fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

W ostatnich czterech lat nastąpiła zdecydowana poprawa w zakresie ściągalności alimentów

W ciągu ostatnich czterech lat znacznie wzrosła ściągalność alimentów – z 13 proc. do blisko 40 proc. Dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przeanalizował „Dziennik Gazeta Prawna”.

W pierwszym półroczu br. gminy wydały na świadczenia z funduszu alimentacyjnego ponad 580 mln zł. W tym samym czasie dłużnicy zwrócili blisko 230 mln zł.

Na skokowy wzrost ściągalności alimentów znaczący wpływ miała zmiana przepisów Kodeksu karnego. Obecnie rodzic jest ścigany, gdy jego zaległości stanowią równowartość trzech miesięcznych kwot ustalonych alimentów.

Jak wskazuje rzecznik ministerstwa sprawiedliwości Jan Kanthak, w tej sytuacji zaostrzenie prawa przynosi wymierne korzyści.

– Prawo karne ma olbrzymie znaczenie i wywiera wymierne efekty na działanie państwa. Kwestia alimentacji, funduszu alimentacyjnego i to, że po wprowadzeniu zaostrzonych kar za niealimentowanie poprawia się wskaźnik procentowy dotyczący wpływów do funduszu alimentacyjnego pieniędzy od osób, które uchylały się od tego obowiązku, potwierdzają to, co minister Zbigniew Ziobro mówi od zawsze, od kiedy jest na scenie politycznej – że dobrze sformułowane prawo karne może bardzo dobrze działać – mówi Jan Kanthak.   

Wkrótce w życie wejdą kolejne przepisy mające usprawnić ściągalność alimentów. Będą to min. kary dla pracodawców zatrudniających dłużników na czarno.

Pomoc finansowa pochodząca z funduszu alimentacyjnego ma charakter świadczenia zwrotnego. Oznacza to, że rodzic, którego dziecko otrzymuje wsparcie z tego powodu, że on sam uchyla się od płacenia alimentów, musi zwrócić pieniądze funduszowi.

RIRM

drukuj