fot. PAP/Wojtek Jargiło

Umowa z Mercosur przesądzona? Polski rząd nie był w stanie zbudować koalicji blokującej

Organizacje rolnicze alarmują, że umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur jest przesądzona. Polski rząd nie był w stanie zbudować koalicji blokującej. Za chwilę do Europy popłynie żywność niskiej i często niesprawdzonej jakości.

Od momentu objęcia przez Polskę prezydencji w UE premier Donald Tusk i poszczególni ministrowie przekonywali, że zrobią wszystko, by umowę Mercosur zablokować. To stanowisko podtrzymywał jeszcze przed tygodniem minister ds. UE, Adam Szłapka.

 – My współpracujemy z innymi państwami, aby zbudować większość do tego, aby to odwrócić – wskazywał Adam Szłapka.

By umowę UE–Mercosur zablokować, trzeba było porozumieć się głównie z Francją. Trzy dni temu minister Adam Szłapka spotkał się ze swoim francuskim odpowiednikiem. Oba kraje sprzeciwiły się części umowy uderzającej w rolnictwo. Ale w konkluzjach nie ma mowy o budowie koalicji blokującej.

Tym sposobem ostania szansa na ratowanie europejskiego rolnictwa przepadła – mówi były wiceminister rolnictwa, Krzysztof Ciecióra.

 – Polski rząd doskonale wiedział, że umowa z Mercosurem ma wejść w życie. Właśnie po to Donald Tusk został wysłany tutaj do Polski, żeby zostać premierem – zaznaczył poseł PiS.

Na temat umowy handlowej UE z krajami Mercosuru zorganizowano sejmową komisję rolnictwa.

Bierność rządu w negocjacjach spotkała się z ostrą krytyką byłego ministra rolnictwa, posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

– Co Polska zrobiła, żeby tą mniejszość zbudować? Czy może to były tylko deklaracje do mamienia ludzi na użytek własny, na użytek polityki w Polsce? – pytał polityk.

Obecny na komisji minister rolnictwa Czesław Siekierski mówił to, co przez ostatnie pół roku.

– Polska podtrzymuje poważne zastrzeżenia do wyników negocjacji z Mercosurem w obszarze rolnictwa – oświadczył minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Ale te słowa nic nie znaczą. Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników ma za złe rządowi, że nie wykorzystał polskiej prezydencji w UE.

– To był czas, w którym mogliśmy naprawdę wiele zrobić. I my jako rolnicy nie pozwolimy na to, żeby nam dalej wymawiano, manipulowano opinią publiczną na temat tego, że wiele się robiło, a wyszło jak zawsze – wskazała Urszula Suchocka z Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Do zawarcia umowy prą Niemcy. Chcą rynków zbytu w Ameryce Południowej dla swoich aut i towarów chemicznych. W zamian zza oceanu popłyną setki ton wątpliwej jakości wołowiny, wieprzowiny czy drobiu. Produkcja w tych krajach stoi na niskim poziomie. Bruksela zapewnia, że powoła organy do kontroli żywności na miejscu. Rolnik Tomasz Jurzyk z organizacji „Orka” nie wierzy w wiarygodność kontroli i na przykładzie brazylijskiej spółki JBS pokazuje, jak działa proceder korupcyjny.

– Oni kontrolują 70 proc. przetwórstwa mięsnego w tym kraju (…). Otwarcie przyznają się do korumpowania urzędników. Jak sobie Komisja Europejska wyobraża powstrzymanie takiego procederu wobec kontrolerów, których tam wyślą? – pytał Tomasz Jurzyk.

Od momentu wejścia Polski do UE krajowe rolnictwo nieustannie dostosowywało się do coraz bardziej wyśrubowanych norm produkcyjnych, środowiskowych i sanitarnych. Teraz Europejczycy będą jeść genetycznie zmodyfikowaną żywność – alarmuje rolnik Michał Ruchniak ze Stowarzyszenia Wspólna Rola.

– Konsumenci otrzymają produkty niewiadomego pochodzenia z substancjami, które były wycofane w Unii wiele, wiele lat temu z powodu wykazanej szkodliwości dla zdrowia, a nawet dla życia – zwrócił uwagę Michał Ruchniak.

KE ma upublicznić pełną umowę do końca lipca. Zapewnia, że na kilka europejskich towarów rolno-spożywczych nałoży mechanizmy ochronne. Kilkuletni niekontrolowany napływ towarów z Ukrainy pokazał, że Bruksela nie jest w stanie skutecznie chronić wewnętrznego rynku rolnego.

TV Trwam News

drukuj