fot. PAP/Radek Pietruszka

W Sejmie trwają pracę nad wprowadzeniem dodatkowej opłaty od napojów słodzonych oraz od tzw. małpek

W Sejmie trwają pracę nad wprowadzeniem dodatkowej opłaty od napojów z dodatkiem cukru oraz od tzw. małpek, czyli alkoholu sprzedawanego w butelkach o pojemności 100, 200 mililitrów. Rząd argumentuje, że nowy podatek to troska o zdrowie Polaków. Opozycja przekonuje, że chodzi tylko o dodatkowe środki w budżecie.

W Polsce systematycznie rośnie spożycie cukru. W ciągu dekady o 12 kilogramów na głowę Polaka.

– Rośnie otyłość, szczególnie wśród dzieci. W ciągu tej samej dekady odsetek dzieci, które cierpią na nadwagę wzrósł o 20 procent – powiedział Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia.

3 miliony osób zmaga się z cukrzycą. Ryzyko otyłości i cukrzycy rośnie wraz z sięganiem po napoje słodzone. Dlatego resort zdrowia chce z tym walczyć za pomocą nowej opłaty. Podatek został podzielony na dwie części. Opłata stała dotyczy każdego napoju z dodatkiem cukru, ale wtedy, gdy ten cukier jest sztucznie dodawany.

– Jest też opłata zmienna, zależna od zawartości cukru, gdzie za każdy gram cukru, powyżej 5 gram na 100 mililitrów, dodawana jest niewielka opłata od każdego litra napoju – mówił Janusz Cieszyński.

W górę pójdą też ceny tzw. małpek, czyli alkoholu sprzedawanego w butelkach o pojemności 100 lub 200 mililitrów. W Sejmie ruszyły prace nad nowymi regulacjami.

Koalicja Obywatelska twierdzi, że w projekcie ustawy nie ma słowa ani o zdrowiu, ani o profilaktyce.

– To żaden projekt, który walczy z otyłością Polaków, tylko 41 nowy podatek PiS-owski wprowadzony od 2015 roku – podkreślał Jarosław Urbaniak, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Nad projektem chce dalej pracować Lewica. Poseł Marek Rutka zgłaszał, że aby skutecznie zniechęcić Polaków do sięgania po alkohol, opłata powinna być wyższa.

– Tak, aby cena tej butelki wynosiła od 24 do 32 złotych – mówił Marek Rutka.

Lewica powołuje się tutaj na Polską Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Oznaczałoby to dużo wyższy wzrost cen, niż proponuje PiS. Wszystkie kluby opozycyjne przekonują, że faktycznym celem projektu jest więcej środków dla budżetu.

– Typowa zbiórka pieniędzy przez rządzących w obszarach, które jeszcze można opodatkować – zaznaczył Dariusz Klimczak, poseł PSL.

Konfederacja wskazuje, że projekt zgłoszony przez resort zdrowia, wcale nie rozwiąże problemu częstego sięgania po alkohol.

– Bo to nie będzie tak, że te droższe małpki spowodują, że ci ludzie, którzy mają z tym problem, przestaną pić. Nie. Znaczna część z nich przerzuci się na tańsze piwo, które tym regulacjom w żaden sposób nie podlega – powiedział Robert Winnicki, poseł Konfederacji, Ruch Narodowy.

Zarzuty – tym razem Lewicy – pojawiają się z kolei wokół wyłączeń dla napojów słodzonych, bo i takie znalazły się w projekcie.

– Zwalniacie z opłaty słodzone przetwory mleczne, a moje pytanie brzmi dlaczego? Każdy rodzic wie, że producenci sypią do nich tony cukru – wskazywał Adrian Zandberg, poseł Lewicy, lider Partii Razem.

Resort zdrowia, ale i PiS, konsekwentnie przekonują, że projekt ma na celu walkę o zdrowie Polaków. Janusz Cieszyński powołuje się tutaj na badania naukowe.

– One wykazują nawet 19-procentowy spadek konsumpcji słodzonych napojów i zastąpienie ich wodą – powiedział wiceminister zdrowia.

Środki z nowego podatku – te z opłaty cukrowej – mają trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia. Te z tzw. małpek w połowie trafią do samorządów na profilaktykę antyalkoholową.

TV Trwam News

drukuj