały się nagrania (22 minuta poniższego dokumentu).

Na nagraniu słychać głos umęczonego podczas tortur Cieplińskiego. Żołnierze Niezłomni przez wiele lat żyli w ukryciu, z dala od swoich żon, dzieci i przyjaciół. Gdy trafili do celi, funkcjonariusze UB stosowali wobec nich najbardziej wyszukane tortury. Od bicia, poprzez wbijanie igieł pod paznokcie, czy miażdzenie palców. Były też przypadki zakatowania więźniów na śmierć. Komuniści prowadzili wobec Żołnierzy Wyklętych także działania propagandowe.

– Chodziło o spreparowanie ich historii, która nie była prawdziwa. Z jednej strony miała nas wyzwalać Armia Czerwona z czterema pancernymi i psem na czele, z drugiej zaś strony były reakcyjne bandy, które występowały jako faszyści przeciwko wyzwolicielskiej Armii Czerwonej – podkreśla historyk dr Robert Derewenda.

To fragment artykułu Życia Warszawy sprzed 70 lat: „Członkowie IV Komendy Głównej WiN — szpiedzy na żołdzie amerykańskim, już w czasie okupacji hitlerowskiej zajmowali zdradziecką postawę wobec Polski. W bezgranicznej nienawiści do obozu demokracji, wszczęli oni walkę z ruchem robotniczym, stając się sprzymierzeńcami hitlerowskich oprawców”.

Dziś stalinowska narracja powraca.

– Dzień Żołnierzy Wyklętych powinien być dniem ofiar Żołnierzy Wyklętych – taki apel wystosowała Lewica.

Musimy odkłamywać historię – apeluje opozycjonista Stanisław Fudakowski.

– Walka ideologiczna o człowieka trwa w tej chwili i nie zatrzymała się. Mamy olbrzymią pracę do wykonania – wskazuje Stanisław Fudakowski.

Pomagają w tym m.in. takie filmy jak ten – o historii „Roja”.

Żołnierze Wyklęci ginęli w samotności, często bez wiedzy rodziny.

– Strzał w tył głowy, zakopanie gdzieś poza cmentarzem, bez obecności księdza, bliskich, wrzucani byli do dołów, zasypywani byli wapnem, aby nikt później nie dowiedział się, gdzie spoczywają – mówi historyk, Piotr Boroń.

Tak wyglądały ostatnie chwile Żołnierzy Niezłomnych. Tuż po wojnie było ich prawie 80 tysięcy. Ciał wielu z nich nie odnaleziono do dzisiaj.

TV Trwam News

drukuj