fot. PAP/Piotr Polak

Unia Europejska za burtą Porozumienia Paryskiego?

Czy czeka nas koniec dotychczasowej Polityki Klimatycznej Unii Europejskiej? Komisja Europejska, dopingowana głównie przez kraje „starej UE”, prowadzi od dziesięciolecia samobójczą politykę redukcji emisji gazów cieplarnianych. Rajem upragnionym prowadzonej polityki ma być dekarbonizacja gospodarek wszystkich członków UE. Tajemnicą poliszynela jest, że koszty tej ambitnej polityki klimatycznej ponoszą państwa, które swoje bezpieczeństwo energetyczne oparły na węglu – głównie kraje dawnego bloku wschodniego.

Przyjęte w grudniu zeszłego roku Porozumienie Paryskie (Paris Agreement dalej: PA), które jest jednym z niewielu sukcesów ONZ w ostatnim czasie, paradoksalnie może skomplikować dotychczasowy ciąg UE do wymarzonej krainy szczęśliwości klimatycznej. PA nie wyznacza bowiem ilościowych zobowiązań sygnatariuszom, wskazuje jedynie na dość ogólny i odnoszący się do wszystkich cel ograniczenia koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze ziemskiej, która zapewni ograniczenie wzrostu średniej temperatur globu do 2o C do 2100 r. Ponadto PA bardzo wyraźnie wskazuje na całkowitą swobodę w doborze instrumentów i sposobów realizacji polityki klimatycznej z akcentem na uwzględnienie specyfiki poszczególnych państw. Uznano za istotne mechanizmy ograniczania emisji gazów cieplarnianych, jakim są ujemne emisje z lasów. Postanowienia PA nie dają podstaw do zwiększania ambicji redukcyjnych w ramach dotychczasowej polityki UE, choć zapewne takie plany snują urzędnicy dyrekcji klimatycznej Komisji Europejskiej.

Przyjęcie wspólnej polityki klimatycznej członków UE komplikuje ponadto fakt, że PA muszą ratyfikować wszyscy członkowie UE, co może być długim i żmudnym procesem z uwagi na zaangażowanie parlamentów poszczególnych państw członkowskich. Problemem natury prawno-traktatowej pozostaje możliwość ratyfikacji PA przez UE przed ratyfikacją w poszczególnych krajach. Służby prawne Komisji Europejskiej poszukują możliwości przystąpienia UE do porozumienia z pominięciem obowiązku ratyfikacji PA w poszczególnych państwach członkowskich. Pierwotnie, zdaniem służb prawnych KE, warunkiem ratyfikacji PA przez UE, było w pierwszej kolejności ratyfikowanie go przez poszczególnych członków UE. W ostatnich dniach pojawiło się natomiast stanowisko, że wystarczy do tego jednomyślna zgoda Rady Ministrów ds. środowiska Rady Europejskiej. Zgodnie z tą interpretacją w najbliższy piątek (30 września) na posiedzeniu Rady Ministrów ds. środowiska UE ma być dyskutowana decyzja, zmierzająca do upoważnienia UE do złożenia dokumentów ratyfikacyjnych. Rodzi się pytanie: skąd ten pośpiech? Dlaczego KE nie poczeka na zakończenie procesu ratyfikacji PA poszczególnych krajach członkowskich? Otóż brak ratyfikacji PA przez UE do 7 października br. uniemożliwi Komisji Europejskiej dołączenie do gremium decyzyjnego PA, jakim będzie konferencja sygnatariuszy PA (Meeting of the Parties to the Paris Agreement dalej: CMA) w Marakeszu w dniach 7-20 listopada br.

W Marakeszu po raz pierwszy możemy być świadkiem sytuacji, że dotychczasowy lider i lokomotywa globalnej polityki klimatycznej nie będzie przy stoliku decyzyjnym nowego porozumienia klimatycznego. Porozumienia, które jest niewątpliwym sukcesem od czasu Protokołu z Kioto, które borykało się z zarzutem, że nie uczestniczyły w nim kraje o najwyższych emisjach gazów cieplarnianych. W grudniu zeszłego roku w Paryżu doszło do przełomu – do porozumienia klimatycznego przystąpiły USA i Chiny, które notabene złożyły już dokumenty ratyfikacyjne (3 września br.).

Czy możliwe jest, że dotychczasowy przymus polityki klimatycznej pozostanie poza historycznym porozumieniem? Takiego scenariusza nie należy wykluczać. Na przeszkodzie mogą stanąć kwestie prawno-traktowe, ponieważ już dziś wiele państw UE, w tym Polska, zgłasza wątpliwość co do możliwości udzielenia przez Radę Ministrów ds. środowiska upoważnienia UE do ratyfikacji PA z pomięciem ratyfikacji przez państwa członkowskie.

Z piątkowej (23 września br.) konferencji prasowej ministra środowiska prof. Jana Szyszko wynika, że resort rozpoczął proces ratyfikacji PA, a przedstawiony harmonogram wskazuje, że zakończy się on do 7 października br. Może więc zdarzyć się tak, że Polska będzie pełnoprawnym członkiem CMA już w listopadzie 2016 r., a UE pozostanie poza tym gronem. Z oczywistych względów utrudni to koordynację polityki klimatycznej z poziomu Komisji Europejskiej, na czym, jak można wnioskować z dotychczasowych działań, polskiemu rządowi zależy. Bruksela zdaje sobie sprawę, że Polska powie „nie” na Radzie ds. środowiska w piątek, ponieważ wspólna polityka klimatyczna UE jest dla polskiej gospodarki ogromnym, nieuzasadnionym obciążeniem.

RIRM

drukuj